Polacy kupowali więcej, niż zakładał rynek. E-commerce i sklepy stacjonarne dzielą się sukcesem

1 godzina temu

Sprzedaż detaliczna w Polsce wzrosła w czerwcu o 6,8 proc. rok do roku w cenach bieżących, a po uwzględnieniu zmian cen – o 6,2 proc. rok do roku. Dane GUS, dotyczące przedsiębiorstw zatrudniających co najmniej 9 osób, okazały się lepsze od prognoz ekonomistów, bo konsensus rynkowy zakładał wzrost sprzedaży w cenach stałych o 5,1 proc. Jednocześnie sprzedaż internetowa osiągnęła najwyższy czerwcowy udział w historii danych GUS, choć miesięczny wzrost handlu napędziły głównie sklepy stacjonarne.


Poprzedni miesiąc przyniósł więc pozornie sprzeczny obraz. E-commerce urósł mocno w ujęciu rocznym, ale miesiąc do miesiąca adekwatnie stanął w miejscu. Handel tradycyjny dostał natomiast wsparcie z kalendarza, bo w czerwcu było więcej dni handlowych niż rok wcześniej, w tym przedwakacyjna niedziela handlowa 28 czerwca.


Jak uważa Miłosz Mickiewicz z Grupy Comperia.pl, mamy do czynienia z sytuacją, w której e-commerce bije rekordy w ujęciu rocznym, ale to sklepy stacjonarne odpowiadają za miesięczny impuls wzrostowy.


To istotny sygnał dla gospodarki. Sprzedaż detaliczna pokazuje, jak zachowują się konsumenci, a ich wydatki są jednym z głównych źródeł wzrostu PKB. jeżeli ludzie kupują więcej, firmy mają większe obroty, a gospodarka dostaje dodatkowy impuls.

Konsumenci kupowali więcej, niż zakładał rynek


Według Credit Agricole nominalna dynamika sprzedaży detalicznej zwiększyła się w czerwcu do 6,8 proc. rok do roku z 4,4 proc. w maju. Sprzedaż liczona w cenach stałych, czyli po oczyszczeniu z wpływu inflacji, wzrosła o 6,2 proc. w skali roku wobec 3,0 proc. miesiąc wcześniej.


Ekonomiści banku podali, iż po wyeliminowaniu czynników sezonowych sprzedaż w cenach stałych zwiększyła się o 1,7 proc. miesiąc do miesiąca. Czerwcowy wynik był przy tym tylko o 0,8 proc. niższy od maksimum odnotowanego w marcu tego roku.


Bank Millennium również ocenia, iż dane zaskoczyły pozytywnie. Analitycy tej instytucji zwracają jednak uwagę, iż w całym drugim kwartale dynamika sprzedaży detalicznej była słabsza niż w pierwszych trzech miesiącach roku. W drugim kwartale wyniosła 3,5 proc. rok do roku, wobec 6,0 proc. w pierwszym kwartale.


Ten kontrast dobrze pokazuje obecny stan konsumpcji. Czerwiec był mocny, ale nie oznacza automatycznie, iż cała ścieżka wydatków gospodarstw domowych gwałtownie przyspieszyła. Analitycy Millennium szacują, iż konsumpcja prywatna w drugim kwartale mogła lekko osłabnąć do około 3,1 proc. w skali roku, choć przez cały czas była ważnym filarem wzrostu gospodarczego.

E-commerce pobił czerwcowy rekord


Najbardziej efektownie wyglądają dane o handlu internetowym. Wartość sprzedaży online wzrosła w czerwcu o 12,3 proc. rok do roku, czyli prawie dwa razy szybciej niż handel detaliczny ogółem.


Udział e-commerce w sprzedaży detalicznej zwiększył się do 9,1 proc. Rok wcześniej wynosił 8,7 proc. Jak zwraca uwagę Miłosz Mickiewicz, to najwyższy wynik dla czerwca w całej dostępnej historii danych GUS. W jego ocenie potwierdza to stopniowy wzrost znaczenia kanału online także poza jesiennym szczytem. Najmocniejsze wyniki internet zwykle osiąga w listopadzie, przy okazji zakupowych promocji z okazji Black Friday. Tym razem wynik mówi raczej o powolnym przesuwaniu się rynku w stronę kanału online niż o jednorazowym wybuchu zakupów w sieci.


