Nowe pomysły na opodatkowanie nieruchomości. Nad czym pracuje Instytut Miast i Regionów.

oszczednymilioner.pl 3 dni temu

W tym wywiadzie https://wyborcza.biz/biznes/7,147758,32394999,przestanmy-budowac-jakiekolwiek-kawalerki-miedzy-mikrokawalerka.html pracująca w Instytucie Miast i Regionów Hanna Milewska-Wilk, opowiada o pomysłach na zapobieganie kryzysowi mieszkaniowemu. Głównie przez nowe podatki. A oto szczegóły.

Podatek od wzrostu wartości mieszkania. Bardzo niebezpieczny, słabo uzasadniony i głupi pomysł, likwidacja ulgi podatkowej. Generalnie dzisiaj jest tak, gdy sprzedajesz po upływie 5 lat (od końca roku podatkowego) – nie płacisz podatku od dochodu ze zbycia nieruchomości. Doskonale. Co się stanie, gdy tę ulgę zlikwidujemy?

Otóż każdy, ale to każdy nabywca nieruchomości (czy to kupionej, czy darowanej), ma prawo dokonać sprzedaży. w tej chwili wystarczy trzymać nieruchomość przez niecałe 6 lat. W wyniku propozycji, nabywca zapłaci podatek od zysku. Ile? 19%.

Popatrzmy na przykład: W 2017 r. dostałeś (darowizna) mieszkanie w Warszawie. Koszt nabycia to notariusz i podatek – w sumie 15k. Zysk: 900k – 15k=885k. 885k x 0,19= 168.150 zł.

W przypadku wzrostu wartości o 500k – 92.150 zł. (bo koszty nabycia).

Przecież to jakieś szaleństwo. Dodatkowo obniża mobilność. Skoro sprzedając spadek po babci np. mieszkanie w Koszalinie masz zapłacić 80k podatku, mniej zostanie Ci na zakup większego w Szczecinie. Nie kupisz go zatem. Państwo nie zarobi na podatku od transakcji, od Twojej większej pensji w dużym mieście. Ktoś o tym myślał?

Podatek od pustostanów. Podatek od nieruchomości w których nikt nie jest zameldowany. Pomijając łatwość ominięcia (zameldowanie dorosłego dziecka), niejasne kryteria (czy dom wakacyjny jest pustostanem?), ponownie ogranicza korzystanie z własności. Mój dom letni oficjalnie jest pustostanem.

Zakaz budowy kawalerek. Serio. Argumenty zespołu? Bo senior nie zmieści się w niej z opiekunką. A kawalerowie lat 30? Panny? Bezdzietne pary? Mają iść pod most, żeby nie zniszczyć marzenia urzędnika o mieszkaniu dwupokojowym.

Kto jest dobrym duchem rynku mieszkaniowego? Deweloperzy i fliperzy. Nie żartuję. Deweloperzy „zarabiają tylko 30%”, a mieszkania po fliperach „są w lepszym stanie technicznym”. W przeciwieństwie do kogoś, kto kupił, mieszkał i sprzedał po 10 latach z zyskiem. Przecież to jakieś kryptoreklamowe brednie.

Najlepsze zostawiłem sobie na koniec – „Powinno być tak, iż gmina mogłaby zyskać prawo do przejęcia nieruchomości, jeżeli po 10 latach nikt nie złoży sprawy spadkowej”. Przecież to czysty Dekret Bieruta, chociaż choćby on nie szedł tak daleko! Gdzie jest nakaz załatwiania spraw spadkowych przez 10 lat? Przecież wiadomo, część ludzi choćby nie wie, iż ich daleka ciotka zmarła w USA, albo co wchodzi w skład spadku. Inni nie chcą tego załatwić, czekając na przedawnienie długów spadkowych. Zresztą niezałatwienie spadku wcale nie znaczy, iż nikt z nieruchomości nie korzysta. Może ktoś ją wynajmuje (umowa najmu przez cały czas trwa), może korzysta bezumownie (i zasiedzi).

Cały wywiad (poza propozycją zachęcania do oszczędności) to jest jakiś bolszewicki kosmos plus liberalna pieśń o wspaniałych deweloperach i fliperach, a nie państwo prawa. Całość propozycji referuje pracownik państwowego instytutu. Przerażające.

Idź do oryginalnego materiału