Operator o nowym Axionie 9 po 745 godzinach pracy. Ile pali? Czym się różni od “900”?

3 godzin temu

Jesienią, podczas targów Agritechnica 2025 w Hanowerze, firma Claas pokazała światu zupełnie nową generację dużych ciągników – serię Axion 9. Najmocniejszy model, Claas Axion 9.450, wzbudził niemałe zainteresowanie. Nic dziwnego – to maszyna celująca w najwyższą ligę ciągników o mocy ponad 400 KM. Dziś testujemy go na polu, a ta konkretna sztuka została kupiona na miesiące przed premierą.

Światowa premiera to jednak jedno, a codzienna praca w polu – drugie. I tu pojawia się interesująca historia z polskim wątkiem. Bo choć oficjalnie ciągnik debiutował dopiero jesienią, to w Polsce zdążył już wcześniej zakasać rękawy i zabrać się do roboty.

Redakcja portalu WRP.pl została zaproszona na testy polowe do gospodarstwa, które ten ciągnik zna już całkiem dobrze. I już tłumaczymy Wam dlaczego.

Claas Axion 9.450 – premiera premierą, ale w Polsce już pracował

Światowa premiera nie oznaczała wcale, iż ciągnik nie pracował wcześniej w Polsce. O co to, to nie.

Ciągnik trafił do gospodarstwa na 5 miesięcy przed światową premiera. Trafił, bo został zakupiony. Nie do testów, ale do pracy. Do dziś ma 740 godzin pracy, fot. Adam Ładowski

Już kilka miesięcy wcześniej kupiło go Gospodarstwo Rolne Krzysztof Jachimowski z Bełcza Małego. I nie, nie był to zakup w ciemno. Co prawda egzemplarz jest przedprodukcyjny, ale zaufanie do dużych ciągników Claas w tym gospodarstwie było na tyle duże, iż nowy Axion 9.450 został po prostu kolejnym rezydentem w parku maszynowym.

Zastąpił kilkuletni, choć wciąż bardzo ceniony model Claas Axion 960, który dealer zabrał w rozliczeniu. Tak więc zamiast oglądać ciągnik tylko na stoisku targowym, mogliśmy zobaczyć go dokładnie tam, gdzie jego miejsce – w polu.

Nowa generacja – podobna, ale jednak zupełnie inna

Choć panuje stare przekonanie, iż dobrego konia nie zmienia się w czasie wyścigu, to w tym przypadku trzeba powiedzieć wprost: nowy Claas Axion 9 to zupełnie nowa generacja ciągnika.

Oczywiście, na pierwszy rzut oka widać rodzinne podobieństwo do poprzedniej serii 900. Linia maski, ogólna sylwetka czy filozofia konstrukcji są znajome. Ale gdy zaczniemy przyglądać się bliżej, gwałtownie okazuje się, iż to maszyna zaprojektowana praktycznie od podstaw.

I zaczyna się to już pod maską.

Silnik – duże serce do dużej roboty

Pod maską pracuje sześciocylindrowy silnik FPT Cursor 9 o pojemności 8,7 litra. Jednostka rozwija maksymalnie około 450 KM, a moment obrotowy dochodzi do 1850 Nm. W praktyce oznacza to ogromny zapas siły uciągu, który przy pracy z ciężkimi narzędziami jest po prostu odczuwalny.

Silnik pracuje spokojnie, bez nerwowości, a przy dużym obciążeniu widać, iż konstruktorzy celowo postawili na wysoki moment obrotowy przy niższych obrotach. Dzięki temu ciągnik może pracować ciężko, ale bez wrażenia, iż zaraz zacznie „krzyczeć”.

Powiedzieć, iż jest ty dużo miejsca, to nic nie powiedzieć. Kabina Axion 9 to prawdziwy salon, fot. Adam Ładowski

CMATIC – przekładnia, która robi swoje

Moc silnika trafia do przekładni bezstopniowej CMATIC. To rozwiązanie znane już z poprzednich dużych Axionów, ale w nowej serii zostało jeszcze dopracowane i to zupełnie inaczej niż sądziliśmy.

W praktyce oznacza to bardzo płynną jazdę i możliwość precyzyjnego dopasowania prędkości do pracy narzędzia. Przy ciężkiej uprawie różnica między klasyczną przekładnią a dobrą bezstopniówką jest ogromna – operator zamiast walczyć z biegami, skupia się po prostu na pracy.

A w przypadku ciągnika tej klasy to właśnie komfort pracy decyduje o tym, czy dzień w polu jest męczarnią, czy po prostu kolejną roboczą zmianą. No i trzeba przyznać, iż Claas potrafi zprzęgnąc swojego Cmatica z silnikiem we adekwatny sposób.

