
Dziś będzie o całkowicie niepozornej rutynie, którą wdrożyłem u siebie w 2025 roku, a która paradoksalnie może pomóc zaoszczędzić całkiem sporo czasu i pieniędzy w nowym roku. Dlaczego i na czym ów paradoks polega?
Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 1/2026
Notatki do wydania
Ubiegły rok otwierałem największą zmianą w moim systemie produktywności od piętnastu lat. Przeszedłem z płatnej aplikacji do zarządzania zadaniami (z dużego kombajnu) na systemowe Przypomnienia. Po roku nie żałuję tej decyzji, za to ostatnich sześciu lat już trochę tak. Wiem jednak, iż jestem sam sobie winny i stąd pomysł na ten tekst, abyście nie musieli popełniać mojego błędu. Więcej o przesiadce na Przypomnienia mówiłem w tym odcinku podcastu „Bo czemu nie?” oraz pisałem na łamach mojego newslettera pod tym samym tytułem.
Dlaczego nie przesiadłem się wcześniej na systemowe rozwiązania od Apple? Odpowiedź jest banalnie prosta. Nie miałem bowiem pojęcia, jak mocno firma je rozwinęła, poszerzając możliwości o niemalże wszystkie te funkcje, których oczekuję. Dlaczego o tym nie wiedziałem? Tutaj również nie odkryję przed wami teorii wszystkiego, bo odpowiedź brzmi: Nie śledziłem tych zmian! Gdy twórcy aplikacji, a zatem także samo Apple, wydają w ciągu roku ich kolejne aktualizacje, to w App Store zawsze obok przycisku Uaktualnij znajduje się bardziej lub mniej wylewny opis i lista nowości, które nowa wersja aplikacji przynosi. Nikt tego nie czyta? Zgoda, a szkoda, ponieważ przewalamy przez to niemałe pieniądze rok do roku, myśląc, iż „to złe Apple nic się nie rozwija!”.
I właśnie dlatego zachęcam was do śledzenia zmian w wydaniach każdej kolejnej aktualizacji. Są ku temu trzy konkretne powody i korzyści, jakie taka uważność i inwestycja czasu i uwagi mogą przynieść.
-
- Po pierwsze – oszczędność pieniędzy! W czasach galopującej rewolucji AI zmiany wprowadzane przez twórców aplikacji są o wiele szybsze i większe niż jeszcze pięć lat temu. U mnie doskonale było to widać przy temacie narzędzi do tworzenia transkrypcji odcinków podcastu. Nie miałem pojęcia, iż AudioHijack Pro, którego licencję mam kupioną od lat, przy okazji jednej z aktualizacji dodał funkcję tworzenia transkrypcji w locie. Czyli ja nagrywam ścieżkę audio albo odcinek z gościem, a aplikacja, którą już mam, od razu tworzy zapis tej rozmowy w formie tekstowej! Efekt? Opłacałem wysoki abonament za osobną usługę, która robiła to po nagraniu odcinka. Po nic. To samo było ze wspomnianymi Przypomnieniami Apple, w których zmian nie śledziłem przez dłuższy czas, a już kilka lat temu posiadały absolutnie wszystko, czego potrzebowałem od aplikacji do GTD (A choćby więcej!), podczas gdy ja przez cały czas opłacałem osobne, drogie narzędzie. Nie korzystając z jakichś 30% jego funkcji.
- Po drugie – oszczędność czasu! I na tym polega wspomniany na początku paradoks, ponieważ najpierw może wam się wydawać, iż śledzenie opisów aktualizacji to zbyt wiele poświęconej uwagi. Gwarantuję, iż szukanie osobnych, kolejnych narzędzi i usług choćby z pomocą AI zabierze go więcej! Najpierw sprawdzajcie, co już macie pod maską (Out of the Box), a dopiero potem inwestujcie czas i pieniądze w ulepszenia z zewnątrz.
- Po trzecie i najważniejsze – sposób podejścia do technologii ulegnie zmianie. Będzie prościej, ale zarazem konkretniej. Dlaczego? Ponieważ na bieżąco będziecie niejako automatycznie zadawali sobie pytanie: No dobra, a czego mi tu i tam brakuje? Albo stwierdzali: O! Super, iż to dodali, bo właśnie tego mi potrzeba! Lub nierzadko dziwili się: Ej, ale przecież ta druga moja aplikacja robi dokładnie to samo, to może wystarczy mi jedna?
Nie tylko wrzesień i nie tylko duże aktualizacje!
Zmiany, także te systemowe, to nie tylko wielkie, huczne aktualizacje systemów zapowiadane na czerwcowej konferencji WWDC, ale comiesięczne ulepszenia, które Apple i inne firmy wprowadzają non stop. Ba, choćby sama firma z Cupertino od lat nie wprowadza od razu wszystkich zapowiedzianych na WWDC nowości, ale rozkłada ich premiery na kolejne, większe aktualizacje nowych systemów do wersji X.1, X.2, X.3 i tak dalej. Zatem już na tym poziomie, jeżeli zatrzymamy się na wrześniowych premierach – sporo ciekawych rzeczy może nam umknąć.
Żeby było jasne – daleki jestem od zachęcania was do nieustannego przeglądania App Store! Sam tego nie robię, ale raz na miesiąc poświęcam te maksymalnie 10 minut, aby przejrzeć, co nowego pojawiło się w ostatnich aktualizacjach aplikacji, z których najczęściej korzystam, jak te zmiany wpływają na inne spośród nich i co potencjalnie mogę z tym zrobić. Co to dla mnie oznacza i gdzie może wygenerować oszczędności oraz uprościć mój system pracy czy rozrywki. To nie zawsze będą przełomy, ale czasami drobne zmiany, które jednak w czymś konkretnym mogą nam znacząco pomóc.
Jeśli artykuł Out of the Box nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.

1 godzina temu















