W Stacji Hodowli Dropia Polskiego Związku Łowieckiego w Żółwinie wykluło się osiem piskląt dropia zwyczajnego. Klucie pierwszego z nich rozpoczęło się 10 czerwca br., a wszystkie pisklęta rozwijają się prawidłowo. To pierwszy taki wylęg w Polsce od 40 lat i najważniejszy dotąd etap programu, którego celem jest przywrócenie gatunku do rodzimej przyrody.
Osiem piskląt z dziesięciu jaj
Pierwsze jaja pochodzące ze środowiska naturalnego z Brandenburgii dotarły do stacji 2 czerwca br. Cztery dni później jedno z nich zaczęło się poruszać, a 10 czerwca rozpoczęło się klucie pierwszego pisklęcia. Ponieważ jaja znajdowały się na różnych etapach rozwoju, kolejne młode wykluwały się stopniowo przez niespełna trzy tygodnie.
Z 10 przekazanych jaj wykluło się osiem piskląt, co oznacza 80-procentowy sukces lęgowy. W naturalnych warunkach taki wynik jest nieosiągalny, gdyż wiele lęgów nie przetrwa wskutek presji drapieżników i innych zagrożeń. Kontrolowana inkubacja i odchów zwiększają szansę młodych na przeżycie pierwszego, najtrudniejszego etapu życia.
– To pierwszy w Polsce wylęg dropi od czterech dekad i bardzo dobry początek pilotażu. Osiem piskląt, które prawidłowo się rozwija, to ogromny potencjał, ale przed zespołem pozostaje najtrudniejsze zadanie: przygotować ptaki do samodzielnego życia przy zachowaniu ich naturalnej bojaźliwości wobec człowieka. Celem jest wypuszczenie młodych do środowiska naturalnego, dlatego kontakt z człowiekiem musi być ograniczony do niezbędnego minimum” – mówi Wacław Matysek, p.o. rzecznika Polskiego Związku Łowieckiego.


Opieka bez oswajania
Pisklętami opiekują się dwie ornitolożki przeszkolone w niemieckiej stacji hodowli dropia w Buckow. Mieszkają na terenie stacji, ponieważ młode wymagają stałego nadzoru. Jednocześnie dostęp do ptaków jest ściśle ograniczony, aby nie dopuścić do imprintingu, czyli nadmiernego przyzwyczajenia do człowieka.
Dropie są zagniazdownikami: niedługo po wykluciu poruszają się samodzielnie i podążają za opiekunem zastępującym matkę. Podczas codziennych wyjść młode poznają teren, uczą się zdobywać naturalny pokarm i rozpoznawać potencjalne zagrożenia. Dobrze rokuje ich reakcja na nietypowe bodźce – pisklęta chowają się m.in. na widok nadlatującego ptaka drapieżnego, czy przejeżdżającego ciągnika, a więc zachowują naturalną ostrożność.
Kolejny etap: wypuszczenie do środowiska naturalnego
W sierpniu planowane jest przeniesienie młodych do woliery adaptacyjnej i rozpoczęcie tzw. łagodnego wypuszczania (soft release). Ptaki będą mogły poznawać okolicę i usamodzielniać się we własnym tempie, początkowo wracając do woliery na noc. Po oznaczeniu płci samice zostaną wyposażone w nadajniki GPS, które pozwolą monitorować ich przemieszczanie się, przeżywalność i sposób wykorzystywania siedliska.

Program na lata
Polski Związek Łowiecki jest liderem programu reintrodukcji dropia. Nadzór naukowy sprawuje Uniwersytet Zielonogórski, a partnerem merytorycznym jest stacja w Buckow, która od około 30 lat rozwija metodykę inkubacji, odchowu i przygotowywania dropi do życia na wolności. Przedsięwzięcie jest prowadzone na podstawie wymaganych zezwoleń i pod ścisłym nadzorem adekwatnych służb weterynaryjnych.
Drop wyginął w Polsce w drugiej połowie lat 80. XX wieku; ostatni potwierdzony lęg odnotowano w 1986 r. w tej chwili największe europejskie populacje żyją w Hiszpanii i Portugalii, a mniejsze występują m.in. w Niemczech, Austrii, na Węgrzech, Słowacji, w Rumunii, Serbii i Ukrainie. Projekt ma charakter długofalowy. jeżeli pilotaż będzie przebiegał pomyślnie, niemieccy partnerzy deklarują przekazywanie jaj przez kolejne pięć lat. Efekty programu będzie można ocenić dopiero po wielu sezonach, ponieważ samiec dropia osiąga dojrzałość płciową około szóstego roku życia. Już obecny wylęg potwierdza jednak, iż po latach przygotowań stworzono warunki do rozpoczęcia rzeczywistego odtwarzania gatunku w Polsce.
– W reintrodukcji sam wylęg jest dopiero początkiem. najważniejsze są prawidłowy odchów, zachowanie naturalnej płochliwości ptaków, bezpieczne wypuszczenie oraz późniejszy monitoring. Drop potrzebuje rozległych, otwartych terenów, dlatego powodzenie programu będzie zależało od wieloletniej, konsekwentnej pracy i ochrony odpowiednich siedlisk” – mówi Wojciech Pawliszak, łowczy okręgowy i przewodniczący Zarządu Okręgowego PZŁ w Gorzowie Wielkopolskim.



O projekcie
Budowę Stacji Hodowli Dropia wraz z wolierami adaptacyjnymi sfinansowano ze środków Polskiego Związku Łowieckiego przy wsparciu finansowym Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Zielonej Górze. Koszt jej budowy wyniósł 773 320,50 zł, w tym 315 tys. zł stanowiła dotacja Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Zielonej Górze.
źródło: Informacja prasowa/ Polski Związek Łowiecki

1 godzina temu








![Transmisje na żywo z Tenis by Dawid Cup XIV [WIDEO]](https://www.tenisbydawid.pl/wp-content/uploads/2026/02/750x200-TBD.png)


