Połowa 800 plus na inwestowanie zamiast na bieżące wydatki robi znaczną różnicę w finansach

1 godzina temu

Rodzic, który pobierał świadczenie wychowawcze na jedno dziecko od początku programu do lipca 2026 r., otrzymał łącznie 71,3 tys. zł. Gdyby przez ten czas odkładał połowę każdej wypłaty, zgromadziłby 35,65 tys. zł samego kapitału. Analiza Mennicy Mazovia pokazuje, iż w zależności od sposobu lokowania pieniędzy taka kwota mogłaby dziś wzrosnąć do około 40-70 tys. zł.


Program „Rodzina 800 plus” służy przede wszystkim do finansowania bieżących potrzeb dzieci. Według badania „Sytuacja na rynku consumer finance”, prowadzonego przez Związek Przedsiębiorstw Finansowych i SGH, 46,7 proc. respondentów przeznacza pieniądze z programu na żywność i ubrania, a 44,1 proc. – na edukację i zajęcia dodatkowe.


Jednocześnie 24,6 proc. gospodarstw deklaruje, iż przynajmniej część otrzymywanych środków odkłada lub inwestuje. Dane Banku Pekao przytoczone w analizie pokazują z kolei, iż 55 proc. rodziców regularnie oszczędza z myślą o przyszłości dzieci.

Łącznie rodzice dostali ponad 71 tys. zł na dziecko


Program wystartował w kwietniu 2016 r. jako „Rodzina 500 plus”. Początkowo wypłata świadczenia na pierwsze dziecko zależała od dochodów rodziny, a od lipca 2019 r. objęło ono każde dziecko do ukończenia 18 lat bez kryterium dochodowego.


Od stycznia 2024 r. miesięczna kwota wzrosła z 500 do 800 zł, zmieniając tym samym nazwę programu na „Rodzina 800 plus”


Zsumowanie wszystkich świadczeń wypłaconych nieprzerwanie na jedno dziecko od początku programu do lipca 2026 r. daje 71,3 tys. zł. To pieniądze przekazywane przez ponad dekadę, więc ich łączna wartość łatwo ginie w comiesięcznych wydatkach.


– Oczywiście nie każda rodzina może odkładać całe świadczenie i nie o to chodzi. istotny jest fakt, iż coraz więcej rodziców myśli o oszczędzaniu jako o procesie, który można budować stopniowo, z mniejszych kwot i w indywidualnym rytmie domowego budżetu – mówi Paweł Mazurek, członek zarządu i dyrektor ds. rozwoju Mennicy Mazovia.

A gdyby rodzic odkładał połowę 800 plus?


Mennica Mazovia przeprowadziła symulację, w której rodzic odkłada połowę otrzymywanego świadczenia. Do końca 2023 r. byłoby to 250 zł miesięcznie, natomiast od stycznia 2024 r. – 400 zł.


Od kwietnia 2016 r. do lipca 2026 r. suma takich wpłat wyniosłaby 35,65 tys. zł. Analiza porównuje, co stałoby się z pieniędzmi, gdyby w tym okresie regularnie trafiały na lokaty, do obligacji lub w fizyczne złoto.


Wyliczenia opisują wynik osiągalny przy historycznych warunkach z ostatniej dekady. Nie pokazują, jak te same aktywa będą zachowywały się przez następnych kilka czy kilkanaście lat.

Lokaty: około 40 tys. zł


Najniższy wynik w symulacji przyniosły lokaty bankowe. Po uwzględnieniu podatku od zysków kapitałowych wartość zgromadzonych pieniędzy wyniosłaby w tej chwili około 40 tys. zł.


Nominalny zysk ponad wpłacone 35,65 tys. zł sięgnąłby więc około 4,5 tys. zł.


Atutem lokat jest przewidywalność oraz stosunkowo łatwy dostęp do pieniędzy. Z drugiej strony analiza zwraca uwagę, iż w okresach wysokiej inflacji ich oprocentowanie nie musi wystarczyć do zachowania pełnej siły nabywczej oszczędności. Innymi słowy: na koncie może być więcej pieniędzy, choć za zgromadzoną sumę można kupić mniej niż wcześniej.

