Polski rynek kapitałowy stoi przed jedną z większych zmian od ponad dwóch dekad. W piątek Sejm uchwalił ustawę o OKI, czyli o Osobistych Kontach Inwestycyjnych. To rozwiązanie, które ma pozwolić indywidualnym inwestorom pomnażać kapitał bez znanego wszystkim podatku Belki – i to na naprawdę pokaźną skalę. Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański nazwał je „największą od lat zmianą dla indywidualnych inwestorów”. Warto więc dokładnie prześwietlić, co konkretnie przegłosowano i co to oznacza dla przeciętnego Polaka odkładającego na przyszłość.
Co dokładnie uchwalił Sejm
Za ustawą zagłosowało 427 posłów, pięciu było przeciw, a jedna osoba wstrzymała się od głosu. Tak wysokie poparcie w spolaryzowanym Sejmie pokazuje, iż sama idea zachęcania Polaków do inwestowania cieszy się szerokim konsensusem politycznym. Ustawa trafia teraz do Senatu, a następnie na biurko Prezydenta.
Kluczowa data to 1 stycznia 2027 roku – wtedy przepisy mają wejść w życie. Warto od razu zaznaczyć jedną rzecz, bo krąży sporo nieaktualnych informacji: pierwotnie mówiło się o starcie OKI już od 1 lipca 2026 r., jednak termin przesunięto. jeżeli więc ktoś liczył na inwestowanie bez podatku Belki jeszcze w tym roku – musi uzbroić się w cierpliwość.
Na czym polega OKI i jakie są limity zwolnień
Istota Osobistego Konta Inwestycyjnego jest prosta: to dobrowolne konto dla osób fizycznych, na którym gromadzimy aktywa finansowe na preferencyjnych warunkach podatkowych. Dochody osiągnięte z aktywów zgromadzonych na OKI – odsetki, dywidendy, zyski ze sprzedaży – nie będą podlegały klasycznemu 19-procentowemu podatkowi od zysków kapitałowych.
Zwolnienie nie jest jednak nieograniczone. Ustawa dzieli aktywa na dwie grupy, z odrębnymi limitami:
- Aktywa inwestycyjne – akcje, jednostki uczestnictwa funduszy inwestycyjnych i inne instrumenty finansowe – są zwolnione z podatku Belki do kwoty 100 tys. zł.
- Aktywa oszczędnościowe – lokaty bankowe oraz skarbowe obligacje oszczędnościowe – są zwolnione do kwoty 25 tys. zł.
To istotne rozróżnienie. Rząd wyraźnie premiuje inwestowanie w instrumenty rynku kapitałowego kosztem tradycyjnego oszczędzania na lokacie. Logika jest czytelna: chodzi o to, by pieniądze Polaków pracowały na giełdzie, a nie leżały bezczynnie na depozytach.
Co ważne, konto jest maksymalnie elastyczne. Umowę może zawrzeć każda osoba pełnoletnia, jedna osoba może posiadać więcej niż jedno OKI, a środki można wpłacać i wypłacać w dowolnym momencie. Nie ma tu sztywnego „zamrożenia” kapitału na wiele lat, jak w niektórych innych rozwiązaniach.
Nowy podatek od wartości aktywów – haczyk, o którym trzeba wiedzieć
Tutaj dochodzimy do najczęściej mylonego elementu całej konstrukcji. OKI nie jest kontem całkowicie wolnym od jakiegokolwiek opodatkowania. W miejsce podatku Belki wprowadzono zupełnie nowy mechanizm – podatek od wartości aktywów.
Zgodnie z założeniami przyjętymi przez Radę Ministrów, aktywa zgromadzone na OKI będą podlegały temu podatkowi, ale z zastrzeżeniem, iż do wspomnianych limitów (100 tys. zł dla inwestycji i 25 tys. zł dla oszczędności) obowiązuje pełne zwolnienie. Dopiero nadwyżka ponad te progi zostanie objęta daniną.
Jak wysoki będzie ten podatek? Stawka została powiązana ze stopą referencyjną NBP i ma wynosić 19 proc. jej wartości z 31 października roku poprzedzającego rok podatkowy. Brzmi skomplikowanie, dlatego posłużmy się konkretem. Stawka podatku od wartości aktywów na 2027 rok została określona na 0,85 proc. Rząd zapewnia, iż danina ta nie przekroczy 1 proc. wartości aktywów, a jej wysokość będzie wyliczana według algorytmu uwzględniającego dzienne wyceny, saldo wpłat oraz czas posiadania konta.
