To były dramatyczne godziny w miejscowości Ogrodniki (województwo podlaskie). W czwartkowy poranek niebo nad regionem zasnuło się gęstym, czarnym dymem. Ponad dwadzieścia zastępów straży pożarnej walczyło z potężnym żywiołem, który zaatakował budynek na terenie fermy gęsi. Ogień rozprzestrzeniał się błyskawicznie, a sekundy decydowały o ratowaniu sąsiednich obiektów.
Pożar fermy na Podlasiu: Walka z czasem i żywiołem
Zgłoszenie o pożarze budynku inwentarskiego postawiło na nogi służby ratunkowe z całego regionu. Dyżurny Stanowiska Kierowania KP PSP w Hajnówce odebrał dramatyczny telefon w czwartek tuż przed godziną dziesiątą rano.
Gdy pierwsze wozy bojowe z ryczącymi syrenami dotarły na miejsce, sytuacja wyglądała już bardzo groźnie. Pożar był w fazie rozwiniętej – płomienie buchały z obiektu, a wysoka temperatura zagrażała całemu gospodarstwu.
Wielka mobilizacja służb
Skala zagrożenia była na tyle duża, iż na miejsce ściągano posiłki z dwóch powiatów: hajnowskiego oraz białostockiego. Łącznie w akcji gaśniczej wzięło udział ponad 20 zastępów straży pożarnej, w tym m.in. lokalne jednostki OSP oraz zawodowcy z PSP. Z racji powagi sytuacji, na miejsce zdarzenia natychmiast udała się również Grupa Operacyjna Podlaskiego Komendanta Wojewódzkiego PSP, która koordynowała te skomplikowane działania.
Strażacy przez cztery godziny prowadzili heroiczną walkę z żywiołem. najważniejsze było odcięcie ognia od sąsiednich budynków, co dzięki profesjonalizmowi ratowników zakończyło się sukcesem. Po godzinie 14:00 sytuacja została ostatecznie opanowana.
Na ten moment wyjaśniane są okoliczności sprawy.

2 godzin temu













![Szlem pełen niespodzianek, a Polacy (znów) wśród bohaterów [OPINIA]](https://i.wpimg.pl/1280x/sf-administracja.wpcdn.pl/storage2/featured_original/6a3e5dfaabb3d4_83955247.jpg)



