Pekin stawia na złoto. Waszyngton ma coraz droższy problem z długiem

1 godzina temu

Chiny zwiększają zakupy złota, a ich zaangażowanie w amerykańskie obligacje skarbowe spada. Do końca sierpnia 2026 r. import kruszcu do Państwa Środka przekroczył 1000 ton, czyli więcej niż w całym 2025 r. W tym samym czasie poziom chińskich rezerw ulokowanych w obligacjach USA spadł do najniższej wartości od 2008 r. Te ruchy zbiegają się z napięciem wokół amerykańskiego długu, wysokimi rentownościami obligacji i kolejnymi zawirowaniami geopolitycznymi.


Rynek złota kończy wrzesień w otoczeniu silnego dolara i oczekiwań dotyczących dalszych decyzji Fed. Dobre dane PMI z USA oraz jastrzębi ton amerykańskiego banku centralnego, czyli sygnalizujący gotowość do utrzymywania wysokich stóp procentowych, podbiły wartość dolara.

Chiny sprowadziły ponad 1000 ton


Największym graczem po stronie popytu nieustannie są Chiny. Według danych celnych od początku roku do końca sierpnia Państwo Środka sprowadziło ponad 1000 ton złota. Taki wolumen odpowiada ponad 20 proc. rocznego światowego popytu na kruszec.


– Kto w Chinach kupuje złoto? Tak naprawdę wszyscy. Złoto niezmiennie od wielu miesięcy kupuje Ludowy Bank Chin. Kupują fundusze ETF i inne instytucje finansowe. W końcu kupują też zwykli Chińczycy, którzy stracili zainteresowanie przegrzanym rynkiem nieruchomości i przeciętnie prosperującą chińską giełdą. Chińczycy doceniają długoterminowe bezpieczeństwo, jakie daje złoto – mówi Michał Tekliński, ekspert rynku złota Goldsaver.


W przeciwnym kierunku zmienia się chińska ekspozycja na amerykański dług. W lipcu wartość rezerw ulokowanych w obligacjach skarbowych USA spadła do 618 mld dol., najniżej od sierpnia 2008 r.

Dolar staje się narzędziem nacisku


Chińskie zakupy złota łączą się z szerszym procesem ograniczania zależności części państw od dolara. Jednym z powodów jest wykorzystywanie przez Stany Zjednoczone systemu finansowego oraz sankcji jako instrumentu polityki zagranicznej.


Przykład? Zapowiedzi uziemienia irańskich linii lotniczych oraz możliwość odcięcia wspierających je podmiotów od systemu dolarowego lub dostępu do sieci SWIFT. Według Teklińskiego podobne działania mogą skłaniać część gospodarek do szukania alternatywnych systemów płatniczych oraz aktywów mniej podatnych na ryzyko polityczne.


Taki kierunek miałby znaczenie również dla samych Stanów Zjednoczonych. Mniejszy popyt zagraniczny na dolara i obligacje skarbowe może utrudniać finansowanie amerykańskiego zadłużenia, zwłaszcza przy wysokich rentownościach papierów skarbowych.

Geopolityka miesza na rynkach


Do równania dochodzi napięta sytuacja geopolityczna. Jednym z głównych wydarzeń końcówki września jest trzydniowa wizyta przewodniczącego Chin Xi Jinpinga w USA. Wśród tematów rozmów wymieniono sytuację na Bliskim Wschodzie, relacje z Iranem, rynek ropy oraz wojnę w Ukrainie. Rozmowy handlowe miały natomiast zostać przesunięte na styczeń.


Rynek ropy po wcześniejszym wybiciu powyżej 100 dolarów za baryłkę nieco się uspokoił. Ten ruch wiąże się z informacjami o wznowieniu saudyjskiego rurociągu Wschód-Zachód oraz zapowiedziami dotyczącymi możliwego otwarcia Cieśniny Ormuz przy złagodzeniu amerykańskiej presji militarnej.

Za uncję złota trzeba zapłacić około 4300 dolarów


Mimo krótkoterminowej korekty, zdaniem Michała Teklińskiego, otoczenie dla złota jest sprzyjające w dłuższej perspektywie. Argumentuje, iż kruszec różni się od obligacji czy walut tym, iż nie ma emitenta ani drugiej strony zobowiązania. Dzięki temu nie niesie klasycznego ryzyka niewypłacalności emitenta.


– Po dynamicznych wzrostach i ustabilizowaniu się cen w rejonie 4300 dolarów za uncję, scenariusze zakładające dalszy, znaczący wzrost wartości kruszcu w perspektywie najbliższych lat przestają być traktowane jako atrakcyjne prognozy, a stają się jak najbardziej realne – dodaje ekspert.


Najmocniejszym wsparciem dla złota ma być przy tym połączenie kilku zjawisk: dużych zakupów w Chinach, spadku zainteresowania amerykańskimi obligacjami, napięć wokół długu USA oraz ryzyka związanego z sankcjami i geopolityką. Krótkoterminowo ceny mogą przez cały czas reagować na kurs dolara i politykę Fed, ale to długofalowa zmiana struktury popytu odgrywa najważniejszą rolę.




Polecamy również:



  • Prawie połowa przyszłych inwestorów patrzy na OKI. Rynek może dostać nowych graczy

  • Dług firm przemysłowych rośnie szybciej niż liczba dłużników. To zły sygnał

  • Koniec nocnych powiadomień i nieskończonego scrollowania. UE bierze na cel platformy społecznościowe

Idź do oryginalnego materiału