Pod biurem parkuje tylko co 7. pracownik

biuronamiare.pl 6 dni temu
Zdjęcie: Pod biurem parkuje tylko co 7. pracownik


Większość z nas ma samochód, a mimo tego gros szeregowych pracowników biurowych nie przyjeżdża do firmy samochodem. Powodem są koszty i fizyczny brak miejsc postojowych, który jest tym bardziej palący, im bliżej centrum pracujemy – sugerują dane zebrane przez polską firmę doradczą BNM – Real Estate Advisory.

Każdy, kto próbował znaleźć wolne miejsce parkingowe w zagłębiu biurowym dużego miasta, wie, iż w takich miejscach nierzadko zaparkować po prostu nie sposób. Dotyczy to nie tylko odwiedzających, ale też pracowników. Co prawda w 95% inwestycji biurowych istnieje możliwość wynajęcia miejsc postojowych, ale przeważnie jest to towar deficytowy i reglamentowany – sugerują dane BNM.

Wszystko dlatego, iż wynajmując powierzchnię biurową najczęściej nie możemy wynająć tylu miejsc postojowych, ile byśmy chcieli. Decydujący jest tu tzw. współczynnik miejsc parkingowych wynikający ze stosunku liczby miejsc parkingowych oraz powierzchni najmu. Pokazuje on, ile metrów kwadratowych biura firma musi wynająć, aby zyskać prawo do wynajęcia jednego miejsca postojowego.

W mniej więcej co dziesiątym biurowcu stosunek ten jest bardzo przystępny, czyli wyższy niż 1:30. To znaczy, iż mając biuro o powierzchni 1000 m kw., które średnio pomieści około 100 pracowników, firma może wynająć co najmniej 33 miejsca postojowe. Są jednak i takie adresy, gdzie możliwość wynajęcia jednego miejsca postojowego uzyskujemy dopiero po wynajęciu 200 m kw. powierzchni biurowej. Wtedy mając siedzibę o powierzchni 1000 m kw., możemy wynająć co najwyżej 5 miejsc postojowych. W topowych lokalizacjach największych miast współczynnik miejsc postojowych może być jeszcze mniej korzystny.

Jedno miejsce postojowe na kilka miejsc pracy

W efekcie choć na głównych rynkach przeciętnie trzeba wynająć około 75 m kw. w biurowcu, aby móc wynająć jedno miejsce na samochód, to w praktyce sytuacja jest bardzo mocno zróżnicowana pomiędzy poszczególnymi inwestycjami. Znajdziemy zarówno takie, w przypadku których łatwo znaleźć miejsce na samochód choćby dla wszystkich chętnego. O takie parametry łatwiej w budynkach położonych dalej poza ścisłym centrum lub wręcz na obrzeżach, gdzie dojazd jest gorszy, a działki wyraźnie tańsze. Z drugiej strony w ścisłym centrum może się okazać, iż na 100 pracowników przypadnie w firmie dosłownie kilka miejsc postojowych. Staje się to wtedy towar szczególnie deficytowy – dostępny co najwyżej dla ścisłego zarządu, dyrektorów lub najważniejszych gości i partnerów biznesowych.

Miejsca postojowe w biurowcach to towar deficytowy

* przy założeniu 10 m kw. powierzchni biurowej na jedno stanowisko pracy. Opracowanie BNM

Dane BNM pokazują, iż statystycznie największy deficyt miejsc postojowych charakteryzuje biurowce w Warszawie i Poznaniu. Skalę tego zjawiska dobrze pokazuje przeliczenie liczby stanowisk pracy na jedno miejsce postojowe. Przyjmując, iż na pracownika przypada średnio około 10 metrów kwadratowych powierzchni, łatwo można obliczyć, iż w Poznaniu i Warszawie na jedno miejsce na auto przypada 8-9 stanowisk pracy. Lepiej jest w Gdańsku i Krakowie, gdzie jedno miejsce postojowe przypada na 6-7 pracowników.

