Polski przemysł o krok od stabilizacji. PMI mocno odbił, ale na pełne ożywienie pozostało za wcześnie

4 godzin temu

Kondycja polskiego przemysłu przestała pogarszać się w tempie obserwowanym jeszcze w czerwcu. Lipcowy indeks PMI wzrósł do 49 pkt i wyraźnie przebił oczekiwania ekonomistów. Szczególnie istotny jest pierwszy od 15 miesięcy wzrost zatrudnienia. Dane wciąż nie potwierdzają jednak trwałego ożywienia: produkcja i zamówienia przez cały czas maleją, a popyt eksportowy pozostaje słaby.

Indeks PMI dla polskiego sektora przemysłowego wzrósł w lipcu 2026 r. do 49 pkt z 46,1 pkt w czerwcu – podał S&P Global. Odczyt okazał się wyraźnie lepszy od rynkowego konsensusu na poziomie 47,5 pkt.

Skala odbicia jest znacząca, ale sam poziom wskaźnika wymaga ostrożnej interpretacji. Granica 50 pkt oddziela poprawę warunków prowadzenia działalności od ich pogorszenia. Polski przemysł pozostaje pod tym progiem już piętnasty miesiąc z rzędu, choć lipcowe dane wskazują, iż spadek aktywności był jedynie marginalny.

Badanie przeprowadzono w dniach 9-27 lipca wśród około 250 przedsiębiorstw przemysłowych. Na poprawę głównego wskaźnika złożyły się przede wszystkim wolniejsze spadki produkcji, nowych zamówień i zapasów materiałów oraz nieznaczny wzrost liczby pracowników.

Zatrudnienie daje ostrożny powód do optymizmu

Najbardziej obiecującym elementem raportu jest rynek pracy. Zatrudnienie w przedsiębiorstwach przemysłowych zwiększyło się po raz pierwszy od kwietnia 2025 r. Firmy uzasadniały rekrutacje spodziewanym wzrostem potrzeb produkcyjnych, koniecznością zwiększenia zdolności wytwórczych oraz obsadzaniem konkretnych stanowisk.

Nie oznacza to jeszcze szerokiej fali zatrudniania. S&P Global zaznacza, iż tempo tworzenia miejsc pracy było niewielkie. Mimo to zmiana kierunku po 15 miesiącach redukcji etatów może świadczyć o tym, iż część producentów przygotowuje się na stopniową poprawę popytu.

Wciąż słabym punktem pozostają zamówienia. Ich łączna wartość spadła kolejny miesiąc, chociaż wolniej niż w czerwcu i łagodniej niż przeciętnie podczas obecnego spowolnienia. Zamówienia eksportowe zmniejszyły się ósmy miesiąc z rzędu, ale był to najmniejszy spadek od stycznia.

Przemysł europejski zaczyna pomagać

Szansą dla polskich eksporterów jest poprawa koniunktury w strefie euro. Finalny PMI dla przemysłu eurolandu wzrósł w lipcu do 51,9 pkt z 51,4 pkt, osiągając najwyższy poziom od trzech miesięcy. Indeks produkcji znalazł się na poziomie 52,9 pkt, najwyższym od 52 miesięcy.

Szczególnie ważne z polskiej perspektywy jest przyspieszenie w Niemczech. Tamtejszy PMI przemysłowy wzrósł z 50,3 do 52,2 pkt, a tempo wzrostu produkcji było najwyższe od lutego 2022 r. Niemieckie firmy wskazywały m.in. na zamówienia związane z obronnością i rozbudową centrów danych.

Nie jest to jednak jednoznaczny sygnał szerokiego europejskiego boomu. W strefie euro nowe zamówienia rosły tylko nieznacznie, a część bieżącej produkcji była realizowana dzięki wcześniejszym zleceniom. Słaby pozostawał również popyt spoza unii walutowej.

PMI słabszy od „twardych” danych GUS

Obraz płynący z badań ankietowych jest bardziej ostrożny niż ostatnie dane o faktycznej produkcji. Według GUS w czerwcu produkcja sprzedana przemysłu była o 7,6 proc. wyższa niż rok wcześniej, a po korekcie sezonowej wzrosła o 5,5 proc. rok do roku. W ujęciu miesięcznym zwiększyła się jednak zaledwie o 0,1 proc., co wskazuje na znacznie słabszy bieżący impet, niż sugerowałaby sama dynamika roczna.

W całym pierwszym półroczu produkcja przemysłowa wzrosła o 3,9 proc. Najlepiej radziły sobie m.in. pozostały sprzęt transportowy, maszyny i urządzenia oraz naprawa i instalacja urządzeń. Słabość utrzymywała się natomiast w produkcji mebli, tekstyliów oraz części dóbr trwałego użytku.

Rozbieżność między PMI a statystykami GUS nie musi oznaczać, iż jeden z odczytów jest błędny. PMI mierzy zmianę warunków w porównaniu z poprzednim miesiącem i silnie reaguje na nastroje, zamówienia czy zatrudnienie. Dane GUS pokazują natomiast realną wartość produkcji i mogą być podbijane przez efekt niskiej bazy, kalendarz pracy oraz wyniki największych projektów inwestycyjnych.

Mniejsza presja kosztowa, ale nie pełny spokój

Pozytywnym elementem lipcowego raportu jest dalsze łagodzenie presji cenowej. Koszty surowców i materiałów przez cały czas rosły, ale najwolniej od lutego. Tempo podwyżek cen wyrobów gotowych było z kolei najniższe od marca.

Zmniejszyła się również skala opóźnień w dostawach. Łańcuchy zaopatrzenia w dalszym ciągu odczuwały skutki napięć geopolitycznych, braków niektórych surowców i wyższych kosztów transportu, jednak zakłócenia były najmniejsze od okresu poprzedzającego eskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie.

Złoty mocniejszy, ale jeden odczyt nie przesądza trendu

Lepszy od prognoz PMI sprzyjał w poniedziałek złotemu. Około południa kurs EUR/PLN znajdował się w pobliżu 4,30, wobec referencyjnego kursu EBC na poziomie 4,3135 zł w piątek. Rynek odebrał dane jako potwierdzenie odporności polskiej gospodarki, choć notowania waluty pozostawały również pod wpływem sytuacji geopolitycznej i globalnych oczekiwań dotyczących polityki banków centralnych.

Lipcowy odczyt pozwala ocenić, iż najgwałtowniejsza faza pogorszenia koniunktury mogła zostać zatrzymana. Do ogłoszenia trwałego zwrotu potrzebne będą jednak kolejne miesiące wzrostu zamówień, stabilizacja eksportu i powrót PMI powyżej 50 pkt. Na razie polski przemysł znalazł się blisko równowagi – ale jeszcze nie wszedł na jednoznaczną ścieżkę ekspansji.

Źródła: S&P Global, GUS

Idź do oryginalnego materiału