Rolnictwo pod presją kosztów. Najgorsza koniunktura od 17 lat

2 godzin temu

Polskie rolnictwo znalazło się w jednym z najtrudniejszych momentów od lat. Relacja między kosztami produkcji a cenami uzyskiwanymi przez rolników wyraźnie się pogarsza, a najnowsze dane potwierdzają, iż problem ma charakter systemowy, a nie chwilowy.

Rolnictwo pod presją kosztów. Najgorsza koniunktura od 17 lat

Marcowy odczyt syntetycznego wskaźnika koniunktury w rolnictwie (SWKR), publikowany przez Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, spadł do 98,4 pkt, co jest najniższym poziomem od lutego 2009 roku. To sygnał, iż sytuacja ekonomiczna gospodarstw staje się coraz bardziej napięta.

Nożyce cen znów się otwierają – i to gwałtownie

Kluczowym problemem pozostaje pogarszająca się relacja cen. W ostatnich miesiącach wyraźnie spadły ceny produktów rolnych, podczas gdy koszty produkcji utrzymują się na stabilnym, ale wciąż wysokim poziomie.

To właśnie tzw. nożyce cen – różnica między cenami sprzedaży a kosztami – odpowiadają dziś za największe napięcia w gospodarstwach. Wskaźnik cen środków produkcji pozostaje niemal niezmienny i oscyluje wokół 100 punktów, co oznacza brak realnego oddechu kosztowego dla rolników.

W praktyce oznacza to jedno: przychody spadają, a koszty nie chcą maleć.

Ceny skupu cofają się o lata

Szczególnie niepokojące są dane dotyczące cen skupu. W lutym 2026 roku były one niższe rok do roku o blisko 10%, i to już czwarty miesiąc z rzędu.

Co więcej, w przypadku zbóż – takich jak pszenica, jęczmień, żyto czy kukurydza – obecne poziomy cen są porównywalne z tymi sprzed choćby 18 lat, czyli z końcówki 2007 roku.

To oznacza, iż rynek cofnął się do poziomów sprzed niemal dwóch dekad, podczas gdy realia kosztowe zmieniły się diametralnie.

Koszty eksplodowały – choćby o ponad 200%

Od 2007 roku koszty produkcji wzrosły w tempie, które nie ma odzwierciedlenia w cenach skupu.

Średnio środki produkcji podrożały o około 140%, przy inflacji na poziomie 85%. W wielu kategoriach wzrosty były jeszcze bardziej dynamiczne:

  • nawozy mineralne zdrożały o ponad 160%,
  • nośniki energii podwoiły swoją cenę,
  • maszyny rolnicze podrożały o ponad 200%.

To oznacza, iż dzisiejsza produkcja rolna odbywa się przy zupełnie innych kosztach niż kilkanaście lat temu, ale bez adekwatnego wzrostu przychodów.

Mleko i inne sektory również pod presją

Problemy nie ograniczają się tylko do rynku zbóż. Ceny skupu mleka w lutym 2026 roku były najniższe od czterech lat, co dodatkowo pogłębia trudną sytuację gospodarstw specjalizujących się w produkcji zwierzęcej.

Spadki cen obejmują większość podstawowych produktów rolnych, co oznacza, iż problem ma charakter szeroki i dotyka niemal całego sektora.

Stabilne koszty nie oznaczają ulgi

Choć w ostatnich miesiącach nie obserwujemy gwałtownych wzrostów cen środków produkcji, nie jest to powód do optymizmu.

Koszty utrzymują się na wysokim poziomie, co w połączeniu ze spadającymi cenami skupu oznacza dalsze pogarszanie rentowności. Brak spadku kosztów przy jednoczesnym spadku przychodów to najgorszy możliwy scenariusz dla gospodarstw.

Rynek w punkcie krytycznym

Dane IERiGŻ pokazują wyraźnie, iż rolnictwo znalazło się w punkcie, w którym dalsze pogorszenie koniunktury może przełożyć się na realne ograniczenie produkcji.

W dłuższej perspektywie oznacza to:

  • spadek inwestycji w gospodarstwach,
  • ograniczenie zakupów środków produkcji,
  • rosnącą presję finansową na producentów.
Będą dopłaty do paliwa i nawozów. Plan wsparcia jeszcze przed świętami?

Wniosek: rolnictwo wraca do realiów sprzed lat – ale z dzisiejszymi kosztami

Obecna sytuacja jest szczególnie trudna, bo łączy dwa niekorzystne zjawiska: ceny skupu cofają się o kilkanaście lat, a koszty produkcji pozostają na historycznie wysokim poziomie.

To układ, który dla wielu gospodarstw może oznaczać walkę o utrzymanie rentowności.

Jeśli trend się utrzyma, rok 2026 może zapisać się jako jeden z najtrudniejszych okresów dla polskiego rolnictwa w ostatnich dwóch dekadach.

Idź do oryginalnego materiału