Praca czy zajęcia dorywcze? Dylemat lenia, samotnego wilka i antysystemowca.

oszczednymilioner.pl 1 tydzień temu

Współczesny system edukacji i organizacja społeczeństwa kapitalistycznego wskazuje jedną drogę – praca w korpo lub budżetówce. Ludzie mają służyć systemowi, zamknięci w biurach, fabrykach, urzędach i zakładach usługowych. Nie inaczej. Takie uzależnienie ma słabe strony, wielokrotnie opisane (zależność od systemu, uczenie konformizmu). Napiszę o nich innym razem.

Teraz o grupie, która siłą rzeczy nie nadaje się do stania się „żołnierzem Matrixa”. Lenie, samotne wilki, antysystemowy.

Lenie – sam nim jestem. Sprawa dość prosta. Praca jest karą i koniecznością. Wykonywana o tyle, o ile daje dochód, satysfakcję itp. Pracujemy, choćby ciężko, ale z konieczności. Pracodawcy nas nie lubią, bo nie stosujemy się do procedur, idziemy (często skuteczniej niż tzw. dziobacze) do celu swoimi drogami. Pokazujemy, iż wcale nie trzeba odsiedzieć 8h, bo wiele zadań da się zrobić w 4. Zwykle w pewnym momencie albo sami się zwalniamy, albo nas wyrzucają.

Samotne wilki. Kolejne zagrożenie dla systemu. Buntownicy. Oczekujący stosowania reguł, których zarządy mają pełne usta, a w praktyce postępują inaczej. Proponuję przeczytać publikację o kulturze zapierdolu i jego objawach np. Pokolenie IKEA – Piotra C. Upominają się o prawa, podwyżki, warunki pracy. I często wylatują z pracy. Czy w szkole tolerującej terror grupy matek-wariatek, albo wójta-sadysty, czy w urzędzie pracy, gdzie doszło do pobicia pracownicy.

Antysystemowcy. Oni nie walczą w imię zasad jak samotne wilki – walczą dla zasady. I do pracy etatowej (poza wyjątkowymi warunkami) kompletnie się nie nadają. Nie tolerują autorytetów, poleceń, podporządkowania na których etat się opiera. Traktują je jak opresję.

Leń, jak się przekonałem, spokojnie da radę trwać w pracy. Musi trafić na określone warunki, ludzi. Dla niektórych leni, praca jest błogosławieństwem – pozwala im panować nad lenistwem. Na swoim bywa im trudniej. Znam takich, którzy dotrwają w ten sposób do emerytury. I w zasadzie lenie mają wybór. Mogą podporządkować się niektórym procedurom pracy, ułatwiać ją sobie i przetrwać. Mogą pójść we freelance, zajęcia dorywcze, koncentrując energię na pracę zrywami. Podam na swoim przykładzie. Siedzenie w biurze mnie nudzi. Powtarzalne prace – także. Ale jednocześnie robię szybkie zlecenia wymagające pracy po 12-14 godzin dziennie, niektóre zaczynam o 4 i pracuję prawie bez przerwy do kolacji. Motywuje mnie luz i spokój na najbliższy tydzień.

Samotny wilk w korpo czy budżetówce zginie. W końcu system go zniszczy. Dlatego musi od początku budować sobie coś na boku, a choćby od tego zaczynać. Wielu samotnych wilków skoncentrowało się na prostych pracach fizycznych, ale i na rzemiośle, sztuce, prawie, prywatnej edukacji. Jeden z samotnych wilków uczył moich synów języków. Znał ich kilka plus skończył prawo. 10 lat temu zarabiał 80-100 zł za godzinę z ręki do ręki. Pracował od rana do wieczora. Ale przez cały czas wyglądał jak bieszczadzki zakapior – w dżinsach, koszuli w kratę, skórzanej lub sztruksowej kurtce, jeździł rozklekotanym Oplem. Mega inteligentnie maskował się przed fiskusem. Dla niego najlepszym wyjściem były prace dorywcze. I całkowicie się zgadzam.

Z kolei antysystemowiec, o ile pójdzie „na pasku korpo” zdradzi swoje ideały. Więc tego nie robi. On wybierze własną firmę, albo właśnie zajęcia dorywcze.

Czego każdy może się nauczyć od tych trzech typów?

Najpierw, iż istnieje alternatywna droga. Etat nie stanowi jednego wyjścia zarobienia na chleb.

Potem, iż warto pracować zgodnie z własnym charakterem i zasadami.

Wreszcie na koniec – jak to robić.

Idź do oryginalnego materiału