Obniżanie atrakcyjności inwestycyjnej Polski ma większe znaczenie niż bliskość wojny

11 godzin temu

– Tocząca się za granicą Polski wojna sprawia, iż inwestorzy się zastanawiają, czy przyjechać do Polski, czy tutaj inwestować.

Jak jednak pokazują dane, to nie strach przed wojną, ale przed cenami energii elektrycznej czy wysokimi kosztami pracy sprawia, iż inwestycje dzisiaj do nas nie przychodzą. W krajach również znajdujących się blisko, takich jak Rumunia czy Węgry, inwestorzy pojawiają się pomimo toczącego się konfliktu – mówi agencji informacyjnej Newseria Jadwiga Emilewicz, wiceprezeska Instytutu Sobieskiego. – Ten konflikt zresztą prędzej czy później się zakończy i Polska powinna być na to przygotowana. Powinna mieć parki inwestycyjne, w których nowi inwestorzy obecni na Ukrainie będą mogli się ulokować, abyśmy nie przegrali konkurencji z naszymi sąsiadami z południa.

W wyścigu o projekty inwestycyjne coraz częściej przegrywamy z innymi krajami regionu, np. Rumunią, ale też Hiszpanią

– Zatem to nie sama wojna za wschodnią granicą najbardziej studzi dziś napływ kapitału do Polski – ocenia Jadwiga Emilewicz. Jej zdaniem inwestorów bardziej odstraszają koszty energii i pracy oraz brak przewidywalności regulacyjnej. To powoduje, iż w wyścigu o projekty inwestycyjne coraz częściej przegrywamy z innymi krajami regionu, np. Rumunią, ale też odległą Hiszpanią. Jak podkreśla ekspertka, Polska potrzebuje nowego silnika wzrostu inwestycji.

W międzynarodowym rankingu atrakcyjności inwestycyjnej – FDI Confidence Index 2025 firmy Kearney – wśród rynków wschodzących Polska zajęła ósme miejsce (spadek z siódmego miejsca w 2024 r.). Następne były Węgry – na 17. pozycji (po awansie o pięć oczek) oraz Rumunia – na 21. miejscu (spadek o cztery pozycje). Raport Instytutu Sobieskiego „Włączmy silnik wzrostu. Nowy system wsparcia inwestycji po 2026 roku” wskazuje, iż jedną z głównych zalet inwestycyjnych Węgier jest bardzo korzystne położenie geograficzne, ale także najniższa stawka podatku CIT w Europie (9 proc.), szybki proces rejestracji działalności i proprzedsiębiorcze, indywidualne podejście do inwestorów. Z kolei Rumunia wygrywa niższymi kosztami pracy, dostępnością terenów przemysłowych i wysokim wsparciem dla inwestorów w ramach pomocy regionalnej. Ten kraj odnotował w 2024 r. dynamiczny wzrost bezpośrednich inwestycji zagranicznych pomimo ogólnej tendencji spadkowej w Europie (wartość napływu spadła o 14 proc., ale o 57 proc. wzrosła liczba nowych projektów). Jak podkreślają eksperci IS, również Czechy i Słowacja mają swoje silne punkty, które przyciągają coraz więcej inwestorów (np. rozwój terenów inwestycyjnych i przemysłowych), a dodatkowo coraz częściej w rywalizację o nowe projekty włącza się również Hiszpania.

Napływ zagranicznych inwestycji bezpośrednich do Polski w ujęciu rocznym uległ zmniejszeniu ze 125,7 mld zł w 2023 r. do 56,5 mld zł w 2024 r.

– Konkurencja jest bezwzględna. My od lat nie wskazywaliśmy państw z Europy Zachodniej jako tych, które konkurują z Europą Środkową. Dzisiaj bardzo mocno wybija się Hiszpania. To ona ma tanią energię czy wyjście na rynki basenu Morza Śródziemnego czy Ameryki Południowej. Dzisiaj inwestorzy się zastanawiają, czy Polska, a może Węgry, Hiszpania bądź Portugalia. My dzisiaj w konkurencji z Hiszpanią przegrywamy – ocenia Jadwiga Emilewicz. – Nasz raport mówi dużo przede wszystkim o bezpośrednich inwestycjach zagranicznych, ale ciągle mamy potencjał nieuruchomionych inwestycji krajowych.

Jak wynika z ostatnich danych NBP, napływ zagranicznych inwestycji bezpośrednich do Polski w ujęciu rocznym uległ zmniejszeniu ze 125,7 mld zł w 2023 roku do 56,5 mld zł w 2024 roku. Eksperci Instytutu Sobieskiego w opublikowanym pod koniec 2025 r. raporcie „Włączmy silnik wzrostu (…)”, wskazują, iż ten znaczący spadek nie jest zjawiskiem odosobnionym w regionie, ale stanowi szczególnie bolesny cios dla polskiej gospodarki. Dane za 2025 r. nie są jeszcze dostępne. Ze statystyk Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu wynika, iż w zakresie inwestycji wspieranych przez tę organizację ubiegły rok był rekordowo dobry. Agencja doprowadziła do finalizacji 64 projektów, których łączna deklarowana wartość przekroczyła 4 mld euro, a deklarowane zatrudnienie wyniosło ponad 6,6 tys. miejsc pracy.

Według raportu PE stopa inwestycji w Polsce spada od 2015 r. i od tej pory zwiększa się dystans dzielący nas od średniej w UE w tym obszarze

Słaby udział inwestycji w polskim PKB jest bolączką polskiej gospodarki od wielu lat. Jak wskazuje raport Polskiego Instytutu Ekonomicznego, stopa inwestycji w Polsce spada od 2015 roku i od tej pory zwiększa się dystans dzielący nas od średniej w Unii Europejskiej w tym obszarze. Od 2015 do 2024 roku udział inwestycji w tworzeniu PKB UE spadł z 20 proc. do 16,9 proc., przy średniej unijnej na poziomie 21,2 proc. w 2024 roku. Spada także stopa inwestycji sektora firm prywatnych, która od 2002 roku ani razu nie przekroczyła średniej stopy w Unii, a w 2023 roku wynosiła 9,1 proc., czyli zaledwie 70 proc. średniej unijnej.

Słaby udział inwestycji w polskim PKB jest bolączką polskiej gospodarki od wielu lat. Jak wskazuje raport Polskiego Instytutu Ekonomicznego, stopa inwestycji w Polsce spada od 2015 r. i od tej pory zwiększa się dystans dzielący nas od średniej w UE w tym obszarze. Od 2015 do 2024 r. udział inwestycji w tworzeniu PKB UE spadł z 20 proc. do 16,9 proc., przy średniej unijnej na poziomie 21,2 proc. w 2024 r. Spada także stopa inwestycji sektora firm prywatnych, która od 2002 r. ani razu nie przekroczyła średniej stopy w Unii, a w 2023 r. wynosiła 9,1 proc., czyli zaledwie 70 proc. średniej unijnej. – Bez inwestycji oparcie się wyłącznie na konsumpcji jest słabym silnikiem. To wciąż jest lewar wzrostu, ale ten złoty wiek, z którego się cieszymy w ostatnich 30 latach, może przejść niebezpiecznie do historii, jeżeli nie włączymy piątego biegu, którym są inwestycje – podkreśla Emilewicz.

Więcej: https://biznes.newseria.pl/news/wysokie-koszty-energii-i,p1328072699
https://3.newseria.pl/video/1328072699_emilewicz_inwestycje_3_sz.mp4
Idź do oryginalnego materiału