W garażu jest wyraźnie drożej

Prawo do wynajęcia miejsca postojowego to jedno. Jak już najemca biura ma taką możliwość, to za samo miejsce na auto też trzeba zapłacić. Sam wynajem miejsca postojowego w garażu podziemnym kosztuje przeciętnie od około 300 złotych w Łodzi, Gdańsku czy Poznaniu, do około 450 złotych miesięcznie w Warszawie. Przy czym są to stawki średnie. To znaczy, iż choćby w Warszawie znaleźć możemy takie inwestycje biurowe, w których koszt wynajmu miejsca postojowego w garażu podziemnym nie przekracza 200 złotych miesięcznie. Z drugiej jednak strony znaleźć możemy też takie adresy, pod którymi miejsce postojowe pod budynkiem kosztować będzie choćby ponad 1000 złotych miesięcznie.

Tańsze i to przeważnie o kilkadziesiąt procent tańsze są miejsca naziemne. Średnie stawki za parkowanie „pod chmurką” wynoszą od niecałych 200 złotych miesięcznie w Łodzi, do trochę ponad 300 zł w Warszawie.

Kto szuka, ten znajdzie

Jeśli pracownik, któremu pracodawca nie zapewnił miejsca w garażu podziemnym, jest zdeterminowany, aby przyjeżdżać do pracy samochodem, ma sporo opcji do wyboru. Można przejrzeć oferty parkingów komercyjnych, w których dostępne są abonamenty. Kolejną opcją jest rynek prywatny, gdzie można szukać miejsca postojowego w garażu bloku mieszkalnego sąsiadującego z biurowcem lub dzięki aplikacji na tel, przy pomocy których ludzie udostępniają sobie miejsce parkingowe na czas pracy. W obu przypadkach trzeba się liczyć z kosztem na poziomie kilkuset złotych miesięcznie.

Jest to i tak lepsze rozwiązanie niż parkowanie na ogólnodostępnych miejscach – szczególnie jeżeli pracujemy w obrębie strefy płatnego parkowania, dla której nie posiadamy abonamentu i nie mamy preferencji przewidzianych dla lokalnych mieszkańców lub podatników. Płacąc w parkometrze za 8 godzin parkowania możemy być zmuszeni codziennie wydawać na ten cel po kilkadziesiąt złotych. W skali miesiąca daje to więc już koszt nierzadko przekraczający tysiąc złotych.

Pro tip: miejsca postojowe oferują odpłatnie czasem także parafie, hotele oraz galerie handlowe.

Szacunkowy koszt parkowania w gminnej strefie płatnego parkowania (bez abonamentu)

W Krakowie, Poznaniu i Gdańsku część kierowców spełniających lokalne kryteria może korzystać z preferencyjnych stawek. W Gdańsku w wybranej lokalizacji opłaty naliczają się w godzinach 9-15. Obliczenia BNM.

Trudno się więc dziwić, iż w obliczu takich kosztów część osób przesiada się do komunikacji miejskiej, w przypadku której bilet miesięczny kosztować może tyle, co maksymalnie kilka dni parkowania w strefie płatnego parkowania w godzinach pracy. Do tego w coraz większej części dużych miast posiadacze okresowych biletów komunikacji miejskiej mogą bezpłatnie korzystać z parkingów P+R (parkuj i jedź). Są one przeważnie zlokalizowane poza ścisłym centrum w miejscach, w których parkując auto z łatwością można przesiąść się do autobusu, tramwaju lub metra, które pozwolą nam gwałtownie dojechać do pracy lub na spotkanie biznesowe.

Transport publiczny ułatwia życie w dużych miastach

Efekt jest taki, iż choć większość polskich rodzin ma samochód, to jeżdżenie autem do centrum dużego miasta to rozwiązanie, na które decyduje się tylko mniejsza część pracowników biurowych. Dane Głównego Urzędu Statystycznego potwierdzają, iż komunikacja miejska to rozwiązanie szczególnie popularne w największych miastach. Te, w których liczba ludności przekracza 500 tys. osób, ponad 90% gospodarstw domowych korzysta z komunikacji miejskiej. Dla jasności wspominane miasta, w których mieszka ponad pół miliona osób to: Warszawa, Wrocław, Kraków, Poznań i Łódź. Korzystanie z transportu publicznego jest w nich podyktowane głównie koniecznością, ze względu na ograniczone możliwości oraz wysoki koszt parkowania w centrach miast.

Jerzy Węglarz

Analityk, BNM – Real Estate Advisory

Idź do oryginalnego materiału