Rolnicy we Francji mają dość… nowych ciągników. Co się sprzedało we Francji w 2025 roku?

2 godzin temu

Jeszcze kilka lat temu Francja była europejskim placem budowy… przepraszam – placem sprzedaży maszyn rolniczych. Dealerzy nie nadążali z wydawaniem kluczyków, a katalogi ciągników puchły szybciej niż unijne rozporządzenia. Jednak coś pękło i to z hukiem.

Dziś nastroje nad Sekwaną są zdecydowanie mniej entuzjastyczne. Rolnicy coraz częściej zamiast nowego traktora wybierają… protest pod prefekturą.

Kryzys, który nie chciał się skończyć

I nie skończył się wcale. Wręcz przeciwnie – pogłębił się między końcem 2025 r. a początkiem bieżącego roku. Źródło problemu jest dobrze znane także polskim rolnikom:

  • spadek dochodów,
  • wysokie koszty produkcji,
  • silna konkurencja zagraniczna
  • oraz coraz bardziej surowe przepisy środowiskowe.

Do tego dochodzi niepewność rynków, ceny płodów rolnych, które nie nadążają za kosztami, i rosnące ceny samych maszyn.

W takim klimacie traktor – dawniej symbol postępu i siły gospodarstwa – coraz częściej staje się symbolem buntu. Nieprzypadkowo to właśnie nim Francuzi blokują ronda i autostrady.

Najgorszy wynik od dekady

Liczby nie pozostawiają złudzeń. W 2025 roku we Francji zarejestrowano 33 446 ciągników rolniczych, co oznacza spadek o 14,6% rok do roku. To najniższy wynik w ostatnim dziesięcioleciu.

Według branżowego stowarzyszenia Axema, wpływ miały nie tylko fatalne nastroje w rolnictwie, ale też nowe unijne przepisy dotyczące układów hamulcowych, które weszły w życie 1 stycznia 2025 r. Efekt? Część maszyn „przerejestrowano” jeszcze w 2024 r., a w 2025 rynek wyglądał jak po solidnym przymrozku.

Standardowe ciągniki lecą w dół

Po raz pierwszy w historii statystyk liczba standardowych ciągników spadła poniżej 20 tys. sztuk – dokładnie do 19 561 egzemplarzy. To aż –18,5% względem roku poprzedniego.

Co ciekawe, zatrzymał się również trend wzrostu mocy. Średnia moc spadła do 166 KM, co jasno pokazuje, iż bogaci rolnicy nie tylko kupują mniej, ale też ostrożniej. Segment powyżej 300 KM, który w 2024 r. wyglądał jeszcze obiecująco, w 2025 r. zanotował spadek aż o 29,3%. Najłagodniej oberwały ciągniki około 100 KM – bo te przez cały czas są „narzędziem pracy”, a nie pokazem ambicji.

Francja: Kto sprzedawał najlepiej?

W czołówce bez rewolucji. John Deere przez cały czas rozdaje karty i utrzymuje pozycję lidera. Za nim Fendt i New Holland – razem odpowiadają za ponad 52% rynku standardowych ciągników.

Na uwagę zasługuje Claas, który poprawił swój udział i wyprzedził Massey Fergusona. jeżeli ktoś w Niemczech otwierał szampana w 2025 roku, to raczej właśnie w Harsewinkel.

Winnice i sady mówią „sprawdzam”

Jest jednak segment, który we Francji traktowany jest jak papierek lakmusowy dobrobytu rolników – ciągniki specjalistyczne do winnic i sadów. A ten papierek w 2025 roku zrobił się wyraźnie blady.

Sprzedaż spadła o 19,9%, do zaledwie 2027 sztuk. To ponad połowę mniej niż w 2021 roku. A przypomnijmy: Francja winem i sadownictwem stoi. jeżeli tam rolnik wstrzymuje zakupy, to znaczy, iż portfel mówi wyraźne „non”.

W tym segmencie liderem został Fendt, wyprzedzając New Hollanda, a prawdziwym skokiem popisał się Deutz-Fahr, który wskoczył na drugie miejsce. To jednak słaba pociecha w sytuacji, gdy cały tort sprzedażowy dramatycznie się kurczy.

Zielone tereny jeszcze trzymają rynek

Relatywnie najlepiej radzi sobie kategoria ciągników do terenów zielonych – parków, ogrodów i klientów indywidualnych. Sprzedaż spadła tylko o 4,9%, a wolumen wciąż przekracza 6000 sztuk. Prym wiedzie Iseki, przed Kubotą i Solisem. To jednak bardziej rynek hobby niż rolnictwa z prawdziwego zdarzenia.

Francuski wniosek na koniec

Francuski rynek ciągników w 2025 roku jasno pokazuje jedno: rolnicy mają dość inwestowania w nowe maszyny w czasach niepewności. Odkładają zakupy, zmniejszają moce, trzymają się tego, co już mają. A jeżeli protestują – to nie bez powodu.

I choć na maszynach przez cały czas króluje zieleń Johna Deere’a, to nastroje wśród rolników są raczej w kolorze ostrzegawczym. jeżeli nic się nie zmieni w polityce rolnej i realnych dochodach gospodarstw, rok 2025 może okazać się nie dnem… a tylko kolejnym przystankiem w drodze w dół.

Idź do oryginalnego materiału