Czemu lepiej łapać rybę za korpus, a nie za ogon czy za głowę? Czemu reakcja rynku na newsa jest o wiele ważniejsza, niż sam news? Czego absolutnie nie robić, jeżeli jako trader odnotowałeś serię strat? Na te wszystkie pytania odpowiedział kiedyś Randy McKay i warto poznać te odpowiedzi.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Kim jest Randy McKay?
- Z jakich strategii tradingowych był znany McKay?
- W jaki sposób McKay zarobił górę pieniędzy na funcie?
- Co jest najważniejsze dla psyche tradera według McKaya?
- Czemu trader musi ewoluować i adaptować się?
Kim jest Randy McKay?
Żeby trafić na karty książki Jacka Schwagera „The New Market Wizards” naprawdę trzeba było się napracować i odnieść bardzo duży sukces rynkowy. Jedną z ciekawszych postaci w niej sportretowanych – na drodze konwersacji z autorem oczywiście – a jedną z najmniej znanych powszechnie, jest Randy McKay. Nie kojarzycie? No to trzeba to zmienić.
Randy McKay przez 20 lat zarabiał na rynku. Jest przykładem tradera, który nie tylko potrafił dostosować się do zmieniającej się struktury rynku, ale przede wszystkim wypracował unikalną filozofię handlu, opartą na cierpliwości, obiektywizmie i zrozumieniu ludzkich słabości. Naprawdę warto poznać bliżej tą postać i jej metodologię i strategię.
Z frontu w Wietnamie na parkiet CME
Randy McKay to typowe dziecko Ameryki. Brał udział w wojnie w Wietnamie. Gdy wrócił z niej do kraju w 1970 roku stanął przed koniecznością znalezienia takiego zatrudnienia, które pozwoliłoby mu sfinansować dalszą edukację w zakresie psychologii klinicznej, którą zajmował się przed powołaniem do wojska. Dzięki swojemu bratu, Terry’emu – który był maklerem na Chicago Mercantile Exchange (CME) – Randy otrzymał posadę gońca na giełdowym parkiecie. Tak zaczęła się jego kariera giełdowa.
Randy pracował w godzinach porannych, by mógł uczęszczać na zajęcia na studiach po południu i uczyć się wieczorami. Jak sam później przyznawał w wywiadach, nie miał wówczas żadnych intencji wiązania swojej przyszłości z rynkiem kapitałowym. Jednak w 1972 roku giełda CME uruchomiła dywizję International Monetary Market (IMM) w celu promowania handlu kontraktami terminowymi na waluty. W ramach zachęty do udziału w nowym rynku, giełda oferowała miejsca członkowskie (seats) za kwotę „ledwie” 10 000 USD, a dotychczasowi członkowie otrzymywali dodatkowe miejsca bezpłatnie.
Terry McKay posiadał nadmiarowe miejsce, i zaoferował je Randy’emu. Jego brat postanowił spróbować swoich sił na rynku. Z kapitałem startowym wynoszącym zaledwie 5 000 USD rozpoczął przygodę z profesjonalnym tradingiem.
To co stało się w kolejnych 7 miesiącach, zadziwiło nie tylko Terry’ego, ale chyba i samego Randy’ego. Otóż Randy McKay pomnożył początkowy kapitał 35-krotnie! Co więcej, zawierał on ledwie dwie transakcje dziennie. Wykazywał się naturalną cierpliwością i dyscypliną, ogromnym wyczuciem rynku i umiejętnością zarządzania ryzykiem. McKay poszedł za ciosem, nie zrezygnował po tak świetnym początku przygody z tradingu – i został legendą.
Korpus ryby i trejd na funcie
Fundamentem sukcesu Randy’ego McKay’a okazało się podejście, które sam określał mianem „strategii korpusu ryby” (fish body strategy). Filozofia ta opiera się na celowej rezygnacji z prób przewidywania dokładnych momentów odwrócenia trendu (czyli nie łapiemy jako traderzy głowy czy ogona ryby), ale na maksymalizacji zysków z najbardziej przewidywalnej, środkowej części ruchu cenowego (łapiemy korpus). Z punktu widzenia psychologii rynkowej, początkowe i końcowe momenty trendów są zwykle chwilami najwyższej zmienności i najmniejszej klarowności fundamentalnej. Randy McKay argumentuje, iż próba wejścia na samym dnie lub wyjścia na samym szczycie jest obarczona zbyt dużym ryzykiem błędu i emocjonalnego wyczerpania.
