Unia Europejska otwiera drogę do szerszego wykorzystania nowych technik genomowych w rolnictwie. Dzięki nim mają powstawać odmiany roślin odporniejsze na suszę, choroby i szkodniki, wymagające mniejszej ilości środków ochrony roślin. Jednak obok potencjalnych korzyści pojawiają się poważne obawy o przyszłość rynku nasiennego. Europoseł Waldemar Buda ostrzega, iż nowe regulacje mogą zwiększyć koszty produkcji w polskich gospodarstwach i uzależnić rolników od dużych koncernów nasiennych. Nowe zasady zaczną być stosowane 17 lipca 2028 roku.
Rewolucja w nasionach coraz bliżej. Rolnicy mogą zapłacić więcej i uzależnić się od koncernów?Polskie rolnictwo stoi przed kolejną zmianą technologiczną, która może wpłynąć na sposób prowadzenia produkcji roślinnej. Chodzi o nowe techniki genomowe (NGT), pozwalające na precyzyjne wprowadzanie zmian w materiale genetycznym roślin.
Unia Europejska wiąże z nimi nadzieje na rozwój odmian lepiej przystosowanych do trudnych warunków klimatycznych. Nowe przepisy mają ułatwić ich wprowadzanie na rynek i zwiększyć konkurencyjność europejskiego rolnictwa.
Nie wszyscy jednak oceniają tę zmianę jednoznacznie. W rozmowie z agencją Newseria Biznes europoseł Waldemar Buda zwraca uwagę na możliwe konsekwencje ekonomiczne, szczególnie dla polskich producentów zbóż.
Nowe odmiany odporne na suszę i choroby. Co zmieni się w rolnictwie?
Nowe techniki genomowe pozwalają hodowcom roślin uzyskiwać określone cechy odmian poprzez precyzyjne zmiany w ich DNA.
W praktyce mogą umożliwić szybsze opracowywanie roślin odporniejszych na choroby, szkodniki czy niedobory wody.
Przyjęte przez Unię Europejską przepisy dzielą rośliny uzyskane z wykorzystaniem NGT na dwie kategorie:
- NGT1 – rośliny, w których wprowadzono ograniczone zmiany genetyczne, możliwe również do uzyskania w naturze lub tradycyjnymi metodami hodowli. Po odpowiedniej weryfikacji będą traktowane podobnie jak rośliny konwencjonalne.
- NGT2 – rośliny ze zmianami bardziej złożonymi, które przez cały czas będą podlegały wymaganiom dotyczącym oceny ryzyka i uzyskania zezwolenia, podobnie jak organizmy GMO.
Rozporządzenie weszło w życie 16 lipca 2026 roku, ale jego zasadnicze przepisy będą stosowane dopiero od 17 lipca 2028 roku.
Do tego czasu rośliny objęte nowymi regulacjami pozostają pod dotychczasowymi zasadami dotyczącymi GMO.
Mniej oprysków? Potencjał nowych odmian jest duży
Jednym z najważniejszych argumentów przemawiających za rozwojem NGT jest możliwość ograniczenia zużycia środków ochrony roślin.
Analizy Wspólnego Centrum Badawczego Komisji Europejskiej wskazują na istotny potencjał nowych odmian.
W przypadku ziemniaków odpornych na zarazę ziemniaka zużycie fungicydów mogłoby spaść choćby o 50–80 proc.
Z kolei w uprawie jabłoni odpornych na parcha możliwa redukcja stosowania fungicydów wynosi od 12 do 58 proc., zależnie od regionu.
Są to jednak szacunki dotyczące potencjalnych korzyści, a nie gwarantowane wyniki, które uzyska każde gospodarstwo.
Dla producentów rolnych rozwój takich odmian może oznaczać niższe koszty ochrony, ograniczenie strat powodowanych przez choroby oraz większą stabilność produkcji.
