Polskie borówki o krok od podboju azjatyckiego giganta!

1 godzina temu
Zdjęcie: Polskie borówki o krok od podboju azjatyckiego giganta!


Kolejny chłonny rynek w Azji staje przed polskimi plantatorami borówki wysokiej na wyciągnięcie ręki. Po intensywnych przygotowaniach, audytorzy z Indonezyjskiej Agencji Kwarantanny Roślin dopięli na ostatni guzik kontrolę polskich plantacji, chłodni i pakowalni. Choć biurokratyczna maszyna potrzebuje jeszcze kilku uzupełnień w papierach, zielone światło od azjatyckich inspektorów to potężny sygnał dla całego polskiego agrobiznesu. Co dokładnie sprawdzano w naszych gospodarstwach i jak przełoży się to na portfel polskiego producenta?

Zielone światło po indonezyjskim audycie – jak przebiegła inspekcja?

W dniach 20–24 lipca polskie gospodarstwa borówkowe przeszły wyjątkowo rygorystyczny sprawdzian. Indonezyjska delegacja odwiedziła wyselekcjonowane obiekty w trzech kluczowych rejonach uprawy: w województwach lubelskim, łódzkim oraz wielkopolskim. Złota zasada azjatyckiego odbiorcy była twarda: prześwietlić każdy element łańcucha produkcyjnego – od kondycji krzewów na kwaterach, przez rygor schładzania i sortowania, aż po ostateczne pakowanie oraz przygotowanie do wysyłki.

Główny cel? Weryfikacja, czy polski system nadzoru fitosanitarnego oraz technologie stosowane przez naszych gospodarzy sprostają wyśrubowanym normom prawnym Indonezji.

Przebieg wizyty podsumowuje Agnieszka Sahajdak, dyrektor Biura Nadzoru Fitosanitarnego i Współpracy Międzynarodowej w PIORiN:

„Padło określenie, iż kontrolerzy nie mają zastrzeżeń do sposobu nadzoru realizowanego przez naszą inspekcję. Jesteśmy bardzo blisko, ale musimy jeszcze zgromadzić wszystkie wymagane dokumenty i przekazać dodatkowe wyjaśnienia. jeżeli strona indonezyjska uzna je za wystarczające, procedura zostanie oficjalnie zamknięta.”

Zmrożony łańcuch i pełna identyfikowalność: Dlaczego wybrano te plantacje?

Wybiórczość inspekcji nie była dziełem przypadku. PIORiN postawił na wyspecjalizowanych producentów, którzy dysponują nowoczesnym parkiem technologicznym i od dawna celują w rynek pozaeuropejski.

Kluczem do pozytywnej oceny okazała się zintegrowana infrastruktura w ramach jednego gospodarstwa lub grupy. Wizytowane obiekty łączą w jednym miejscu:

  • profesjonalnie prowadzone plantacje,
  • wydajne chłodnie z szybkim schładzaniem owocu po zbiorze,
  • precyzyjne, optyczne linie sortujące i pakujące.

Taki układ pozwala na pełną identyfikowalność partii (traceability) – urzędnik w Dżakarcie może bez trudu odtworzyć drogę konkretnej kobiałki aż do rzędu krzewów, z którego została zebrana. Dla indonezyjskich inspektorów stanowiło to żelazny dowód na bezpieczeństwo fitosanitarne polskiego towaru.

Jakość, odmiana i parametr twardości – co zdecyduje o opłacalności eksportu?

Informacje z urzędów dają powody do optymizmu, ale producenci twardo stąpają po ziemi. Jednym z podmiotów objętych kontrolą było gospodarstwo Dominiki Kozarzewskiej z Grupy Producentów Owoców „Polskie Jagody”.

Jak podkreśla branża, kluczem do sukcesu na rynkach dalekowschodnich nie będzie bezmyślna gonić za wolumenem, ale bezkompromisowa jakość i parametry owocu.

„Ważniejsze od konkretnego okna eksportowego jest to, aby wysyłać tam wyłącznie owoce topowej jakości. Lepiej wysłać dobre owoce w środku sezonu niż owoce gorszej jakości lub nieodpowiednich odmian w innym terminie” – zaznacza Dominika Kozarzewska.

Przy wielotygodniowym transporcie morskim lub kosztownym frachcie lotniczym nie ma miejsca na błędy. Towar musi wyróżniać się doskonałym nalotem woskowym, brakiem mikrouszkodzeń oraz odpowiednią jędrnością (tzw. efekt crunchy). Wymaga to od plantatorów nie tylko precyzyjnej ochrony i nawożenia wapniem, ale też doboru odmian o wysokiej trwałości pozbiorczej (shelf-life).

Bądźmy ze sobą szczerzy – pierwsze kontenery płynące do Azji nie sprawią od razu, iż z polskiego rynku znikną setki ton owoców. Jednak otworzenie indonezyjskich drzwi to dla nas ogromny, długofalowy wygrana. Gdy w szczycie wysypu borówki ceny na lokalnych skupach zaczynają pikować, każda tona wywieziona poza Europę jest na wagę złota. Pchając towar na tak dalekie rynki, nie tylko zdejmujemy presję cenową z Niemiec czy Wielkiej Brytanii, ale przede wszystkim przestajemy być zakładnikami kapryśnego handlu wewnątrz Unii. Co więcej, jeżeli indonezyjski urzędnik wbija pieczątkę na naszej borówce, to jasny sygnał dla świata, iż polski plantator potrafi wyhodować owoc najwyższej, światowej klasy. A to buduje pozycję, na której w kolejnych latach zyskamy wszyscy.

Od sadzonki do plonu – jak uprawiać i chronić borówkę

źródło: PIORIN

Idź do oryginalnego materiału