Kierowcy mogą dostać zupełnie nowy system rozliczania wykroczeń zarejestrowanych przez fotoradary i kamery. Projekt Ministerstwa Infrastruktury zakłada nie tylko zmiany w sposobie ustalania sprawcy, ale również wprowadzenie wysokich opłat administracyjnych. W skrajnym przypadku przekroczenie prędkości może oznaczać 7500 zł do zapłaty, a przejazd na czerwonym świetle na przejeździe kolejowym – 6000 zł. Na razie są to jednak propozycje, a nie obowiązujące przepisy. Projekt UD263 znajduje się w tej chwili na etapie konsultacji publicznych.
Nowe kary z fotoradarów. Kierowcom grożą kary sięgające 7500 zł. Fot. wygenerowane przez AINie wskażesz kierowcy? Sprawa nie zniknie
Jedna z najważniejszych zmian dotyczy sytuacji, w których urządzenie zarejestruje wykroczenie, ale nie uda się skutecznie ustalić osoby prowadzącej pojazd.
Obecnie takie postępowania potrafią ciągnąć się miesiącami, a część z nich kończy się bez ukarania sprawcy. Rząd wskazuje, iż w 2023 r. system GITD zarejestrował ponad 985 tys. naruszeń, a w około 440 tys. przypadków sprawcy uniknęli odpowiedzialności. Ponad 330 tys. spraw uległo przedawnieniu.
Projekt ma tę furtkę zdecydowanie ograniczyć.
Podstawową zasadą przez cały czas ma być odpowiedzialność osoby, która rzeczywiście kierowała pojazdem. o ile jednak nie uda się jej skutecznie wskazać albo właściciel czy użytkownik auta nie zareaguje na korespondencję, uruchomiony ma zostać mechanizm opłaty administracyjnej związanej z pojazdem.
Za prędkość choćby 7500 zł
Największą uwagę przyciągają proponowane stawki opłat administracyjnych.
Według projektu i informacji dotyczących nowych regulacji wysokość należności ma zależeć od skali przekroczenia prędkości:
- do 30 km/h – 1500 zł,
- o 31–40 km/h – 2400 zł,
- o 41–50 km/h – 3000 zł,
- o 51–60 km/h – 4500 zł,
- o 61–70 km/h – 6000 zł,
- o ponad 71 km/h – 7500 zł.
Ważne jest jednak rozróżnienie: nie oznacza to, iż każdy kierowca sfotografowany przez fotoradar automatycznie dostanie 1500 czy 7500 zł mandatu. Projekt tworzy osobny mechanizm administracyjny przede wszystkim dla spraw, których nie uda się skutecznie zakończyć w standardowym trybie odpowiedzialności za wykroczenie.
Czerwone światło też ma kosztować tysiące
Jeszcze bardziej dotkliwe finansowo mogą być naruszenia zarejestrowane przez systemy Red Light.
Za przejazd na czerwonym świetle na zwykłym skrzyżowaniu projektowane rozwiązania przewidują 3000 zł opłaty administracyjnej.
Znacznie wyższa sankcja ma dotyczyć przejazdów kolejowo-drogowych. Wjazd przy czerwonym świetle może oznaczać 6000 zł do zapłaty.
To szczególnie istotne również dla rolników i przedsiębiorców korzystających z ciągników, samochodów dostawczych oraz innych pojazdów, które regularnie poruszają się drogami publicznymi.
Fotoradar nie ma karać za minimalne przekroczenie
Projekt przewiduje jednocześnie rozwiązanie dotyczące tolerancji pomiarowej.
Od wartości wskazanej przez urządzenie rejestrujące ma być odejmowane 5 km/h na zwykłych drogach oraz 6 km/h na autostradach i drogach ekspresowych. Dopiero skorygowany wynik będzie podstawą do oceny, czy doszło do naruszenia i jaka powinna być jego kwalifikacja.
Według przedstawianych założeń system CANARD ma również nie rejestrować przekroczeń prędkości nie większych niż 10 km/h.
Leasing i wynajem także pod lupą
Nowy system ma również uszczelnić przepisy dotyczące samochodów użytkowanych na podstawie leasingu lub długoterminowego wynajmu.
Projekt przewiduje przekazywanie do centralnej ewidencji danych użytkownika pojazdu. Przy umowach leasingowych i wynajmu długoterminowego zawartych na ponad 30 dni informacje mają być przekazywane w określonych terminach.
Ma to ograniczyć sytuacje, w których ustalenie rzeczywistego użytkownika samochodu przeciąga postępowanie albo całkowicie uniemożliwia skuteczne zakończenie sprawy.
Zagraniczne auta też mają być skuteczniej ścigane
Kolejny problem, który chce rozwiązać Ministerstwo Infrastruktury, dotyczy samochodów z zagranicznymi tablicami rejestracyjnymi.
Projekt zakłada utworzenie Centralnego Rejestru Naruszeń, w którym mają znaleźć się informacje o wykroczeniach zarejestrowanych przez urządzenia automatycznego nadzoru, a dotyczących pojazdów zarejestrowanych poza Polską.
Dane mają być sprawdzane m.in. podczas kontroli drogowych.
W określonych przypadkach nieuregulowane należności mogłyby prowadzić choćby do usunięcia samochodu na parking strzeżony, a podczas kontroli granicznej – do problemów z wjazdem lub wyjazdem z Polski.
Zmiany nie wejdą w życie od razu
Najważniejsze z punktu widzenia kierowców jest to, iż nowe stawki nie obowiązują w tej chwili na polskich drogach.
Projekt UD263 został opublikowany w Rządowym Centrum Legislacji 7 sierpnia 2026 r. i jest w tej chwili procedowany. To oznacza, iż jego ostateczny kształt może się jeszcze zmienić.
Planowane rozwiązania dotyczące nowego systemu mają zacząć obowiązywać od 1 stycznia 2028 r.
Rząd nie ukrywa przy tym celu reformy. Chodzi przede wszystkim o zwiększenie skuteczności CANARD i ograniczenie liczby spraw, w których kierowca lub właściciel pojazdu unika odpowiedzialności przez brak reakcji na wezwania, problemy z ustaleniem użytkownika samochodu albo przedawnienie postępowania.
Jeżeli projekt zostanie przyjęty w proponowanym kształcie, zdjęcie z fotoradaru będzie znacznie trudniej „przeczekać” niż dziś, a finansowe konsekwencje braku skutecznego zakończenia sprawy mogą sięgać kilku tysięcy złotych.

5 godzin temu

















