O co tak naprawdę chodzi w nocnej prohibicji? Eksperci WEI: to efekt brutalnej walki o rynek koncesji

20 godzin temu

Wprowadzane w kolejnych polskich miastach nocne zakazy sprzedaży alkoholu, czy zakaz sprzedaży na stacjach paliw, oficjalnie mają poprawić bezpieczeństwo i pomóc walczyć z alkoholizmem. Jednak pod powierzchnią dbania o zdrowie publiczne, może toczyć się mniej szlachetna walka o wydawane przez gminy zezwolenia na sprzedaż alkoholu, które jak się okazuje są towarem deficytowym. Eksperci WEI przekonują, iż naturalną konsekwencją ograniczeń będzie konsolidacja rynku w rękach dużych sieci handlowych. Na upadku małych, osiedlowych sklepów, których przewagę konkurencyjną wyznaczają późne nocne godziny otwarcia, najbardziej skorzystają sieci handlowe, gdzie ceny alkoholu są niższe, a których prohibicja nie dotyczy.

Jak zauważają eksperci WEI, na pierwszy rzut oka tzw. „nocna prohibicja” czy zakaz sprzedaży alkoholu na stacjach paliw to działanie porządkowe. Jednak aby zrozumieć ekonomiczne skutki tej decyzji, należy przyjrzeć się mechanizmowi koncesyjnemu. W Polsce liczba punktów sprzedaży alkoholu nie jest dowolna – każda gmina ustala sztywny limit zezwoleń na sprzedaż alkoholu zarówno dla detalu, jak i gastronomii, barów oraz klubów nocnych[1]. Gdy „sufit” zostaje osiągnięty, nowy sklep z alkoholem może powstać tylko wtedy, gdy zamknie się inny.

Gdańsk pod ścianą, Warszawa blisko limitu

Dane z listopada 2025 roku nie pozostawiają złudzeń, iż w największych polskich aglomeracjach rynek jest nasycony, a wolnych zezwoleń brakuje[2]. W Gdańsku, przy limicie ustalonym na 2 500 zezwoleń, wydano ich już 2 443. Oznacza to, iż w całym mieście dostępnych jest zaledwie 7 wolnych koncesji. W praktyce, otwarcie jakiegokolwiek nowego supermarketu czy dyskontu z działem monopolowym jest tam niemal niemożliwe bez zamknięcia konkurencji.

We Wrocławiu margines błędu jest równie niewielki. Na 3 375 możliwych zezwoleń[4], aktywnych jest 3 199. Do wyczerpania puli zostało 176 miejsc. W Warszawie, gdzie maksymalny limit wynosi 9 480[5], wydano już 8 783 decyzje. Choć 697 wolnych miejsc wydaje się liczbą bezpieczną, w skali kilkumilionowej aglomeracji i tempa ekspansji sieci, jest to zapas, który może zniknąć błyskawicznie[6].

Kto traci, a kto zyskuje na nocnym zakazie sprzedaży alkoholu?

W samej stolicy funkcjonuje blisko 400 małych sklepów osiedlowych, dla których jedyną przewagą konkurencyjną nad gigantami jest dostępność i otwarcie do późnych godzin nocnych lub całodobowo. Klienci, którzy planują spożycie alkoholu w oczywisty sposób zakupują go w dziennym sklepie by nie przepłacać w droższym sklepie nocnym. Oczywiste staje się, iż upadek małych sklepów oznacza zwolnienie setek zezwoleń, po które natychmiast sięgną franczyzobiorcy dużych sieci handlowych. Każda sieć chce bowiem zagęścić ilość punktów sprzedaży dziennej. Nieświadomie, działając w trosce o trzeźwość mieszkańców, władze samorządowe mogą doprowadzić do przejęcia resztek rynku od małych przedsiębiorców do korporacji.