Polscy rolnicy korzystają z własnych nasion. Tu pojawia się problem
Największe kontrowersje dotyczą jednak nie samej technologii, ale jej możliwego wpływu na koszty materiału siewnego.
W Polsce wielu producentów zbóż przez cały czas wykorzystuje materiał pochodzący z własnych zbiorów. Zdaniem europosła Waldemara Budy upowszechnienie odmian NGT może zmienić dotychczasowy model produkcji.
– W Polsce, gdzie 60–70 proc. nasion wykorzystywanych do siewu pochodzi z własnej produkcji rolników, masowe wprowadzenie technik genomowych do rolnictwa spowoduje, iż uzależnimy rolników od zakupu nasion od dużych korporacji – ocenia europoseł w rozmowie z Newserią Biznes.
Na specyfikę polskiego rynku wskazują również dane Instytutu Hodowli i Aklimatyzacji Roślin – PIB.
W 2025 roku kwalifikowany materiał siewny stanowił zaledwie 20,1 proc. nasion zbóż zużytych do siewu w Polsce. Po uwzględnieniu mieszanek udział ten wynosił 19,4 proc.
Dane te pokazują, jak istotne znaczenie w krajowej produkcji zbóż przez cały czas ma materiał siewny pochodzący spoza rynku nasion kwalifikowanych.
Nie oznacza to jednak, iż nowe przepisy zmuszą rolników do kupowania odmian NGT. Unijne regulacje nie wprowadzają obowiązku stosowania takiego materiału siewnego.
Droższe nasiona przy niskich cenach zbóż? Europoseł ostrzega
Waldemar Buda przekonuje, iż zwiększenie udziału kupowanego materiału siewnego może być szczególnie dotkliwe dla polskich gospodarstw.
Jego zdaniem zmiana technologii produkcji będzie wiązała się z dodatkowymi wydatkami, które niekoniecznie zostaną zrekompensowane wyższymi przychodami.
Europoseł wskazuje na obecną sytuację na rynku zbóż, gdzie ceny skupu pozostają pod presją.
Przywołuje cenę pszenicy na poziomie około 760 zł za tonę i podkreśla, iż dodatkowe koszty zakupu nasion mogłyby pogorszyć opłacalność produkcji.
To jednak ocena potencjalnego wpływu nowych odmian na gospodarstwa. Rzeczywiste koszty będą zależały m.in. od cen materiału siewnego, zasad jego wykorzystania oraz korzyści uzyskiwanych dzięki uprawie nowych odmian.
Jeśli odmiana pozwoli ograniczyć wydatki na ochronę roślin lub zmniejszyć straty plonów, jej zakup może przynieść korzyści ekonomiczne. Nie ma jednak podstaw, by zakładać, iż będzie tak w każdym przypadku.
Patenty na nasiona. Czy rynek przejmą największe koncerny?
Kolejną sporną kwestią jest ochrona patentowa technologii wykorzystywanych w hodowli nowych odmian.
Rynek nasienny ma ogromną wartość. Według szacunków Komisji Europejskiej z 2024 roku wartość rynku nasion w Unii Europejskiej wynosi około 7 mld euro.
Waldemar Buda obawia się, iż rozwój NGT może dodatkowo wzmocnić pozycję największych przedsiębiorstw zajmujących się hodowlą i sprzedażą materiału siewnego.
Jego zdaniem mniejsze firmy hodowlane mogą mieć trudności z konkurowaniem z podmiotami dysponującymi znacznym kapitałem i zapleczem badawczym.
Nowe przepisy przewidują jednak zabezpieczenia dotyczące patentów i dostępu do nasion.
Informacje o patentach odnoszących się do roślin NGT1 mają być udostępniane w publicznej bazie danych. Komisja Europejska będzie również analizowała wpływ ochrony patentowej na konkurencję oraz dostępność materiału siewnego dla rolników.
Regulacje mają także chronić możliwość korzystania przez rolników z własnego materiału siewnego w zakresie przewidzianym przepisami.