Średni udział sprzedaży internetowej w pierwszym półroczu 2026 r. wyniósł 9,25 proc. Rok wcześniej było to 8,90 proc. Różnica wygląda niewielka, ale przy rynku detalicznym każda dziesiąta część punktu procentowego oznacza duże kwoty przesuwające się między kanałami sprzedaży.

Sklepy stacjonarne skorzystały z kalendarza


Paradoks czerwca polega na tym, iż rekordowy udział e-commerce nie oznacza, iż to internet pociągnął cały miesięczny wzrost. W ujęciu miesiąc do miesiąca sprzedaż online była niemal płaska, a główny impuls przyszedł ze sklepów stacjonarnych.


– Ten miesięczny plus po stronie sklepów fizycznych to w dużej mierze efekt większej liczby dni handlowych, w tym przedwakacyjnej niedzieli handlowej 28 czerwca. Dodatkowe dni premiują kanał tradycyjny, który – w przeciwieństwie do internetu – w niehandlowe niedziele po prostu pozostaje zamknięty – tłumaczy Mickiewicz.


Dla sieci handlowych to cenna lekcja. E-commerce rośnie jako trend, ale sklepy stacjonarne przez cały czas potrafią mocno wpłynąć na wynik całego rynku, gdy dostaną korzystne warunki kalendarzowe.

Meble, RTV i AGD mocno odbiły


Struktura sprzedaży pokazuje, iż konsumenci częściej sięgali po dobra trwałego użytku, czyli produkty kupowane na dłużej, np. samochody, meble, sprzęt RTV i AGD. To ważne, bo takie zakupy zwykle wymagają większej pewności co do własnych finansów.


Według Credit Agricole sprzedaż pojazdów samochodowych, motocykli i części wzrosła w cenach stałych o 9,6 proc. rok do roku, podczas gdy w maju było to 2,1 proc. W kategorii meble, RTV i AGD dynamika zwiększyła się do 14,8 proc. w ujęciu rocznym z 4,5 proc. miesiąc wcześniej.


Bank Millennium również zwraca uwagę na ten fragment danych. W poprzednich miesiącach słabsza sprzedaż dóbr trwałych nasilała obawy o kondycję konsumentów. Czerwiec przyniósł poprawę, której sprzyjały stabilizacja sytuacji na Bliskim Wschodzie oraz spadek cen paliw.


Mocno rosła też sprzedaż paliw, która według Millennium zwiększyła się o 9,0 proc. w skali roku. To dodatkowy element dobrego wyniku. Jednak analitycy zastrzegają, iż w kolejnych miesiącach sytuacja na rynku surowców energetycznych może wpływać na nastroje gospodarstw domowych.

Internet zmienia kategorie zakupowe


W danych o e-commerce wyróżniają się farmaceutyki, kosmetyki i sprzęt ortopedyczny. Internetowa sprzedaż tej kategorii wzrosła w czerwcu aż o 150,9 proc. rok do roku. Udział online sięgnął 8,3 proc., wobec 6,2 proc. rok wcześniej.


To mocne wybicie na tle historii tej grupy produktów. W przeszłości wzrosty rzadko przekraczały 20 proc., a od początku 2026 r. nie spadały poniżej 25 proc. Miesiąc wcześniej udział sprzedaży internetowej w tej kategorii doszedł choćby do 9,1 proc., czyli poziomu kojarzonego wcześniej z okresem wiosennego lockdownu w 2020 r.


Silny czerwiec zanotowały też meble, RTV i AGD w internecie. Sprzedaż online wzrosła tu o 27,2 proc. rok do roku, a udział e-commerce zwiększył się do 19,7 proc. Rok wcześniej wynosił 17,7 proc., a w 2023 r. – 14,4 proc.


