
Zachodniopomorskie Stowarzyszenie Przewoźników Drogowych (ZSPD) zwróciło się do ministra infrastruktury o wprowadzenie „paliwa profesjonalnego”, zwrot części podatków i opłat zawartych w cenie diesla oraz doraźne wsparcie płynnościowe.
Ceny paliw wykończą firmy transportowe?
Północna Izba Gospodarcza w Szczecinie mówi o „historycznych rekordach” cen paliw i dostaje sygnały od przedsiębiorców, którzy mają coraz większe problemy z płynnością. W ciągu dwóch tygodni organizacja otrzymała kilkadziesiąt sygnałów od firm z województwa zachodniopomorskiego. Najwięcej problemów raportują przedsiębiorcy z transportu, budownictwa, spedycji lądowej i przemysłu, w tym chemicznego.
Problem przedsiębiorców nie kończy się przy dystrybutorze. Firmy transportowe często zawierają kontrakty na kilka miesięcy do przodu, więc nie mogą z dnia na dzień podnieść stawek dla klientów. jeżeli umowa nie zawiera mechanizmu pozwalającego na zmianę ceny przy gwałtownym wzroście kosztów, różnicę przewoźnik musi pokryć z własnej marży.
„Paliwo profesjonalne”. Przewoźnicy chcą zwrotu podatków i opłat
Najważniejszy postulat branży to stworzenie w Polsce instytucji „paliwa profesjonalnego”. Mechanizm miałby objąć firmy posiadające licencję na krajowy lub międzynarodowy drogowy transport rzeczy pojazdami o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 3,5 tony.
Przewoźnicy proponują, aby państwo zwracało takim przedsiębiorstwom część podatku akcyzowego oraz opłat paliwowej i emisyjnej zawartych w cenie oleju napędowego. W efekcie koszt paliwa dla zawodowego transportu byłby niższy niż cena widoczna na stacji dla zwykłego kierowcy.
Dariusz Matulewicz, prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych, mówi wprost o poziomie, który jego zdaniem pozwoliłby firmom odzyskać przewidywalność.
– Oczekujemy od rządzących nie tylko deklaracji, ale i konkretnych działań związanych z procedurami osłonowymi gwarantującymi przedsiębiorcom przewidywalność w działaniu. Mowa np. o wprowadzeniu instytucji paliwa profesjonalnego dla np. przewoźników drogowych i rolników, tak by ustabilizować ceny na poziomie gospodarczo akceptowalnym, mogłoby to być np. 6 złotych za litr – mówi Dariusz Matulewicz.
Inne państwa UE mają już takie rozwiązania
Stowarzyszenie argumentuje, iż obniżone obciążenia podatkowe dla oleju napędowego wykorzystywanego komercyjnie mieszczą się w prawie unijnym. W swoim wniosku przywołuje art. 7 ust. 2 i 3 dyrektywy Rady 2003/96/WE, który dopuszcza stosowanie przez państwa członkowskie obniżonej stawki akcyzy na diesel używany do celów handlowych.
Jak podaje ZSPD, we Francji, Hiszpanii i Belgii funkcjonują rozwiązania przeznaczone dla zawodowych użytkowników paliwa. Zdaniem przewoźników brak podobnego instrumentu w Polsce pogarsza ich pozycję wobec zagranicznych konkurentów.
Jeżeli wdrożenie takiego systemu wymagałoby dłuższych prac legislacyjnych, branża proponuje rozwiązanie przejściowe: bezpośrednie dopłaty do każdego litra oleju napędowego kupionego przez licencjonowanych przewoźników. Mechanizm miałby działać na zasadach zbliżonych do wsparcia stosowanego wobec rolników.
Szybkie ulgi mogą pomóc przewoźnikom
Lista postulatów nie kończy się na tańszym dieslu. ZSPD chce czasowego zwolnienia zawodowych przewoźników towarowych z opłaty paliwowej i emisyjnej. Organizacja przekonuje, iż taki ruch można przeprowadzić szybciej niż pełną zmianę systemu podatkowego.
Drugi element pomocy miałby dotyczyć ZUS i urzędów skarbowych. Firmy, które wykażą straty spowodowane wzrostem cen energii i paliw, mogłyby na preferencyjnych zasadach odraczać albo rozkładać na raty składki ZUS oraz zaliczki na CIT lub PIT, bez opłat prolongacyjnych.
