W Belgii trwa jedno z największych w ostatnim czasie ognisk salmonellozy związanych z jajami. Potwierdzono już co najmniej 306 przypadków zakażenia, a źródło problemu powiązano z fermą kur niosek we Flandrii. Sprawa ma również polski wątek, ponieważ jaja od belgijskiego dostawcy były kierowane do kilku państw europejskich, w tym do Polski.
Ponad 300 przypadków salmonelli. Jaja trafiały do kilku krajów, także PolskiJaja z Belgii trafiały do ośmiu krajów
Według informacji przekazywanych przez belgijskie media i służby, firma Laerco BV z miejscowości Geel w prowincji Antwerpia dostarczała jaja na kilka europejskich rynków.
Oprócz Belgii produkty trafiały m.in. do Polski, Czech, Francji, Hiszpanii, Holandii, Luksemburga, Portugalii i Włoch. To właśnie dlatego sprawa nie jest traktowana wyłącznie jako lokalny problem belgijskiego rynku.
Ponad 300 potwierdzonych zakażeń. Rzeczywista skala może być większa
Belgijska Federalna Agencja Bezpieczeństwa Łańcucha Żywnościowego powiązała zakażenia z jajami pochodzącymi z konkretnej fermy. Co najmniej 306 osób zachorowało na salmonellozę, jednak liczba zakażonych może być w rzeczywistości wyższa.
Nie każda osoba przechodząca zakażenie zgłasza się bowiem do lekarza lub wykonuje badania. Część infekcji może także przebiegać stosunkowo łagodnie.
Belgijskie służby określają obecne ognisko jako wyjątkowo duże. Jak dotąd nie poinformowano o przypadkach śmiertelnych związanych z tym zdarzeniem.
Pierwszy sygnał pojawił się już wiosną
Problem nie został wykryty dopiero w ostatnich dniach. Salmonellę na fermie stwierdzono już pod koniec kwietnia. Początkowo zakładano, iż zakażenie dotyczy jednego z kurników.
W maju rozpoczęto szerokie wycofywanie jaj z rynku. Kolejne zachorowania wskazywały jednak, iż problem może być poważniejszy. Ostatecznie działania objęły całą fermę, a drób został zlikwidowany. Kolejne wycofanie produktów przeprowadzono 10 sierpnia.
Według Reutersa około 2 mln potencjalnie skażonych jaj zostało sprzedanych na rynku belgijskim i luksemburskim. Służby ostrzegały jednocześnie, iż część wycofywanych produktów mogła przez cały czas znajdować się w gospodarstwach domowych.
Co z jajami, które trafiły do Polski?
Informacje o kierunkach dystrybucji wskazują, iż produkty belgijskiej firmy były wysyłane również do Polski. Na obecnym etapie dostępne publicznie informacje nie pozwalają jednak stwierdzić, iż wszystkie jaja dostarczone do Polski były skażone ani iż doszło w naszym kraju do zakażeń związanych z tym konkretnym ogniskiem.
Kluczowe znaczenie ma więc identyfikacja konkretnych partii i ich dalsza identyfikowalność w łańcuchu dystrybucji.
Salmonella w jajach to jedno z głównych zagrożeń
Pałeczki Salmonella należą do najważniejszych patogenów przenoszonych przez żywność. Zakażenie może powodować m.in. biegunkę, gorączkę, bóle brzucha, nudności i wymioty.
Szczególną ostrożność powinny zachować dzieci, osoby starsze oraz osoby z obniżoną odpornością, u których przebieg choroby może być cięższy.
Właśnie dlatego w produkcji jaj obowiązują szczegółowe programy monitorowania i zwalczania Salmonella. Polski program zwalczania bakterii w stadach kur niosek wskazuje wprost, iż jaja konsumpcyjne są jednym z głównych źródeł zakażeń salmonellozą u ludzi.
Jak ograniczyć ryzyko zakażenia?
Najważniejszą zasadą pozostaje odpowiednia obróbka termiczna. Dokładne ugotowanie lub usmażenie jaj znacząco ogranicza ryzyko zakażenia.
Warto także unikać spożywania surowych jaj i potraw zawierających niepoddane obróbce termicznej masy jajeczne, szczególnie gdy nie ma pewności co do pochodzenia produktu.
Nie należy również zapominać o higienie w kuchni – po kontakcie z surowymi jajami trzeba dokładnie umyć ręce oraz powierzchnie i naczynia, które mogły zetknąć się ze skorupką lub surową zawartością.
Belgijskie ognisko pokazuje jednocześnie, jak gwałtownie problem w jednym gospodarstwie może nabrać wymiaru międzynarodowego. Przy rozwiniętym handlu wewnątrz Unii Europejskiej jedna partia żywności może w krótkim czasie trafić do odbiorców w wielu państwach.

3 godzin temu
















