Polska gospodarka ma rosnąć, ale firmy muszą liczyć gotówkę

2 godzin temu

Biuro Maklerskie BNP Paribas przedstawiło nowe prognozy dla Polski. Według szacunków w tym roku gospodarka wzrośnie o 3,5 proc., a inflacja obniży się średnio do 3,2 proc. Jednym z głównych impulsów dla firm mogą być inwestycje współfinansowane ze środków europejskich. Do gospodarki może trafić około 210 mld zł z Krajowego Planu Odbudowy, co jest ważne zwłaszcza dla przedsiębiorstw obsługujących projekty infrastrukturalne, administrację, samorządy i duże podmioty publiczne.


Polska gospodarka stoi na ścieżce wzrostu, ale firmy przez cały czas działają w warunkach podwyższonej niepewności. Prognozowane tempo wzrostu PKB oznacza jedynie niewielkie spowolnienie względem poprzedniego roku.


PKB, czyli produkt krajowy brutto, pokazuje wartość dóbr i usług wytworzonych w gospodarce. jeżeli rośnie, oznacza to, iż gospodarka jako całość produkuje więcej, choć nie wszystkie branże muszą odczuwać poprawę w takim samym stopniu.

Inflacja bliżej celu NBP


Według prognoz Biura Maklerskiego BNP Paribas inflacja ma w 2026 roku wynieść średnio 3,2 proc. To poziom bliższy celowi Narodowego Banku Polskiego niż w ostatnich latach.


Cel inflacyjny NBP wynosi 2,5 proc. z dopuszczalnym pasmem odchyleń na poziomie 1 punktu procentowego. Dla firm niższa inflacja ma znaczenie, bo ułatwia planowanie cen, kosztów i marż. Nie oznacza jednak pełnego powrotu do przewidywalności.


– Wiele będzie zależeć od sytuacji geopolitycznej, w szczególności od rozwoju wydarzeń na Bliskim Wschodzie. Bazowy scenariusz zakłada stopniową normalizację sytuacji oraz spadek cen surowców energetycznych. Ewentualna eskalacja konfliktu mogłaby jednak ponownie zwiększyć presję inflacyjną, wpływając zarówno na koszty działalności przedsiębiorstw, jak i na skłonność konsumentów do wydawania pieniędzy – tłumaczy Paweł Kacprzak, członek zarządu BNP Paribas Faktoring.

Inwestycje mogą napędzić wzrost


Jednym z najważniejszych czynników wspierających gospodarkę będą inwestycje. Rok 2026 może być okresem rekordowego napływu środków europejskich, m.in. z Krajowego Planu Odbudowy. To program finansowany ze środków unijnych, który ma wspierać inwestycje i reformy po kryzysach ostatnich lat. Przy pełnym wykorzystaniu środków z KPO do polskiej gospodarki może trafić około 210 mld zł.


Tak duży strumień pieniędzy może być odczuwalny nie tylko w sektorze publicznym. Korzystać mogą również firmy współpracujące z administracją, samorządami oraz dużymi podmiotami realizującymi projekty infrastrukturalne. Przedsiębiorcy mają więc szansę na zwiększenie skali swojej działalności, chociaż wymaga to przygotowania organizacyjnego i finansowego.


Rosnąca liczba zamówień może zwiększyć zapotrzebowanie na kapitał. Firma może mieć zamówienia i perspektywy wzrostu, ale przez cały czas potrzebuje pieniędzy na zakup materiałów, opłacenie pracowników lub realizację kontraktu przed otrzymaniem zapłaty.


– W okresach przyspieszenia inwestycji szczególnego znaczenia nabierają kwestie związane z płynnością finansową, terminowym finansowaniem kontraktów oraz zdolnością do obsługi rosnącej liczby zamówień. To właśnie sprawne zarządzanie kapitałem obrotowym często decyduje o tym, które przedsiębiorstwa są w stanie skutecznie wykorzystać pojawiające się możliwości rynkowe – mówi Paweł Kacprzak.


Dotyczy to zwłaszcza firm działających przy większych projektach, w których terminy płatności i koszty początkowe mogą być istotnym obciążeniem.

Konsumenci przez cały czas wspierają gospodarkę


Według prognoz BNP Paribas drugim ważnym czynnikiem wzrostu będzie konsumpcja gospodarstw domowych. Ekonomiści spodziewają się jej dalszego wzrostu na poziomie około 3,5 proc.


Dynamika wynagrodzeń ma być niższa niż w poprzednich latach, ale sytuacja konsumentów przez cały czas jest relatywnie dobra. Dla firm oznacza to utrzymanie solidnego popytu wewnętrznego, czyli zakupów konsumentów, firm i sektora publicznego z Polski. Dla wielu przedsiębiorstw jest on ważniejszy niż eksport, ponieważ bezpośrednio wpływa na sprzedaż na rynku krajowym.


Jeśli konsumenci przez cały czas kupują towary i usługi, firmy mają większą przestrzeń do planowania produkcji, zatrudnienia i inwestycji. Jednak także w tym obszarze ryzykiem są koszty życia, inflacja oraz możliwe pogorszenie nastrojów.

Stopy procentowe i kurs złotego pomagają planować


Prognozy wskazują, iż stopy procentowe NBP powinny pozostać stabilne do końca roku. Kurs złotego wobec euro ma natomiast utrzymywać się w pobliżu obecnych poziomów.


Dla biznesu taki scenariusz jest korzystny, bo ogranicza ryzyko związane z kosztami finansowania oraz wahaniami kursowymi. Stabilne stopy procentowe ułatwiają planowanie kredytów, leasingu i innych form finansowania działalności.


Z kolei stabilny kurs złotego ma znaczenie dla importerów i eksporterów. Firmy kupujące towary za granicą łatwiej szacują koszty, a eksporterzy mogą lepiej planować przychody ze sprzedaży w euro.


Tyle iż przez cały czas istnieje ryzyko, iż coś pójdzie nie tak, jak w optymalnym scenariuszu. jeżeli napięcia geopolityczne utrzymają się lub nasilą, polityka pieniężna może stać się bardziej restrykcyjna. Oznaczałoby to trudniejsze warunki finansowania i większą ostrożność po stronie firm oraz konsumentów.


– Perspektywy dla polskiej gospodarki pozostają umiarkowanie optymistyczne. Przedsiębiorstwa działają w otoczeniu pełnym wyzwań, ale jednocześnie mają do dyspozycji silne impulsy rozwojowe w postaci inwestycji współfinansowanych ze środków unijnych, stabilnego rynku pracy oraz utrzymującego się popytu krajowego. W takich warunkach o przewadze konkurencyjnej decydują nie tylko jakość oferowanych produktów i usług, ale także umiejętność szybkiego reagowania na zmieniające się warunki gospodarcze oraz efektywnego zarządzania finansami przedsiębiorstwa – komentuje ekspert z BNP Paribas Faktoring.




Polecamy również:



  • Mundial puchnie, emisje też. Piłkarskie święto z ogromnym klimatycznym rachunkiem

  • Ścieki też można cyfryzować. Polski system ma ciąć koszty energii w przemyśle

  • Nie chodzi tylko o czas przed ekranem. Wakacje w sieci mają mniej oczywiste ryzyko

Idź do oryginalnego materiału