Przez lata polski sektor kosmiczny funkcjonował w swoistej próżni regulacyjnej. Choć rodzime firmy z powodzeniem dostarczały instrumenty dla misji ESA czy NASA, brakowało krajowych ram prawnych, które definiowałyby zasady gry na orbicie. Przyjęta 13 lutego przez Sejm ustawa o działalności kosmicznej zmienia ten stan rzeczy, przekształcając Polskę z ambitnego obserwatora w pełnoprawnego gracza na mapie globalnej gospodarki pozaziemskiej.
Dla inwestorów i przedsiębiorców najważniejszym sygnałem płynącym z Warszawy jest przewidywalność. Ustawa wprowadza jasną definicję działalności kosmicznej, obejmującą wynoszenie, eksploatację oraz – co najważniejsze w dobie narastającego problemu śmieci kosmicznych – deorbitację obiektów. Takie podejście zamyka cykl życia misji w ramy prawne, co jest niezbędne dla uzyskania finansowania dłużnego czy ubezpieczeń komercyjnych.
W przeciwieństwie do wielu europejskich odpowiedników, polska regulacja stawia na elastyczność. Rezygnacja ze sztywnych progów kapitałowych na rzecz oceny ryzyka konkretnej misji to ukłon w stronę sektora NewSpace. Zamiast blokować wejście na rynek młodym spółkom typu spin-off zaporowymi wymogami finansowymi, Prezes Polskiej Agencji Kosmicznej (POLSA) będzie oceniał realne zdolności operacyjne podmiotu.
Równie istotna jest kwestia odpowiedzialności cywilnej. Ustawa limituje maksymalną sumę gwarancyjną ubezpieczenia do 60 mln euro, co w skali globalnego przemysłu kosmicznego jest kwotą racjonalną. Chroni to mniejsze podmioty przed kosztami, które mogłyby zdusić innowację na etapie prototypowania. Dodatkowo, ograniczenie odpowiedzialności podwykonawców wyłącznie do winy umyślnej buduje bezpieczny ekosystem dla szerokiego łańcucha dostaw – od producentów sensorów po dostawców oprogramowania.
Kluczowym narzędziem nadzorczym staje się Krajowy Rejestr Obiektów Kosmicznych (KROK). Rejestracja obiektu pod polską banderą oznacza objęcie go jurysdykcją RP, co z perspektywy międzynarodowej porządkuje kwestie własnościowe i odpowiedzialność państwa. Jednocześnie POLSA wyrasta na centralnego administratora danych satelitarnych, co ma stymulować rynek aplikacji downstream – wykorzystujących dane z orbity w rolnictwie, logistyce czy ubezpieczeniach.
Polska ustawa to nie tylko formalność, ale strategiczny fundament. Tworząc stabilne otoczenie prawne, Warszawa wysyła jasny komunikat do funduszy VC: polski deep tech jest gotowy na skalowanie poza atmosferę, a ryzyko prawne przestało być barierą wejścia.

6 godzin temu