Obligacje: kapitał urósłby do około 49 tys. zł


Lepszy wynik w przedstawionej symulacji osiągnęły obligacje rodzinne lub skarbowe. Wartość kapitału miałaby wzrosnąć do około 49 tys. zł netto.


Dawałoby to około 13 tys. zł nominalnego zysku. Część obligacji oferuje oprocentowanie powiązane z inflacją, dlatego może lepiej chronić wartość oszczędności w długim okresie.


Ceną za tę przewidywalność jest mniejsza elastyczność niż w przypadku części produktów bankowych. Tego rodzaju rozwiązanie jest więc bardziej dostosowane do pieniędzy odkładanych na cel oddalony o kilka lub kilkanaście lat.

Złoto dałoby w tej dekadzie najwyższy wynik


Najwyższy historyczny rezultat w analizie przypadł złotu. Mennica Mazovia wylicza, iż regularne inwestowanie połowy świadczenia 800 plus w fizyczny kruszec mogłoby doprowadzić do zgromadzenia dziś około 68-70 tys. zł.


W symulacji uwzględniono marże detaliczne przy zakupie niewielkich sztabek oraz cenę skupu przy późniejszej sprzedaży. W porównaniu z kwotą wpłat nominalny zysk sięgałby około 32-34 tys. zł.


Ten wynik wymaga jednak szczególnie istotnego zastrzeżenia. Analizę przygotowała Mennica Mazovia, która zajmuje się dystrybucją złota i innych metali szlachetnych. Sama spółka przyznaje też, iż ostatnia dekada była dla złota wyjątkowo korzystna, a osiągnięta w tym okresie stopa zwrotu nie daje gwarancji podobnych rezultatów w przyszłości.

Inflacja zmienia wartość oszczędności


Samo porównanie wpłaconych i zgromadzonych złotych nie daje pełnego obrazu. Liczy się też siła nabywcza pieniądza, czyli ilość dóbr i usług, które można kupić za daną sumę.


Jeżeli kapitał rośnie wolniej niż ceny, jego nominalna wartość zwiększa się, ale oszczędzający mimo wszystko traci część możliwości zakupowych. Z tego powodu wynik inwestycji trzeba zestawiać z inflacją, kosztami produktu oraz ryzykiem.


Według analizy lokaty w badanym okresie zwiększyły wartość nominalną pieniędzy, ale słabiej chroniły je przed skutkami wysokiej inflacji. Obligacje powiązane ze wzrostem cen radziły sobie z tym ryzykiem lepiej, natomiast złoto osiągnęło najlepszy wynik właśnie w analizowanym okresie.

Nie chodzi o odkładanie całych 800 zł


Przedstawiona symulacja nie zakłada, iż każda rodzina może zrezygnować z połowy świadczenia na bieżące potrzeby. Dane dotyczące sposobu wykorzystania 800 plus pokazują zresztą, iż dla wielu gospodarstw pieniądze finansują podstawowe wydatki na dzieci.


Sednem wyliczeń jest efekt regularności. choćby stosunkowo niewielka kwota odkładana co miesiąc przez wiele lat może stworzyć kapitał potrzebny później na edukację, pierwsze samodzielne wydatki czy wejście dziecka w dorosłość.


– W oszczędzaniu nie chodzi o znalezienie jednego idealnego produktu, ale o stworzenie prostego mechanizmu, który będzie możliwy do utrzymania przez lata. Najważniejsze jest to, żeby część pieniędzy od początku miała przypisaną konkretną funkcję i nie znikała bez śladu w codziennych wydatkach, tylko stopniowo budowała finansowe zaplecze – mówi Paweł Mazurek.




Przeczytaj także:



  • Dla osób z niepełnosprawnościami zostaje dom rodzinny albo DPS. Mieszkań wspomaganych jest za mało

  • Europa wciąż buduje tam, gdzie ryzyko jest wysokie. Rachunek za powodzie rośnie

  • Polacy mają już prawie 20 mld zł w ETF-ach. Rynek widzi dopiero początek wzrostu

Idź do oryginalnego materiału