Gospodarki Europy Środkowej mają w 2026 r. urosnąć o 2,5 proc. – wynika z najnowszego raportu Banku Światowego. To wynik lepszy, niż instytucja przewidywała jeszcze w czerwcu. Na tle regionu wyraźnie wyróżnia się Polska, dla której prognoza wzrostu PKB wynosi 3,6 proc. Perspektywy na kolejne lata są jednak słabsze, a lista ryzyk pozostaje długa: od wysokich cen energii i napięć geopolitycznych po stan finansów publicznych.
Bank Światowy zakłada, iż Europa Środkowa – w ujęciu obejmującym Polskę, Bułgarię, Rumunię i Węgry – osiągnie wzrost gospodarczy na poziomie 2,5 proc. w 2026 r. W 2027 r. dynamika ma przyspieszyć do 2,6 proc., natomiast w 2028 r. ponownie obniżyć się do 2,5 proc. Dla porównania, w 2025 r. gospodarka tej części Europy wzrosła o 2,9 proc.
Nowa prognoza jest korzystniejsza od przedstawionej w czerwcowym raporcie „Global Economic Prospects”. Wówczas Bank Światowy oczekiwał wzrostu regionu o 2,2 proc. w 2026 r. i 2,4 proc. w 2027 r. Obecna korekta oznacza więc podniesienie szacunków odpowiednio o 0,3 i 0,2 pkt proc. Jednocześnie prognoza na 2028 r. została obniżona z 2,7 do 2,5 proc.
Głównym wsparciem dla regionu pozostają popyt krajowy, relatywnie dobra sytuacja na rynku pracy oraz inwestycje publiczne. Przeciwwagą są wysokie ceny importowanej energii, słabsza koniunktura u najważniejszych partnerów handlowych i podwyższona niepewność geopolityczna.
W całym szerszym regionie Europy i Azji Środkowej wzrost ma zwolnić z 2,6 proc. w 2025 r. do 2,2 proc. w 2026 r. Po wyłączeniu Rosji – odpowiadającej za około 40 proc. produkcji regionu – dynamika ma obniżyć się z 3,7 do 3 proc. – podał Bank Światowy.
Polska wyraźnie powyżej regionalnej średniej
Najmocniejszą gospodarką Europy Środkowej pozostaje Polska. Bank Światowy prognozuje, iż polski PKB wzrośnie w 2026 r. o 3,6 proc., czyli w takim samym tempie jak rok wcześniej. W 2027 r. wzrost ma zwolnić do 2,9 proc., a w 2028 r. do 2,7 proc.
Prognoza na bieżący rok jest zbliżona do ocen innych instytucji. Komisja Europejska oczekuje wzrostu o 3,5 proc., Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju również o 3,5 proc., natomiast centralna ścieżka lipcowej projekcji NBP wskazuje na 3,7 proc. Bardziej ostrożne pozostają OECD, prognozująca 3 proc., oraz Fitch, który w czerwcu obniżył szacunek do 3,3 proc.
Taki rozrzut prognoz pokazuje, iż ocena polskiej koniunktury jest w tej chwili uzależniona przede wszystkim od skali inwestycji oraz wpływu cen energii na konsumpcję i koszty przedsiębiorstw. Wspólnym elementem większości scenariuszy jest natomiast oczekiwane osłabienie wzrostu w 2027 r., kiedy zmniejszy się impuls związany z wykorzystaniem środków z unijnego Funduszu Odbudowy.
Dotychczasowe dane potwierdzają, iż polska gospodarka weszła w drugą połowę roku z solidnym wynikiem. Według GUS PKB w drugim kwartale 2026 r. zwiększył się o 3,9 proc. rok do roku, a po korekcie sezonowej – o 1 proc. wobec poprzedniego kwartału. Szczególnie mocno, o 8,4 proc. rok do roku, wzrosły nakłady brutto na środki trwałe. Konsumpcja gospodarstw domowych zwiększyła się natomiast o 2,8 proc.
Ważnym źródłem inwestycyjnego przyspieszenia pozostają środki europejskie. Po piątej płatności z Krajowego Planu Odbudowy Polska otrzymała już 77 proc. z dostępnej puli 54,72 mld euro – wynika z danych Komisji Europejskiej.
Inflacja i finanse publiczne komplikują obraz
Silny wzrost PKB nie oznacza jednak pełnego komfortu. Według wstępnego szacunku GUS inflacja konsumencka wyniosła we wrześniu 4 proc. rok do roku i 0,7 proc. w ujęciu miesięcznym. Paliwa do prywatnych środków transportu były aż o 36,1 proc. droższe niż przed rokiem. To istotne obciążenie dla realnych dochodów gospodarstw domowych i marż przedsiębiorstw.
Komisja Europejska przewiduje, iż średnioroczna inflacja HICP w Polsce wyniesie w 2026 r. 3,6 proc., a w 2027 r. obniży się do 2,9 proc. Jednocześnie zwraca uwagę na bardzo wysoki deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych – szacowany na 6,5 proc. PKB w 2026 r. Dług publiczny, według prognozy KE, może wzrosnąć z 59,7 proc. PKB w 2025 r. do 68,3 proc. w 2027 r.
Z punktu widzenia inwestorów oznacza to coraz wyraźniejszy rozdźwięk między mocną gospodarką realną a słabszą kondycją finansów państwa. W krótkim terminie wysoki poziom wydatków publicznych, w tym obronnych, wspiera wzrost. W dłuższej perspektywie ogranicza jednak przestrzeń do reagowania na kolejne wstrząsy i może utrzymywać rentowności obligacji na podwyższonym poziomie.
AI może pomóc, ale region przez cały czas jest opóźniony
Osobną część raportu Bank Światowy poświęcił sztucznej inteligencji. Około jedna piąta pracowników w Europie i Azji Środkowej wykonuje zawody w znaczącym stopniu wystawione na oddziaływanie AI. Jednocześnie z technologii tej korzysta mniej niż 10 proc. firm – mniej więcej o połowę mniej niż w Unii Europejskiej.
Bank ocenia, iż największym zagrożeniem dla regionu nie jest masowe wypieranie pracowników przez algorytmy, ale zbyt wolne i powierzchowne wdrażanie nowych rozwiązań. W warunkach starzenia się społeczeństw i kurczenia zasobów pracy AI mogłaby częściowo kompensować spadek liczby pracowników poprzez wzrost produktywności.
Polska mocna, ale szczyt inwestycyjnego cyklu jest blisko
Najnowsza prognoza Banku Światowego potwierdza, iż Polska pozostaje jedną z najszybciej rozwijających się dużych gospodarek Unii Europejskiej. Wzrost na poziomie 3,6 proc. jest wspierany przez inwestycje, środki unijne, wydatki obronne oraz wciąż odporny rynek pracy.
Nie jest to jednak tempo, które można automatycznie przenieść na kolejne lata. Wygasanie impulsu z KPO, słabszy popyt zewnętrzny, rosnące zadłużenie oraz utrzymująca się presja energetyczna przemawiają za stopniowym hamowaniem. Dla inwestorów najważniejsze będzie zatem nie samo tempo wzrostu w 2026 r., ale odpowiedź na pytanie, czy Polska zdoła zastąpić publiczny i unijny impuls inwestycyjny trwałym wzrostem produktywności oraz nakładów sektora prywatnego.
Źródła: Bank Światowy – komunikat z 6 października 2026 r., GUS, OECD

4 godzin temu