Kabina – bardziej salon niż stanowisko pracy

Kiedy wchodzi się do kabiny Axiona 9, pierwsze wrażenie jest dość zaskakujące: tu jest po prostu ogromnie. Oczywiście kabina przez cały czas jest dwuosobowa, ale przestrzeni wewnątrz jest tyle, iż spokojnie można by pomyśleć o jeszcze jednym fotelu. Claas mówi o około 3 mł przestrzeni, ale liczby nie oddają w pełni tego wrażenia.

Operator nie sięga nogami do przedniej szyby – tyle tu miejsca, fot. Adam Ładowski

To adekwatnie salon z najlepszym wyposażeniem, jakie można dostać w „sklepie” z ciągnikami. Salon – dosłownie. Powietrza wewnątrz jest ogrom. choćby wysoki operator nie sięga nogami do przedniej szyby, co w wielu ciągnikach wcale nie jest takie oczywiste.

Ale to nie koniec niespodzianek.

Cisza, która robi różnicę

Claas z dumą informuje o wybitnej akustyce kabiny i dużym nacisku położonym na komfort akustyczny. I trzeba przyznać – to nie jest marketing. Tu jest po prostu cicho.

Nie jak w katedrze – choć wielkościowo kabina zaczyna przypominać niewielką nawę – ale cicho i przyjemnie. Szum silnika jest przytłumiony, hydraulika nie wyje, a operator po kilku godzinach pracy nie ma wrażenia, iż właśnie wyszedł z hali produkcyjnej.

W dużych gospodarstwach, gdzie ciągnik pracuje często po kilkanaście godzin dziennie, to naprawdę robi różnicę.

Prawdziwa rewolucja ukryta pod tapicerką

Nowa generacja Axiona 9 to jednak nie tylko mechanika, komfort i akustyka. Największa zmiana znajduje się tam, gdzie jej nie widać. W elektronice.

Claas podkreśla, iż ciągnik został informatycznie przebudowany. I gdyby ująć to całkiem wprost, można powiedzieć tak: pod wszystkimi tymi ładnymi materiałami i tapicerką ukrywa się kompletnie nowa infrastruktura cyfrowa. To nowy “układ krążenia”, czyli zarządzania całą maszyną.

Ergonomia pracy jest zachwycająca, ale co istotne, tu monitor to tylko ekran, a nie komputer. Prawdziwy system zarządzający całym ciągnikiem jest jeden i głęboko ukryty, fot. Adam Ładowski

W poprzedniej serii 900 działało kilka jednostek sterujących. W nowym Axionie 9 wszystko spina jeden centralny komputer, który zarządza kompletnie nową siecią przesyłu danych. Sterowanie silnikiem, przekładnią, zawieszeniem, hydrauliką i wieloma innymi funkcjami odbywa się przez nową cyfrową architekturę.

Ten niewidoczny, ale bardzo poważny przełom to efekt kilkuletniej pracy zespołu inżynierów i programistów Claasa. Scalenie wielu jednostek sterujących w jedną spowodowało szybszy przesył danych i lepsze „myślenie” komputera pokładowego. Dziś to on zarządza wszystkim, zamiast – jak wcześniej – prowadzić nieustanne dyskusje z poszczególnymi sterownikami.

W Axionie 9 monitor jest tylko monitorem. Nie jest już dodatkowym komputerem, a steruje nim jeden główny system. Można zapytać: co to daje? Można. Ale wystarczy przejechać się starą „dziewięćsetką” i nową „dziewiątką”, żeby różnica była od razu widoczna. Również w spalaniu.

Jak mówi operator, który w gospodarstwie obsługuje ten ciągnik na co dzień, różnica jest poważna – i nie sprowadza się tylko do kosmetycznych ułamków.

Autorski system pompowania kół Claas sprawdza się doskonale. Jest szybki, a przewody można w razie potrzeby łatwo odczepić i schować, bo sa na szybkozłączkach. Wygodne rozwiązanie, fot. Adam Ładowski

Ciągnik, który nie stygnie

Ten konkretny egzemplarz ma już za sobą około 740 godzin pracy. W tym czasie przeszedł dwa przeglądy – po 100 i 700 godzinach (interwały dla silnika są co 750 godzin). I trudno powiedzieć, żeby miał lekkie życie.

W gospodarstwie w Bełczu Małym Claas Axion 9.450 praktycznie nie stygnie. Pracuje z ciężkimi narzędziami uprawowymi i wykonuje zadania, które w dużych gospodarstwach wymagają naprawdę solidnego sprzętu.

Po tych kilkuset godzinach można już powiedzieć jedno: Axion 9 nie jest tylko efektowną premierą targową. To ciągnik, który po prostu robi swoją robotę. A dla rolnika to w gruncie rzeczy najważniejsza rekomendacja.

Idź do oryginalnego materiału