Inaczej wygląda kategoria pojazdy samochodowe, motocykle i części. Sprzedaż internetowa spadła tu o niemal 27 proc. w ujęciu rocznym. Na pierwszy rzut oka ta sytuacja nie wygląda ciekawie.


– To jednak wciąż echo zeszłorocznej anomalii. W 2025 r. internetowa sprzedaż w tej grupie notowała nadzwyczajnie wysokie, trzycyfrowe wzrosty (w czerwcu ubiegłego roku blisko 384 proc.). Tak silny efekt bazy sprawia, iż wskaźnik roczny wypacza rzeczywisty obraz – uważa Miłosz Mickiewicz. Miesiąc do miesiąca sprzedaż online wzrosła w czerwcu o 1,6 proc., a udział kanału internetowego ustabilizował się na 3,4 proc.

Nastroje konsumentów pomagają sprzedaży


Credit Agricole łączy dobre dane o sprzedaży z poprawą koniunktury konsumenckiej. W lipcu wskaźnik dotyczący planów gospodarstw domowych w zakresie ważnych zakupów w najbliższych 12 miesiącach wzrósł do najwyższego poziomu od marca 2020 r.


To sugeruje, iż konsumenci są bardziej przygotowani do większych wydatków niż kilka miesięcy wcześniej. Ekonomiści wiążą to również z utrzymującym się wzrostem realnego funduszu płac w sektorze przedsiębiorstw, czyli łącznej wartości wynagrodzeń po uwzględnieniu inflacji.


Bank Millennium studzi jednak nadmierny optymizm. Analitycy zauważają, iż rynek pracy stopniowo się chłodzi, zatrudnienie utrzymuje trend spadkowy, a realna dynamika wynagrodzeń jest niższa niż na początku roku. Przy podwyższonej inflacji oznacza to słabszy wzrost siły nabywczej dochodów gospodarstw domowych.


Po drugiej stronie działa wysoki poziom oszczędności zgromadzonych przez gospodarstwa domowe. Część tych pieniędzy może finansować bieżące wydatki, także większe zakupy.

Dane mogą podbić oczekiwania wobec PKB


Dobre dane o sprzedaży detalicznej są ważne dla prognoz wzrostu gospodarczego. Credit Agricole ocenia, iż czerwcowa sprzedaż i lipcowe dane o koniunkturze konsumenckiej tworzą ryzyko w górę dla prognozy konsumpcji w drugim kwartale. W połączeniu z wcześniejszymi danymi o produkcji przemysłowej i budowlano-montażowej wzmacniają też ryzyko wyższego od prognoz wzrostu PKB.


Millennium idzie krok dalej i szacuje, iż wzrost gospodarczy w drugim kwartale przyspieszył do około 3,7 proc. rok do roku, wobec 3,5 proc. w ujęciu rocznym w pierwszym kwartale. Bank zakłada, iż w kolejnych kwartałach konsumpcja utrzyma się blisko 3 proc. w skali roku. Dodatkowo większą rolę we wzroście zaczną odgrywać inwestycje w środki trwałe wspierane napływem pieniędzy z Unii Europejskiej.


Bank Millennium ocenia, iż czerwcowe dane nie zmieniają zasadniczo oczekiwań wobec polityki pieniężnej i podtrzymuje scenariusz stabilizacji stóp przez RPP. Credit Agricole uważa natomiast, iż łączny wydźwięk danych jest lekko pozytywny dla złotego i rentowności polskich obligacji.




Przeczytaj także:



  • Cena to nie wszystko. UOKiK sprawdza, co doliczano klientom do kredytu w Autocentrum AAA Auto

  • Rybołówstwo nie jest fabryką. Dzikie stada nie nadążają za globalnym popytem

  • Nieprawdziwe dokumenty łatwiejsze niż kiedykolwiek. Ubezpieczyciele pokazują skalę oszustw

  • Automotive pod presją kosztów i Chin. Firmy szukają klientów, a pieniądze grzęzną w fakturach

Idź do oryginalnego materiału