Powstaje europejski koncern windowy

4 godzin temu

Fiński producent wind Kone kupuje niemieckiego rywala TK Elevator (TKE), tworząc tym samym największego europejskiego i zarazem światowego producenta wind. Transakcja ma wartość 29,4 mld euro.

W ten sposób powstaje koncern, który wielkością zdominuje innego producenta wind, dotąd największego – amerykańską firmę Otis Worldwide – stworzy europejski koncern, który prawdopodobnie zagarnie większość wielkich zamówień na tym rynku i zarazem zyska solidną pozycję w USA, gdzie jak dotąd TKE było silniejsze niż Kone.

Jest to jedno z największych przejęć w Europie od lat i zarazem największa transakcja z funduszem private equity od chwili prowadzenia rejestrów w 1980 roku. Właścicielami TKE są bowiem właśnie fundusze private equity Advent International i Cinven wraz z innymi inwestorami, jak choćby niemiecki Thyssenkrupp posiadający 16,2% udziałów w TKE i Alat, jednostka saudyjskiego Funduszu Inwestycyjnego Publicznego, która w zeszłym roku objęła 15% udziałów w TK Elevator. w tej chwili akcje tej firmy po ogłoszeniu transakcji wzrosły o 8,7%, zaś Kone spadły o 5% do najniższego poziomu od sierpnia.

Fińska firma zapłaci 5 mld euro w gotówce po zaakceptowaniu transakcji i wyemituje 270 mln nowych akcji o wartości około 15,2 mld euro, co stanowi 33,8% wszystkich wyemitowanych akcji i 18,3% ogólnej liczby głosów. Nowe akcje trafią do spółki Vertical Topco należącej do Advent i Cinven, a także Thyssenkrupp i innych inwestorów, jak Alat. Kone ponadto przejmie oprocentowany dług netto TK Elevator w wysokości około 9,2 mld euro, który planuje zrefinansować.

Miliarder, współtwórca i prezes Kone Antti Herlin, obejmie nowe akcje o wartości około 1 mld euro po sfinalizowaniu transakcji, co zapewni mu utrzymanie kontroli nad ponad 50% głosów w połączonej firmie. Inni akcjonariusze wyrazili zgodę na transakcję.

Philippe Delorme, prezes i dyrektor generalny Kone pokieruje połączoną grupą, która będzie miała siedzibę w Finlandii i będzie prawie dwukrotnie większa od Kone. Pozostanie nazwa Kone, ale będą także używane brandy lokalne, zależnie od kraju. Zatrudnienie ma wynieść ponad 100 tys. pracowników w około 100 krajach i spółka ma generować roczną sprzedaż na poziomie około 20,5 mld euro.

Kone uzyskała wcześniej kredyty pomostowe z Bank of America i BNP Paribas, które zamierza refinansować z wpływów z nowego zadłużenia. Według dyrektora finansowego Ilkki Hary, celem jest uzyskanie solidnego ratingu kredytowego na poziomie inwestycyjnym dla połączonego podmiotu, łącząc bilans Kone z lewarowanymi portfelami TK Elevator.

„Jeśli chodzi o synergię wyrażoną jako procent przychodów przejętej firmy, to całkiem imponująca transakcja” – powiedział analityk kapitałowy Danske Bank, Panu Laitinmaki. Rzeczywiście, pod względem wartości rynkowej połączona firma prześcignęłaby Otisa wycenianego na 29,7 mld dolarów i szwajcarski Schindler Holding, którego wartość wynosi 36,2 mld dolarów. Japońskie Mitsubishi Electric i Hitachi są co prawda większe, ale windy stanowią tylko część ich działalności.

Analitycy mają jednak mieszane uczucia co do tego przejęcia, podkreślając ryzyko realizacji i postępowania antymonopolowego.

„Krótko mówiąc, obawiamy się, iż sukces kapitałowy Kone – wiodący w branży wzrost, solidna realizacja sprzedaży i znaczna ekspansja marży – zostanie teraz, przez kolejne dwa lata lub dłużej, wchłonięty przez transakcję z TKE” – napisał broker RBC w nocie do klientów.

Z drugiej strony nikt nie zaprzecza, iż fuzja zapewni Kone nowe możliwości w zakresie konserwacji i modernizacji – najbardziej dochodowych części działalności firmy w zakresie wind, a także wzmocni jej obecność w Stanach Zjednoczonych. Samo Kone jest bowiem silne w Europie i Azji – ten kontynent odpowiada za 35% przychodów firmy – podczas gdy Ameryka Północna odpowiadała za około 30% sprzedaży TKE. Tymczasem producenci wind muszą się mierzyć z kryzysem na rynku chińskim będącym pochodną tamtejszego kryzysu na rynku nieruchomości, a fuzja według zarządu Kone przyniosłaby niebagatelne oszczędności rzędu 700 mln euro rocznie. Philippe Delorme, prezes i dyrektor generalny Kone, powiedział, iż przejęcie TK Elevator przyspieszy „strategiczne przejście firmy na usługi i modernizację”.