Stowarzyszenie chce więc połączyć rozwiązanie długoterminowe z szybką pomocą firmom, które już teraz mają problem z utrzymaniem płynności. Pismo skierowano do ministra infrastruktury, a do wiadomości otrzymali je także minister finansów, premier i sejmowa Komisja Infrastruktury.
Paliwo pochłania do 40 proc. kosztów przewoźnika
Skala problemu wynika przede wszystkim ze struktury kosztów transportu. Zakup oleju napędowego odpowiada w tej chwili za 35-40 proc. kosztów operacyjnych przedsiębiorstw transportowych – podaje ZSPD. Spadek marż sprowadził część firm poniżej granicy opłacalności i zwiększył ryzyko utraty płynności.
– Kontrakty są zawierane zwykle na kilka miesięcy do przodu, nie ma więc szans na szybkie zmiany warunków współpracy, a nie zawsze przedsiębiorcy transportowi podpisują klauzulę umożliwiające im renegocjacje umów, gdy dochodzi do nagłej, niezależnej od nich sytuacji gospodarczej – mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.
Północna Izba Gospodarcza zwraca uwagę, iż również w części branż udział paliwa w kosztach sięga 30 proc. Jej przedstawiciele chcą, aby przy ewentualnych programach osłonowych rząd uwzględnił również małe i średnie przedsiębiorstwa, dla których skok kosztów może być trudniejszy do udźwignięcia mimo mniejszych kwot nominalnych.
– Najwięcej sygnałów dotyczących problemów finansowych dostajemy od branży budowlanej, transportowej, spedycji lądowej, a także przemysłu, w tym przemysłu chemicznego. Tutaj zmiana warunków finansowych związanych z cenami paliw, kosztuje firmy choćby setki tysięcy złotych miesięcznie. W przypadku sektora MŚP te zmiany nie są tak poważne, o ile mówimy o kwotach, ale w przypadku procentowych udziałów cen paliwa w strukturze kosztów, sytuacja jest choćby poważniejsza. Bez paliwa nie ma dystrybucji, bez dystrybucji nie ma klientów. Sektor MŚP też czuje wzrost cen – dodaje Mojsiuk.
Efekt domina rozleje się po gospodarce
Wysokie ceny paliw nie są wyłącznie problemem przewoźników. Każdy dodatkowy koszt transportu może później trafić do rachunku producenta, hurtownika, sklepu, a finalnie konsumenta.
ZSPD argumentuje, iż dalszy wzrost kosztów przewozu towarów może wymusić podwyżki cen produktów na sklepowych półkach i zwiększyć presję inflacyjną. Transport drogowy to element łączący kolejne części gospodarki. Zatem o ile drożeje przewóz, wyższe koszty mogą przenosić się wzdłuż całego łańcucha dostaw.
Podobny argument przedstawia Północna Izba Gospodarcza. Hanna Mojsiuk tłumaczy, iż obecne ceny paliw gwałtownie staną się składnikiem cen towarów i usług. Izba pracuje nad własnymi propozycjami rozwiązań, które chce przedstawić pod koniec tygodnia.
Bez działań firmy transportowe będą padać jedna po drugiej?
Podwyżki paliw nakładają się na inne koszty: wynagrodzenia pracowników, opłaty drogowe i konkurencję przewoźników z państw trzecich. W swoim piśmie do ministra infrastruktury ZSPD ostrzega przed dalszym pogorszeniem rentowności i kolejną falą bankructw.
Północna Izba Gospodarcza także domaga się działań osłonowych dla branż silnie uzależnionych od paliwa. Jej przedstawiciele przekonują, iż przedsiębiorcy nie oczekują politycznego sporu o odpowiedzialność za ceny, ale rozwiązań, które pozwolą im przetrwać gwałtowny wzrost kosztów.
Stowarzyszenie przewoźników stawia sprawę jeszcze ostrzej. Według organizacji brak reakcji może doprowadzić do trwałej utraty części rynku przez polskie przedsiębiorstwa oraz problemów w łańcuchach dostaw. Wniosek branży sprowadza się więc do jednego: skoro firmy transportowe nie mogą zrezygnować z tankowania, to chcą, aby państwo przynajmniej częściowo zamortyzowało gwałtowny wzrost kosztu paliwa.
Polecamy również:
- Kandydaci są, wakaty są. Dlaczego więc jedni i drudzy nie mogą się znaleźć?
- Raty gwałtownie nie spadną. RPP zostawiła stopy bez zmian, a inflacja znów miesza
- Rząd usuwa kolejny obowiązek przedsiębiorców. Zmiana ruszy w 2028 roku

1 godzina temu