Po co tego próbować – pyta retorycznie McKay? Zamiast tego, trader powinien czekać na potwierdzenie, iż trend został już ustanowiony, a następnie wykorzystać najbardziej soczysty fragment, „wyciskając” go jak cytrynę, gdy kierunek ruchu staje się niemal oczywisty – przekonuje McKay.
Choć McKay nie lekceważył fundamentów i śledził dane makroekonomiczne, unikalność jego podejścia polegała na sposobie interpretacji tego rodzaju informacji. Nie trejdował na podstawie samej treści raportu ekonomicznego, ale na podstawie tego, jak rynek na ten raport reaguje. Mechanizm „odpowiedzi rynkowej” na dane służył mu za potężny filtr, za wskazówkę. Wychodził z założenia, iż jeżeli pojawia się wiadomość o charakterze skrajnie „byczym” (wzrostowym), a rynek jednak nie reaguje wzrostami (lub wręcz zaczyna spadać), to jest to dowód potężnej słabości strukturalnej. I odwrotnie, jeżeli pojawiają się wzrosty w odpowiedzi na negatywne wiadomości (lub jeżeli nie ma zdecydowanie negatywnej reakcji), świadczy to o obecności silnego popytu, który tylko czeka na pretekst do wypchnięcia cen wyżej. Tak więc dla McKaya to cena była jedynym istotnym sygnałem, a nie prognozy analityków czy deklaracje banków centralnych.
Najbardziej znaną transakcją w karierze McKaya, która stała się symbolem jego podejścia, był trejd na GBP (na funcie brytyjskim) w 1976 roku. Brytyjski rząd ogłosił wówczas oficjalny „sufit cenowy” dla kursu angielskiej waluty na poziomie 1,72 USD, deklarując, iż nie pozwoli na dalsze umocnienie funta, aby chronić rodzimy eksport. Większość traderów na parkiecie uznała to za „pewną” okazję do sprzedaży (shortowania) funta, zakładając, iż skoro rząd wyznaczył barierę, to rynek nie ma prawa jej przekroczyć.
Jednak McKay zaobserwował anomalię: kurs funta po każdym ogłoszeniu interwencji wprawdzie lekko spadał, ale w ciągu zaledwie kilku dni z matematyczną precyzją powracał do poziomu 1,72 USD. Dla McKaya to zachowanie świadczyło o tym, iż na rynku jest utajony gigantyczny popyt, z którym rząd nie będzie w stanie wygrać. Podjął wówczas odważną decyzję o zakupie 200 kontraktów na wzrost notowań GBP, i była to bardzo duża pozycja, znacznie wykraczająca poza „ramy” ograniczające ryzyko.
McKay codziennie dzwonił do Banku Anglii, aby uzyskać na 100 proc. prawidłowe kwotowania. Gdy dowiedział się, iż funt jest kwotowany na poziomie 1,7250 USD, uznał, iż bariera została złamana i dokupił jeszcze więcej kontraktów. Jak wspominał po latach, wyjście z pozycji zaplanował na poziomie 1,90 USD, gdyż poziom ten stanowił niegdyś wsparcie, które po przebiciu stało się oporem, a psychologicznie był istotnym progiem dla uczestników rynku.
Okazało się, iż McKay miał rację. Bariera pękła. Zarobił na tym śmiałym trejdzie około 1,3 mln USD, co jak na tamte czasy było kwotą astronomiczną dla indywidualnego tradera.
Zachowuj higienę psychiczną…
Warto jednak nie skupiać się na zyskach McKaya, ale na tym co mówił on o zarządzaniu ryzykiem i o psychologicznym podejściu do tradingu. McKay wychodził z założenia, iż w tradingu najważniejsze nie jest to, jak dużo zarabiasz, gdy masz rację, ale to jak mało tracisz, gdy się mylisz.
McKay stosował rygorystyczny system zarządzania kapitałem, który automatycznie ograniczał jego ekspozycję w okresach, w których mu nie szło. Co prawda na nową, obiecującą transakcję przeznaczał choćby od 5% do 10% kapitału, ale jednak jeżeli pierwsza transakcja kończyła się niepowodzeniem, kolejna mogła angażować maksymalnie 4% kapitału. A jeżeli i druga transakcja nie wypaliła, kolejna angażowała jedynie 2%.