Dodatkowo od 2030 roku sam limit aktywów zwolnionych z opodatkowania ma być waloryzowany o wskaźnik inflacji z pierwszych trzech kwartałów roku poprzedniego. To istotny detal – próg 100 tys. zł nie będzie z czasem realnie tracił na wartości wskutek inflacji.
Kiedy OKI naprawdę się opłaca?
Kluczowe pytanie brzmi: czy nowy model jest korzystniejszy od dotychczasowego podatku Belki? Odpowiedź zależy od tego, jak dobrze inwestujemy.
W klasycznym systemie płacimy 19 proc. od wypracowanego zysku – im większy zysk, tym większy podatek w ujęciu kwotowym. W modelu OKI płacimy niewielki procent od wartości aktywów, niezależnie od tego, ile zarobiliśmy. To oznacza, iż im wyższa stopa zwrotu z inwestycji, tym bardziej OKI się opłaca. Według Ministerstwa Finansów model OKI staje się korzystniejszy od podatku Belki wtedy, gdy stopa zwrotu z inwestycji przewyższa stopę referencyjną NBP. OKI to przede wszystkim narzędzie dla osób nastawionych na aktywne i długoterminowe inwestowanie z realną szansą na ponadprzeciętne stopy zwrotu. Dla kogoś, kto chce jedynie „przechować” gotówkę, korzyść będzie znacznie mniejsza.
Kto będzie oferował konta OKI
Ustawodawca zadbał o to, by dostęp do OKI był szeroki. Konta będą mogły oferować różne instytucje finansowe: banki krajowe, domy maklerskie, zakłady ubezpieczeń, fundusze inwestycyjne oraz dobrowolne fundusze emerytalne. Oznacza to realną konkurencję o klienta, co powinno przełożyć się na atrakcyjniejsze oferty.
Dodatkowo podstawowe czynności – otwarcie konta, wpłaty oraz wypłaty – mają być wolne od opłat. To istotne, bo w świecie inwestycji prowizje potrafią zjeść znaczną część zysku, zwłaszcza przy mniejszych kwotach i częstych transakcjach.
Dla kogo jest to rozwiązanie
Ministerstwo Finansów kieruje OKI do dwóch grup. Pierwsza to osoby stawiające pierwsze kroki w inwestowaniu – dla nich brak podatku Belki ma być zachętą do rozpoczęcia budowania kapitału i wyrobienia zdrowych nawyków finansowych. Druga grupa to doświadczeni inwestorzy, dla których model oparty na wartości aktywów jest szczególnie atrakcyjny przy osiąganiu wysokich stóp zwrotu, ponieważ większa część zysku pozostaje w ich kieszeni.
Trzeba jednak uczciwie odnotować głosy krytyczne, które pojawiły się podczas prac sejmowych. Część posłów wskazywała, iż zamiast tworzyć zupełnie nową konstrukcję podatkową, prościej byłoby zreformować sam podatek Belki. Pojawiły się też wątpliwości, czy OKI faktycznie przyciągną na rynek nowy kapitał, czy jedynie skłonią inwestorów do przeniesienia środków z już istniejących produktów. To pytania, na które odpowiedź przyniesie dopiero przyszłość.
Ile pieniędzy może trafić na GPW
Ambicje rządu są spore. Według szacunków Ministerstwa Finansów wdrożenie OKI może skierować na Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie dodatkowe około 25 mld zł do 2030 roku oraz aż 74 mld zł do 2040 roku. To potencjalnie ogromny zastrzyk płynności dla polskiego rynku kapitałowego, który od lat walczy z odpływem inwestorów indywidualnych. jeżeli prognozy się sprawdzą, korzyści odczują nie tylko sami inwestorzy, ale też notowane spółki – w szczególności sektor małych i średnich przedsiębiorstw.
Co warto zapamiętać
Osobiste Konta Inwestycyjne to konkretna i długo wyczekiwana zachęta podatkowa, ale nie „darmowy obiad”. Zyski z akcji i funduszy do 100 tys. zł oraz z lokat i obligacji do 25 tys. zł będą zwolnione z podatku Belki, jednak w zamian pojawia się nowy, niski podatek od wartości aktywów – na 2027 rok ustalony na 0,85 proc. Rozwiązanie najbardziej opłaca się aktywnym inwestorom osiągającym stopy zwrotu wyższe niż stopa referencyjna NBP.
Do startu pozostało jeszcze sporo czasu – przepisy wejdą w życie 1 stycznia 2027 roku, a ustawa musi jeszcze przejść przez Senat i podpis Prezydenta.

3 godzin temu