„W sytuacji, gdy limity w kluczowych miastach są na wyczerpaniu, jedynym sposobem na utrzymanie tempa rozwoju dużych sieci jest przejęcie zasobów po słabszych graczach. Nocna prohibicja, drastycznie obniżająca rentowność niezależnych, osiedlowych sklepów, idealnie rozwiązuje problem”– tłumaczy Piotr Palutkiewicz, Wiceprezes WEI

Stacje paliw działają w ramach tych samych limitów koncesyjnych co sklepy detaliczne. Gdy sprzedaż alkoholu na stacji staje się nieopłacalna lub zakazana, zezwolenie wraca do puli – ale nie znika z rynku. W praktyce zostaje natychmiast przejęte przez sieci handlowe, dla których alkohol jest jednym z kluczowych generatorów ruchu i marży. Zakaz sprzedaży alkoholu na stacjach paliw doprowadzi tym samym do uwolnienia 7900 koncesji w całej Polsce, jednym legislacyjnym ruchem. Jednocześnie cała sprzedaż zostanie przesunięta do sieci handlowych, gdyż jak pokazują doświadczenia innych krajów, nie istnieje korelacja między godzinami czy kanałami sprzedaży a całkowitą konsumpcją w społeczeństwie.

Zakaz na stacjach paliw staje się więc narzędziem „czyszczenia rynku”, a nie realnym instrumentem polityki zdrowotnej.

Wyścig gigantów handlowych

Opisany mechanizm staje się jeszcze bardziej przejrzysty, gdy spojrzymy na plany rozwojowe gigantów rynku, dla których „sufit koncesyjny” w dużych miastach jest realną barierą wzrostu. Każde zwolnione zezwolenie jest natychmiast zagospodarowywane przez duże podmioty. Doskonałym przykładem jest Grupa Żabka, która otwarcie komunikuje strategię podwojenia liczby swoich placówek w Polsce, celując w rynek o potencjale choćby 19,5 tys. sklepów. Sieć Duży Ben, należąca do giganta hurtowego Grupy Eurocash, specjalizuje się wyłącznie w sprzedaży alkoholu. Notuje ona w ostatnich latach notuje dwucyfrowe wzrosty sprzedaży. W strategii grupy na lata 2023–2025 zapisano cel otwarcia łącznie 1000 sklepów. Podobną strategię realizuje zresztą sieć Stokrotka, która dynamicznie rozwija format małych sklepów typu 'Express’, wchodząc głęboko w osiedla mieszkaniowe. Sieć ta, będąca częścią litewskiej grupy Maxima, w 2023 roku przekroczyła już liczbę 900 placówek i celuje w dalsze zagęszczanie swojej obecności w dużych miastach. W sytuacji, gdy limity zezwoleń w dużych miastach są wyczerpane, jedynym sposobem na otworzenie nowego sklepu sieciowego z alkoholem jest przejęcie zezwolenia po upadającym konkurencie. Nocna prohibicja, uderzająca w rentowność niezależnych sklepów nocnych, idealnie rozwiązuje ten problem korporacji, uwalniając setki blokowanych dotąd zezwoleń. W ten sposób pod płaszczykiem walki o trzeźwość dokonuje się przejęcie rynku od małych przedsiębiorców do korporacji.

Lider rynku – Biedronka choć posiada już ponad 3500 sklepów, jego strategia na lata 2024-2025 zakłada dalsze zagęszczanie sieci w aglomeracjach, gdzie walka o klienta jest najbardziej zacięta. W ubiegłym roku Biedronka postawiła sobie ambitny cel otwarcia 130-150 nowych sklepów do końca roku. Z kolei Lidl Polska, zbliżając się do bariery 1000 sklepów, również potrzebuje nowych lokalizacji w miastach. Przedstawiciele dyskontu deklarują zamiar otwarcia ponad 50 nowych sklepów w 2026 roku, i utrzymanie tego tempa rozwoju w kolejnych latach, aż do 2035 roku. Dla obu gigantów wyczerpane limity w miastach takich jak Gdańsk czy Wrocław to logistyczny problem.

