Prądu z OZE coraz więcej, a rachunki wciąż rosną. Gdzie jest ta tania energia?

3 godzin temu

Polska produkuje coraz więcej energii z wiatru i fotowoltaiki. W niektórych godzinach prąd na rynku hurtowym kosztuje niemal zero, a zdarzają się choćby ceny ujemne. Mimo to odbiorcy końcowi nie widzą podobnego efektu na rachunkach. Powód jest prosty: cena energii w domu nie zależy wyłącznie od tego, ile kosztuje jej wyprodukowanie w danej godzinie. Liczy się sposób działania całego systemu, taryfy, sieci i źródło, które w danym momencie wyznacza cenę rynkową.

Prądu z OZE coraz więcej, a rachunki wciąż rosną. Gdzie jest ta tania energia?

Dobrym przykładem była ostatnia sobota. Lądowe farmy wiatrowe wyprodukowały wtedy 155 GWh energii i odpowiadały za ponad 37 proc. krajowej produkcji, a fotowoltaika dostarczyła kolejne 71,3 GWh, czyli ponad 17 proc. W tym samym czasie udział węgla kamiennego wynosił ok. 23 proc., a brunatnego ok. 9 proc.

OZE rośnie, ale rachunek nie składa się tylko z ceny energii

Jeszcze dekadę temu ok. 80 proc. energii elektrycznej w Polsce pochodziło z węgla kamiennego i brunatnego. Dziś udział paliw kopalnych w wielu okresach spada już poniżej połowy produkcji. Co istotne, energia z wiatru i słońca nie ponosi kosztu zakupu uprawnień do emisji CO2 w systemie ETS, więc jej koszt wytworzenia bywa znacznie niższy niż w przypadku bloków węglowych.

To jednak nie oznacza automatycznie niższej ceny na rachunku. Według danych przywołanych przez Bankier.pl udział węgla w miksie energetycznym spadł w ciągu pięciu lat o ponad 20 punktów procentowych, a w tym samym czasie cena energii w taryfie G11 wzrosła o 61 proc.

Tani prąd jest wtedy, gdy większość odbiorców z niego nie korzysta

Jednym z problemów jest sposób rozliczania gospodarstw domowych. Około 90 proc. odbiorców korzysta z taryf, w których cena energii jest stała przez całą dobę. Oznacza to, iż klient płaci podobną stawkę niezależnie od tego, czy w danej godzinie na rynku hurtowym prąd jest bardzo drogi, czy praktycznie darmowy.

Tymczasem w sobotę między godz. 10 a 16 ceny na rynku były zerowe lub ujemne. Kilka godzin później sytuacja się odwróciła i energia wyraźnie podrożała. Odbiorca na tradycyjnej taryfie nie odczuwa ani jednego, ani drugiego zjawiska bezpośrednio, bo jego cena jest uśredniona.

Dlaczego tani wiatr nie zawsze oznacza tani prąd?

Kluczowy jest mechanizm ustalania ceny na rynku hurtowym. Cenę dla całego rynku może wyznaczać najdroższa elektrownia, która w danej chwili jest potrzebna do zbilansowania systemu.

W praktyce oznacza to, iż choćby jeżeli duża część energii pochodzi z taniego wiatru lub fotowoltaiki, do pokrycia pełnego zapotrzebowania może być potrzebny blok węglowy albo gazowy. Wówczas to właśnie koszt pracy tego droższego źródła wpływa na poziom ceny rynkowej.

To jeden z powodów, dla których rosnący udział OZE nie przekłada się automatycznie na równie szybki spadek rachunków.

Magazyny energii mogą pomóc, ale są kosztowne

Największym wyzwaniem dla energetyki odnawialnej jest jej zmienność. Fotowoltaika produkuje najwięcej w ciągu dnia, a zapotrzebowanie gospodarstw domowych często rośnie wieczorem. Wiatr również nie wieje wtedy, kiedy system najbardziej tego potrzebuje.

Rozwiązaniem są magazyny energii, które pozwalają zgromadzić tani prąd w godzinach wysokiej produkcji i wykorzystać go później. Problemem przez cały czas pozostaje koszt. Jak podaje Bankier.pl, instalacja magazynu odpowiedniego dla gospodarstwa domowego może kosztować około 8–15 tys. zł brutto.

Bez rozwoju magazynowania część taniej energii z OZE może być okresowo ograniczana lub sprzedawana po bardzo niskich cenach, podczas gdy kilka godzin później system musi korzystać z droższych źródeł.

Sieci też kosztują coraz więcej

Do rachunku za prąd trzeba doliczyć również koszty niezwiązane bezpośrednio z samym wytwarzaniem energii. Rosnące wykorzystanie OZE wymaga modernizacji sieci przesyłowych i dystrybucyjnych, nowych stacji transformatorowych, automatyki, magazynów energii i narzędzi do bilansowania systemu.

Dlatego choćby jeżeli koszt wyprodukowania 1 kWh energii z OZE spada, całkowity koszt dostarczenia energii do gospodarstwa domowego może przez cały czas rosnąć. Na ten problem zwraca uwagę także Forum Energii, podkreślając, iż same inwestycje w odnawialne źródła nie wystarczą do trwałego obniżenia rachunków bez modernizacji całego systemu.

Tuczniki znów tanieją. Letnie odbicie cen dobiegło końca

Więcej OZE nie wystarczy. Potrzebna jest elastyczność

Polska energetyka wchodzi w etap, w którym samo zwiększanie mocy fotowoltaiki i farm wiatrowych nie rozwiąże problemu wysokich cen. Potrzebne są jednocześnie magazyny energii, taryfy dynamiczne, rozbudowa sieci oraz większa elastyczność odbiorców.

Dopiero wtedy tani prąd produkowany w słoneczne i wietrzne godziny będzie można realnie wykorzystać wtedy, gdy energia jest najbardziej potrzebna.

Na razie paradoks pozostaje: OZE produkuje coraz więcej taniej energii, ale przeciętny odbiorca przez cały czas płaci rachunek ustalany przez znacznie bardziej skomplikowany system niż sama cena prądu na giełdzie.

Idź do oryginalnego materiału