
Ta branża działa w systemie, w którym koszty pojawiają się wcześniej niż przychody. Firmy budowlane muszą płacić za materiały, wynagrodzenia i usługi podwykonawców, zanim otrzymają pieniądze za kolejne etapy prac.
W efekcie część kapitału jest stale zamrożona w niezapłaconych fakturach, zatrzymanych kaucjach i rozliczeniach, które istnieją już na papierze, ale jeszcze nie trafiły na konto wykonawcy. Płynność finansowa nie zawsze odzwierciedla rzeczywistą sytuację przedsiębiorstwa.
Opóźnione płatności są wpisane w działalność branży
Dane ze Skanera Sektora MŚP pokazują skalę problemu. Niemal wszystkie firmy budowlane zetknęły się z opóźnieniami w płatnościach. Blisko połowa doświadcza ich regularnie.
Wiele przedsiębiorstw traktuje problem spóźnionej zapłaty jako część specyfiki branży. Firmy uwzględniają ryzyko opóźnień już na etapie planowania finansowego, ponieważ wiedzą, iż rozliczenia w budownictwie rzadko są proste i natychmiastowe. Długi cykl rozliczeń oznacza okres między poniesieniem kosztów a otrzymaniem zapłaty. Im dłuższy taki cykl, tym większe zapotrzebowanie na kapitał obrotowy, czyli pieniądze potrzebne do bieżącego działania firmy.
W budownictwie ten problem pogłębia jeszcze wielopiętrowa struktura podwykonawców. W ramach jednego projektu działa często wielu wykonawców i podwykonawców, a przepływ pieniędzy zależy od kolejnych etapów odbiorów, faktur i płatności.
Firmy budowlane chcą inwestować, ale banki widzą ryzyko
Mimo trudnego modelu rozliczeń firmy budowlane przez cały czas chcą inwestować. Według Skanera MŚP 42 proc. przedsiębiorstw z tej branży deklaruje, iż obecna sytuacja gospodarcza nie wpływa na ich skłonność do inwestowania.
To najwyższy wynik spośród wszystkich badanych branż i niemal dwukrotność średniej dla całego sektora MŚP. Dodatkowo 23 proc. firm budowlanych deklaruje wzrost skłonności do podejmowania nowych projektów i inwestycji.
Problem polega na tym, iż z perspektywy banku budownictwo może wyglądać mniej stabilnie niż w rzeczywistości. Nieregularne wpływy, przychody zależne od harmonogramu kontraktu i brak powtarzalnej historii przepływów finansowych utrudniają standardową ocenę zdolności kredytowej, czyli tego, czy firma będzie w stanie spłacić kredyt.
Banki zwykle analizują m.in. przychody, koszty, historię płatności, zabezpieczenia i regularność wpływów. W budownictwie ten obraz bywa zaburzony, bo firma może mieć pełny portfel zleceń, ale jednocześnie czekać na zapłatę za wykonane etapy prac.
Zabezpieczenia są barierą dla przedsiębiorców
Według badań Rzecznika MŚP ponad 4 na 10 przedsiębiorców wskazuje wymogi dotyczące zabezpieczeń jako czynnik bardzo mocno zniechęcający do kredytu. W budownictwie ta bariera jest szczególnie dotkliwa.
Firma może realizować wartościowe kontrakty i mieć zapewnione przyszłe przychody, ale nie zawsze ma wystarczające aktywa trwałe, które bank może przyjąć jako zabezpieczenie. Aktywa trwałe to np. nieruchomości, maszyny albo inne składniki majątku, które mogą zwiększać wiarygodność kredytową przedsiębiorstwa.
– W branży budowlanej ocena sytuacji przedsiębiorstwa wymaga szerszej perspektywy niż analiza wpływów na rachunku. Znaczenie mają również wartość realizowanych kontraktów, skala prowadzonych inwestycji oraz należności, które zostaną rozliczone na kolejnych etapach projektu. To jeden z powodów, dla których część firm o stabilnej sytuacji operacyjnej napotyka trudności w dostępie do tradycyjnego finansowania i szuka pozabankowych alternatyw – mówi Damian Sapielak, COO Novalend.
Kilka projektów naraz zwiększa zapotrzebowanie na kapitał
Trudności z finansowaniem nie oznaczają automatycznie słabej kondycji firmy. Często wynikają z tego, iż standardowe narzędzia oceny nie pasują do sposobu działania branży. To szczególnie widoczne, kiedy firma prowadzi kilka projektów jednocześnie. Każdy z nich może być na innym etapie zaawansowania, a to oznacza różne terminy kosztów i wpływów.
A materiały trzeba kupować na bieżąco. Wynagrodzenia i usługi podwykonawców również wymagają regularnych płatności. Tymczasem pieniądze od inwestora mogą wpływać dopiero po zakończeniu określonego etapu prac albo po odbiorze. Efekt? Zapotrzebowanie na kapitał obrotowy rośnie szybciej niż środki na rachunku wykonawcy. Firma może potrzebować zewnętrznego finansowania, aby utrzymać tempo realizacji inwestycji.
Ponad jedna czwarta przedsiębiorców z branży budowlanej wskazuje trudności z pozyskaniem finansowania jako jedno z głównych wyzwań w prowadzeniu działalności. Dostęp do kapitału jest dla sektora nie tylko problemem księgowym, ale też warunkiem dalszego rozwoju.
Finansowanie musi pasować do modelu rozliczeń
Firmy budowlane coraz częściej szukają rozwiązań finansowych, które lepiej uwzględniają specyfikę ich działalności. Chodzi o takie modele, które biorą pod uwagę specyfikę tego sektora.
– W przypadku budownictwa znaczenie mają nie tylko historyczne przepływy finansowe, ale również wartość prowadzonych prac i należności, które zostaną rozliczone na kolejnych etapach realizacji projektu. Wykorzystując inteligentne algorytmy, tworzymy więc rozwiązania, które pozwalają uwzględnić wartość realizowanych kontraktów i należności oczekujących na rozliczenie – wyjaśnia Damian Sapielak.
W praktyce oznacza to próbę oceny firmy nie tylko przez pryzmat tego, co już wpłynęło na konto, ale też tego, co wynika z podpisanych i realizowanych kontraktów.
Dane ze Skanera MŚP pokazują pozorny paradoks. Firmy budowlane często mierzą się z opóźnieniami w płatnościach i trudnościami w finansowaniu, ale jednocześnie wykazuje wysoką skłonność do inwestowania.
Problem nie sprowadza się wyłącznie do słabej kondycji firm – ważniejsza jest specyfika rozliczeń, która utrudnia ocenę przedsiębiorstw według prostych schematów.
Jeśli bank albo instytucja finansowa patrzy głównie na regularność wpływów, może nie zobaczyć pełnego obrazu. W budownictwie równie istotne są wartość realizowanych kontraktów, harmonogram płatności, należności i skala zaangażowania w trwające projekty.
Dlatego sektor potrzebuje finansowania dopasowanego do rytmu pracy branży. W przeciwnym razie choćby firmy z zamówieniami i planami inwestycyjnymi mogą mieć ograniczone możliwości rozwoju, bo ich kapitał będzie stale pracował w projektach, fakturach i kaucjach, a nie na rachunku bankowym.
Przeczytaj także:
- Płatności odroczone mówią więcej o portfelach Polaków, niż się wydaje
- Koszty energii i regulacje duszą europejski przemysł chemiczny. Stawką jest niezależność UE
- Boom na pompy ciepła minął. Teraz wychodzą błędy, które podbijają rachunki

2 godzin temu














