
Upały sięgające 40°C i silne promieniowanie słoneczne pozostawiły ślad w wielu sadach i na plantacjach jagodowych. Część malin czy porzeczek dosłownie „ugotowała się” na krzewach. To jednak nie oznacza końca pracy. Wręcz przeciwnie – właśnie teraz zabiegi po upałach mają znaczenie dla kondycji roślin i przyszłorocznego plonowania.
Zabiegi po upałach nie uratują poparzonych owoców, ale mogą zdecydować o jakości tych mniej uszkodzonych oraz przyszłorocznego plonu. Ekspert wyjaśnia, dlaczego po ekstremalnych temperaturach nie wolno rezygnować z biostymulacji, dokarmiania dolistnego i ochrony sadów oraz ich zabezpieczenia przed kolejną falą upałów.
Poparzone owoce to nie koniec pracy na plantacji i w sadzie
Owoców, które uległy oparzeniom słonecznym, nie da się już uratować. Nie przywrócimy ich świetnej jakość. Generalnie część z nich trafi najwyżej do przetwórstwa. To jednak nie oznacza, iż sadownik może zakończyć sezon i ograniczyć pielęgnację drzew czy krzewów.
Teraz bowiem rośliny rozpoczynają kolejny, niezwykle istotny etap. Wciąż prowadzą fotosyntezę i produkują asymilaty. Nie będą już one odkładane w uszkodzonych, opadłych owocach porzeczek, agrestu czy malin lub wczesnych borówek. Zostaną natomiast wykorzystane do budowy pąków kwiatowych i liściowych, które zadecydują o plonie w przyszłym sezonie.
„Myślimy już o roku kolejnym i zabiegach wspomagających tworzenie pąków na rok kolejny” – podkreśla Arkadiusz Sławiński, ekspert UPL Polska i manager upraw ogrodniczych.
Zabiegi po upałach, jak biostymulacja wspierają regenerację roślin i fotosyntezę
Ekstremalne temperatury osłabiają rośliny choćby wtedy, gdy uszkodzenia liści nie są widoczne. Właśnie dlatego ekspert zaleca kontynuowanie biostymulacji.
„Procesy biostymulacyjne pomogą, żeby roślina się regenerowała i wykształcała nowe, zdrowe i sprawne liście” – wyjaśnia Arkadiusz Sławiński.
Biostymulatory oraz preparaty aminokwasowe wspomagają regenerację tkanek po stresie termicznym. Jednocześnie poprawiają wykorzystanie składników pokarmowych zgromadzonych wcześniej przez roślinę.
Zabiegi po upałach — teraz najważniejsze są pąki na przyszły sezon
Po utracie części plonu łatwo ulec pokusie ograniczenia wydatków. Zdaniem eksperta byłby to poważny błąd.
Jeżeli liście pozostaną aktywne, przez cały czas mogą produkować asymilaty. Roślina skieruje je przede wszystkim do zawiązujących się na przyszły sezon pąków kwiatowych i liściowych oraz do pędów.
„Skupiłbym się przede wszystkim na dokarmianiu dolistnym. Mikroelementy są mocno zaangażowane w procesy tworzenia pąków. Podajemy więc roślinom bor, cynk. Oczywiście nie zapominamy o makroskładnikach — azocie i magnezie” – radzi Arkadiusz Sławiński.
Ekspert dodaje, iż składniki dostarczone dolistnie są gwałtownie pobierane przez aktywny liść i mogą zostać wykorzystane i redystrybuowane przed jego naturalnym opadaniem.
Nawadnianie i dokarmianie pomagają roślinom wrócić do formy
Po stresie cieplnym rośliny potrzebują odpowiednich warunków do regeneracji.
Dlatego warto zadbać o:
- utrzymanie odpowiedniej wilgotności gleby,
- dokarmianie dolistne mikroelementami,
- biostymulację opartą na preparatach energetycznych i aminokwasowych,
- utrzymanie aktywnej fotosyntezy przez możliwie długi czas.
To inwestycja nie w tegoroczne owoce, ale w potencjał plonowania w kolejnym sezonie.
Poparzone jabłka i gruszki wymagają dalszej pielęgnacji
Nie wszystkie owoce zostały uszkodzone w jednakowym stopniu. Część jak jabłka i gruszki były w znacznie wcześniejszym stadium rozwoju, niż dojrzewające porzeczki czy agrest albo letnie maliny. Co prawda nasz ekspert dostrzegał lekkie poparzenia np. na Gali, ale uważa, iż owoce ziarnkowe w przeważajacej większości zachowały dobrą kondycję, dlatego przez cały czas warto dbać o ich jakość.
„Jabłka i gruszki, które sobie poradziły i były mniej narażone na promienie słoneczne, z nimi jest wszystko w porządku” – ocenia ekspert.
Dalsze nawadnianie, dokarmianie oraz biostymulacja pomagają utrzymać aktywność liści i wspierają wzrost owoców, które nie uległy uszkodzeniom.

Zabiegi po upałach warto uzupełnić o profilaktykę przed kolejną falą wysokich temperatur. Oprysk glinką kaolinową (nieco przesadzony obraz, ale poglądowy) tworzy na liściach i owocach cienką białą warstwę odbijającą część promieniowania słonecznego, co pomaga ograniczyć ryzyko oparzeń. Glinka podczas deszczu ulega spłukaniu
fot. ChatGPT
Przed kolejną falą upałów warto zastosować glinkę kaolinową
Ekspert zwraca uwagę, iż tam, gdzie przed upałami i silnym słońcem zastosowano glinkę kaolinową, uszkodzeń było wyraźnie mniej.
„Tam, gdzie była glinka kaolinowa stosowana, jest dużo lepiej. Białonakrapiany liść odbija światło, w czego efekcie jego temperatura jest dużo niższa, dużo lepiej asymiluje i dostarcza składniki do owoców. Temperatura owoców jest także obniżona w porównaniu z tymi w sadach nieopryskanych glinką” – podkreśla Arkadiusz Sławiński.
Warstwa glinki odbija część promieniowania słonecznego, ogranicza nagrzewanie liści i owoców. Dlatego warto ją ponownie zastosować przed kolejną falą upałów aby zmniejszyć ich skutki.
Zabiegi po upałach — najważniejsze zalecenia
Jeżeli sad lub plantacja ucierpiały podczas ekstremalnych temperatur, warto:
- nie rezygnować z biostymulacji — podając antystresanty czy aminokwasy oraz dostarczając związków energetycznych z zewnątrz,
- utrzymać aktywną fotosyntezę,
- wykonać dokarmianie dolistne borem, cynkiem, magnezem i azotem, w celu dokarmienia inicjujących się na przyszły sezon pąków,
- zadbać o odpowiednie nawodnienie roślin,
- przed kolejnymi upałami rozważyć zastosowanie glinki kaolinowej,
- pamiętać, iż obecne zabiegi wpływają przede wszystkim na potencjał plonowania w przyszłym roku.
Tegorocznych poparzonych owoców nie da się już uratować. Można jednak zadbać o kondycję drzew i krzewów, aby dobrze przygotowały się do zimowania i kolejnego sezonu. W praktyce właśnie teraz trwa walka o asymilaty, które zasilą pąki kwiatowe i liściowe oraz organy przetrwalne. Dlatego choćby po dużych stratach owoców nie warto rezygnować z zabiegów wspierających regenerację roślin wieloletnich.

1 godzina temu