„Cele władz samorządowych są prawdopodobnie ukierunkowane na poprawę bezpieczeństwa w miastach, ale pod fasadą poprawy porządku publicznego, dokonuje się właśnie cicha konsolidacja rynku. Koncesje, które tracą lokalni przedsiębiorcy prowadzący sklepy lub stacje paliw, nie znikną przecież w próżni, tylko zmienią właścicieli, trafiając do zorganizowanych grup kapitałowych. ” – przekonuje Andrzej Strojny, analityk WEI

WEI konsekwentnie podkreśla, iż sama idea nocnej prohibicji jest oparta na błędnym przekonaniu o skuteczności zakazów. Zdaniem ekspertów organizacji popyt na alkohol nie zniknie, a poza dużymi sieciami handlowymi na ograniczeniu sprzedaży zyskają także nielegalne podmioty działające w szarej strefie. W ten sposób rodzi się niebezpieczny precedens, w którym interwencjonistyczne zapędy państwa podsycane szczytnymi celami, doprowadzają do celowej lub nie zmiany struktury sprzedaży alkoholu w Polsce konsolidując dalej rynek wokół największych graczy, którym zakazy słuzą.

Przypisy:

[1] W szerszym ujęciu to podział zezwoleń na sprzedaż alkohol przeznaczonego do spożycia poza miejscem sprzedaży (detal) i sprzedaż alkoholu przeznaczonego do spożycia w miejscu sprzedaży, czyli barach, klubach nocnych i restauracjach. Dla obu rodzajów zezwoleń przyporządkowane są określone limity dla poszczególnych kategorii alkoholu (piwa, wina, wódki). W praktyce oznacza to, iż np. we Wrocławiu ważnych jest 812 zezwoleń na sprzedaż piwa w detalu, 723 zezwolenia na sprzedaż wina i 540 zezwoleń na sprzedaż detaliczną alkoholi wysokoprocentowych.

[2] Bierzemy pod uwagę wyłącznie zezwolenia na sprzedaż napojów alkoholowych przeznaczonych do spożycia poza miejscem sprzedaży, przewidzianych dla sprzedaży detalicznej (po zsumowaniu kategorii alkoholu: piwo, wino, wódka).

[3] Uchwała Nr XIV/242/25 Rady Miasta Gdańska z dnia 27 marca 2025 r., (źródło: https://bip.gdansk.pl/urzad-miejski/wydzial-polityki-gospodarczej/procedury/Wydawanie-zezwolen-na-sprzedaz-napojow-alkoholowych-przeznaczonych-do-spozycia-w-miejscu-lub-poza-miejscem-sprzedazy-w-przypadku-przekroczenia-maksymalnej-liczby-zezwolen,a,248326)

[4] Uchwała Nr XXIII/434/25 Rady Miejskiej Wrocławia z dnia 11 września 2025 r. zmieniająca uchwałę nr LX/1423/18 Rady Miejskiej Wrocławia w sprawie maksymalnej liczby zezwoleń na sprzedaż napojów alkoholowych na terenie Wrocławia, opublikowana 24 września 2025 r. w Dzienniku Urzędowym Województwa Dolnośląskiego pod numerem 3905 (źródło: https://edzienniki.duw.pl/legalact/2025/3905/).

[5] Rada Miasta Stołecznego Warszawy; Uchwała nr LI/1603/2021 Rady Miasta Stołecznego Warszawy z dnia 8 lipca 2021 r.; Dziennik Urzędowy Województwa Mazowieckiego, poz. 6393; 2021 (źródło: https://edziennik.mazowieckie.pl/WDU_W/2021/6393/akt.pdf)

[6] Informacje na temat aktualnej liczby zezwoleń w podanych miastach (stan na dzień 21.11.2025) zostały oparte o dane udostępnione przez organy samorządowe tych miast w odpowiedzi na wniosek o udostępnienie informacji publicznej na podstawie art. 61 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz art. 2 ust. 1 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (Dz. U. z 2022 r. poz. 902).

Idź do oryginalnego materiału