„Potrzebujemy więcej rozwijających się firm z najwyższej światowej półki” – powiedział premier Finlandii Petteri Orpo w programie X, odnosząc się do tej transakcji.

Jednak znajduje się ona wciąż na początkowym etapie, samo jej sfinalizowanie może zająć od 12 do 18 miesięcy. Niemal pewna jest kontrola antymonopolowa, biorąc po uwagę wysoką koncentrację na rynku, a Komisja Europejska nie otrzymała jeszcze oficjalnego powiadomienia o transakcji. Wiadomo już, iż Schindler będzie interweniował by zatrzymać fuzję.

Kone próbowało wcześniej przejąć TKE składając sześć lat temu niewiążącą ofertę opiewającą na 17 mld euro, ale wycofało się z powodów ryzyka antymonopolowego. Wtedy grupa inwestorów Advent-Cinven wygrała przetarg pokonując Kone i CVC. Wówczas planowano, iż CVC przejmie europejskie operacje TK Elevator, aby zmniejszyć bariery antymonopolowe.

Do przegranej Kone przyczyniło się, iż ówczesny właściciel TKE, Thyssenkrupp, zażądał zaliczki w wysokości 2,5 mld euro, choć transakcja miała być opóźniona o rok. I zamiast transakcji z Kone, Thyssenkrupp sprzedał swój dział wind Advent International i Cinven, obecnym właścicielom TKE, łącznie za 17,2 mld euro. Nowi główni udziałowcy rozważali również potencjalną ofertę publiczną w USA jako alternatywę dla sprzedaży. W tym momencie wykupieniem TKE zaczął być zainteresowany Otis, co stworzyłoby w rzeczywistości absolutnego monopolistę na rynku wind, amerykańskiego, z trudnością poddającego się europejskim regulacjom, co natychmiast zostałoby oprotestowane przez organy antymonopolowe Unii Europejskiej.

Obecnie, kiedy Otis nie wyraża już takiego zainteresowania TKE, proponowana fuzja z Kone jest dla funduszy Advent i Cinven najlepszym wyjściem z sytuacji, bowiem inwestorzy zaczynają naciskać na wykazanie zysków. Problemem może tu być większy niż zwykle w takich transakcjach udział w akcjach, bowiem Advent i Cinven otrzymają w ramach sprzedaży 5 mld euro w gotówce, zaś pozostała część zostanie zapłacona akcjami Kone, które będą musiały sprzedać partiami po 180-dniowym okresie blokady. Wydłuża to mniej więcej o rok czas wyjścia z inwestycji choć zarazem może zapewnić większy zysk.

W ostatnim czasie fundusze private equity mają spore problemy z wychodzeniem z dużych inwestycji poprzez sprzedaż aktywów. Winna jest niestabilna sytuacja na rynkach wywołana dwoma wojnami – na Ukrainie i w Zatoce Perskiej – oraz lokalnymi wojnami na Bliskim Wschodzie, m.in. w Libanie. Jak pisał Bloomberg News, sprzedaż Thinkproject przez EQT AB oraz sprzedaż Unit4 przez TA Associates napotkały spore trudności. Fundusz Hg przełożył również pierwszą ofertę publiczną Vismy. W przypadku transakcji Kone-TKE trudności mogą sprawić także organy antymonopolowe zmuszając np. Kone do sprzedaży części aktywów.

„Włożyliśmy dużo pracy i jesteśmy przekonani, iż transakcja uzyska wszystkie niezbędne zgody organów regulacyjnych, zachowując jednocześnie strategiczny sens połączenia. Jesteśmy gotowi do konstruktywnej współpracy z organami regulacyjnymi, aby zapewnić pełną zgodność. Jesteśmy pewni, ponieważ dokładnie wiemy, co należy zrobić. Jesteśmy zjednoczeni z liderami po drugiej stronie, z szacunkiem i w dobrym duchu, aby wszystko działało razem” – powiedział Delorme w wywiadzie dla Bloomberg.

„Transakcja Kone z TKE, droższa niż oczekiwano i warta 29,4 mld euro, podnosi poprzeczkę… Logika branżowa jest silna – zwiększa ekspozycję na akcje w USA, gęstość usług i nadrabianie zaległości w marży w porównaniu z Otis – ale znaczące rozwodnienie, wyższe zadłużenie i przedłużające się ryzyko antymonopolowe pozostawiają mniej miejsca na błędy. Przegląd antymonopolowy może wymusić dezinwestycje i wydłużyć proces zatwierdzania, ryzykując wyciek wartości poprzez zmniejszenie synergii i ograniczenie ogólnego potencjału transakcji” – stwierdzili Omid Vaziri i Bhawin Thakker, analitycy branżowi Bloomberg Intelligence.

Transakcja prawdopodobnie zostanie sfinalizowana najwcześniej w drugim kwartale 2027 roku pod warunkiem uzyskania zgód regulacyjnych.

Idź do oryginalnego materiału