Żywność z roślin NGT1 bez specjalnego oznakowania
Nowe regulacje budzą również pytania o informowanie konsumentów.
Nasiona i materiał rozmnożeniowy roślin NGT1 będą oznakowane, ale żywność wyprodukowana z takich roślin nie będzie wymagała odrębnego oznaczenia wskazującego na zastosowanie NGT1.
Informacje o odmianach mają być dostępne w publicznej bazie danych.
Inne zasady będą obowiązywały w przypadku roślin NGT2. Dla tej kategorii utrzymane zostaną bardziej rygorystyczne wymagania dotyczące identyfikowalności i oznakowania.
Waldemar Buda uważa, iż konsumenci powinni otrzymywać możliwie pełne informacje o sposobie produkcji żywności, aby mogli samodzielnie podejmować decyzje zakupowe.
To jeden z elementów szerszej dyskusji dotyczącej przejrzystości rynku i społecznej akceptacji nowych technologii.
Rolnictwo ekologiczne bez NGT. Czy polscy producenci mogą na tym zyskać?
Przyjęte przepisy wykluczają wykorzystywanie roślin NGT1 i NGT2 w produkcji ekologicznej.
Jednocześnie przewidziano, iż przypadkowa lub technicznie nieunikniona obecność roślin NGT1 w uprawach ekologicznych nie będzie automatycznie oznaczała naruszenia unijnych zasad produkcji ekologicznej.
Dla producentów ekologicznych utrzymanie zakazu celowego stosowania NGT może stanowić element odróżniający ich ofertę od produkcji konwencjonalnej.
Waldemar Buda wskazuje, iż część konsumentów może preferować produkty wytwarzane bez wykorzystania nowych technik genomowych.
Nie jest jednak przesądzone, jak duże znaczenie będzie to miało dla decyzji zakupowych.
Badanie przeprowadzone w 2024 roku w ramach projektu GeneBEcon w pięciu europejskich państwach wykazało, iż gotowość do zakupu żywności wytworzonej z wykorzystaniem NGT deklarowało od 26,1 do 43,6 proc. respondentów, zależnie od kraju.
Wyniki te pokazują, iż społeczna akceptacja nowych technologii jest zróżnicowana.
Nowe techniki genomowe od 2028 roku. Co to oznacza dla polskiego rolnika?
Przyjęcie nowych przepisów nie oznacza natychmiastowej zmiany sposobu prowadzenia produkcji w polskich gospodarstwach.
Rolnicy przez cały czas będą mogli korzystać z tradycyjnych odmian i materiału siewnego zgodnie z obowiązującymi zasadami.
Od 17 lipca 2028 roku nowe przepisy mają jednak ułatwić wprowadzanie na unijny rynek odmian uzyskanych z wykorzystaniem NGT.
Najważniejsze pytanie dotyczy ich ekonomicznej przydatności w gospodarstwach.
Z jednej strony nowe odmiany mogą umożliwić ograniczenie zużycia środków ochrony roślin, zmniejszyć straty powodowane przez suszę i choroby oraz poprawić stabilność plonowania.
Z drugiej strony pozostają obawy dotyczące cen nasion, ochrony patentowej i pozycji największych przedsiębiorstw hodowlanych.
Dla polskich rolników o opłacalności nowych technologii zdecyduje przede wszystkim rachunek ekonomiczny: ile będzie kosztował materiał siewny i jakie rzeczywiste oszczędności lub korzyści przyniesie jego wykorzystanie.
Nowe techniki genomowe mogą stać się ważnym narzędziem rozwoju produkcji roślinnej, ale ich wpływ na koszty i konkurencyjność polskich gospodarstw będzie można rzetelnie ocenić dopiero wraz z pojawieniem się konkretnych odmian i ofert handlowych.

3 godzin temu

