Co ciekawe, zasada ta miała na celu nie tylko ochronę środków (kapitału) – na zasadzie „nie trać kapitału” (którą promował choćby Warren Buffett) – ale przede wszystkim zachowanie higieny psychicznej. McKay uważał bowiem, iż trader, który poniósł dotkliwą stratę, staje się „zraniony” przez rynek, a to upośledza jego obiektywizm. W stanie „zranionego” umysłu (psyche) człowiek przestaje szukać sygnałów rynkowych, a zaczyna „modlić się”, „mieć nadzieję”, ale też chce się „odegrać” na rynku. Jedynym lekarstwem na powrót do równowagi jest seria małych wygranych, które pozwalają odbudować pewność siebie bez ryzykowania bankructwem (wyczyszczeniem konta z kapitału).
… i graj tylko pieniędzmi które możesz stracić
Świadom mechanizmów psychologicznych, McKay kategorycznie ostrzegał przed handlem „straconymi pieniędzmi” (scared money) – czyli środkami, na których utratę trader nie może sobie pozwolić. Ryzykowanie kapitału niezbędnego do opłacenia rachunków czy utrzymania rodziny wywołuje paraliżujący lęk przed stratą, co z kolei prowadzi zwykle do serii fatalnych błędów decyzyjnych – ostrzegał McKay.
Według McKaya, angażowanie „scared money” prowadzi do błędów nie tylko gdy traderowi nie idzie, ale choćby wtedy, gdy mu idzie. Posługiwanie się tego rodzaju kapitałem prowadzić może do zbyt wczesnego wychodzenia z dobrych pozycji z obawy przed utratą małego zysku – tymczasem trader powinien pozwalać zyskownym pozycjom rosnąć. Ponadto, posługiwanie się „scared money” może prowadzić do unikania ryzykownych, ale potencjalnie wysoce zyskownych okazji z powodu braku marginesu błędu. W opinii McKaya, trading wymaga energii i jasności umysłu, a lęk o byt materialny – i o utratę „scared money” – jest najszybszą drogą do wyczerpania tych zasobów.
Trader musi ewoluować i adaptować się
Jedną z najbardziej fascynujących cech Randy’ego McKaya jako tradera była zdolność do radykalnej zmiany stylu tradingu. Była to odpowiedź na przeobrażenia rynku. W latach 70. i na początku lat 80. rynek kontraktów terminowych był zdominowany przez inwestorów amatorów i fundusze hedgingowe, co czyniło klasyczne wybicia z poziomów oporu i wsparcia niezwykle skutecznymi narzędziami, czy też momentami do zarabiania. Jednak wraz z profesjonalizacją rynków i pojawieniem się wyspecjalizowanych funduszy oraz algorytmów, charakterystyka trendów uległa zmianie. McKay zauważył, iż wybicia, które niegdyś były początkiem wielkich ruchów, stały się okazjami dla profesjonalistów do łapania naiwnych graczy w pułapki (a to w pułapki na niedźwiedzie, a to na byki).
Cóż zrobił McKay? Dostrzegając tę zmianę, przestał on „gonić za ceną”, a zaczął kupować momenty paniki i głębokich korekt wewnątrz trwającego trendu wzrostowego. I to okazał się przysłowiowy „strzał w dziesiątkę”. Ta zdolność do porzucenia starych metod, które przyniosły mu fortunę, na rzecz nowych, lepiej dopasowanych do nowej rzeczywistości, okazała się niezwykle istotna i sprawiła, iż mógł dalej być obecny na rynku i mógł na nim dobrze zarabiać, w przeciwieństwie do traderów którzy trzymali się swoich „sprawdzonych” rozwiązań dzięki którym błysnęli w poprzednim cyklu koniunkturalnym.
7 przykazań Randy’ego McKaya
Wyłuskaliśmy z artykułów i wywiadów zestaw uniwersalnych zasad, którymi kierował się Randy McKay, a które – mimo upływu lat – nie straciły na aktualności. Jego porady koncentrują się na styku zarządzania ryzykiem i psychologii behawioralnej.
Randy McKay pozostaje jedną z najbardziej inspirujących postaci w świecie tradingu, nie tylko ze względu na swoje oszałamiające wyniki finansowe, ale przede wszystkim ze względu na niesamowitą historię. Zaczynał z 5 000 USD w kieszeni, a został jednym z najlepszych traderów walutowych na świecie z majątkiem szacowanym na kilkadziesiąt milionów USD. Jest żywym dowodem na to, iż dyscyplina i umiejętność uczenia się na własnych błędach są ważniejsze niż formalne wykształcenie finansowe czy dostęp do najdroższych technologii. Szkoda, iż McKay adekwatnie zniknął i nie „udziela się” w społeczności traderów.

7 godzin temu






