Revolut ujawnił dane klientów po fałszywych żądaniach urzędowych

5 godzin temu
Zdjęcie: revolut, revolut business


Naruszenie danych w Revolucie pokazuje, iż choćby dobrze zabezpieczony system finansowy może zostać ominięty, jeżeli atakujący skutecznie podszyje się pod zaufaną instytucję.

Brytyjski fintech potwierdził, iż przekazał poufne informacje o części klientów nieautoryzowanej osobie. Fałszywe żądania dotyczące udostępnienia danych zostały wysłane z legalnej domeny e-mail należącej do agencji rządowej, co zwiększyło ich wiarygodność.

Według informacji przekazanych poszkodowanym ujawnione dane mogły obejmować daty urodzenia, adresy, numery telefonów, dokumenty tożsamości, selfie weryfikacyjne, wyciągi z rachunków oraz historię transakcji. W niektórych przypadkach chodziło także o numery IBAN i historię operacji w bitcoinie.

Revolut podkreśla, iż incydent objął ograniczoną liczbę klientów, a jego systemy oraz środki użytkowników nie zostały naruszone. Po wykryciu problemu firma zablokowała wykorzystywany adres i zawiadomiła odpowiednią agencję rządową, organy ścigania oraz regulatorów.

Najważniejszą konsekwencją może być jednak nie bezpośrednia utrata pieniędzy, ale zwiększone ryzyko kradzieży tożsamości i precyzyjnie przygotowanych ataków phishingowych. Połączenie dokumentu, adresu, telefonu i historii finansowej daje przestępcom znacznie większe możliwości niż sam wyciek danych kontaktowych.

Incydent pojawia się w szczególnie ważnym momencie dla Revoluta. Firma obsługuje już ponad 80 mln klientów, rozszerza działalność bankową na kolejne rynki, a w lipcu rozpoczęła sprzedaż akcji przy wycenie około 115 mld dolarów. W dłuższej perspektywie rozważany jest debiut giełdowy z wyceną sięgającą choćby 200 mld dolarów. W takim otoczeniu bezpieczeństwo procesów udostępniania danych staje się nie tylko kwestią techniczną, ale również reputacyjną i regulacyjną.

Idź do oryginalnego materiału