Spór o kilkaset metrów drogi w Gliwicach przerodził się w sprawę karną, zatrzymanie rolnika i walkę o odzyskanie ciągnika. Sąd Rejonowy w Gliwicach uchylił część środków zastosowanych wobec 60-letniego Józefa Magiery, ale nie zgodził się na zwrot jego Ursusa. Obrona zapowiada kolejne działania i chce wykazać, iż maszyna jest podstawowym narzędziem pracy w gospodarstwie.
Rolnik zaorał świeży asfalt. Sąd nie oddał mu ciągnika. Fot:© Facebook:Katarzyna Kuczyńska-Budka/CanvaSprawa dotyczy wydarzeń z sierpnia w dzielnicy Ostropa. Rolnik wjechał ciągnikiem na budowaną ul. Rybacką i pługiem uszkodził świeżo wykonaną nawierzchnię. Według ustaleń śledczych zaorał około 200 metrów asfaltu. Mężczyzna nie kwestionuje samego działania, ale od początku twierdzi, iż teren, na którym prowadzono inwestycję, należy do niego. Prokuratura i samorząd przedstawiają odmienną wersję i wskazują, iż dokumentacja potwierdza własność lokalnego samorządu.
Sąd uchylił dozór, ale ciągnik pozostaje zatrzymany
Obrona rolnika zaskarżyła kilka decyzji prokuratury. Chodziło o zatrzymanie ciągnika, jego zabezpieczenie majątkowe oraz zastosowane wcześniej środki zapobiegawcze.
Sąd Rejonowy w Gliwicach uchylił dozór policyjny i poręczenie majątkowe, ale pozostawił w mocy decyzję dotyczącą Ursusa. Oznacza to, iż 60-latek przez cały czas nie może korzystać z maszyny.
To właśnie odzyskanie traktora jest w tej chwili dla rolnika najważniejsze. Jak mówił po posiedzeniu sądu, chciałby wykorzystać sprzyjającą pogodę i wrócić do prac polowych.
Obrona: trzeba wykazać, iż Ursus jest narzędziem pracy
Adwokat rolnika Adam Szewc argumentuje, iż ciągnik jest niezbędny do prowadzenia gospodarstwa i jako narzędzie pracy nie powinien być zabezpieczany na poczet potencjalnej grzywny lub obowiązku naprawienia szkody.
Sąd uznał jednak, iż na obecnym etapie same wyjaśnienia podejrzanego i jego obrońcy nie wystarczają. Obrona ma teraz przedstawić dokumenty potwierdzające, iż zatrzymany traktor rzeczywiście służy do prowadzenia działalności rolniczej.
– Pomimo naszych twierdzeń i wyjaśnień podejrzanego, jest to na tym etapie jeszcze niewystarczające. Musimy to udokumentować – powiedział mecenas Szewc.
Po złożeniu dodatkowych dokumentów prokurator będzie musiał ponownie rozważyć kwestię zwrotu ciągnika.
45-letni Ursus stał się jednym z głównych punktów sporu
Według obrońcy zatrzymany Ursus ma około 45 lat i nie przedstawia szczególnie wysokiej wartości rynkowej. Znacznie większe znaczenie ma dla właściciela jako maszyna wykorzystywana w gospodarstwie.
Adwokat podkreślał przed sądem, iż traktor ma dla rolnika także wartość sentymentalną. Z punktu widzenia postępowania najważniejsze będzie jednak nie to, ile pojazd jest wart, ale czy można go uznać za narzędzie niezbędne do wykonywania pracy zawodowej.
Wszystko zaczęło się od budowy drogi
Do najbardziej spektakularnego zdarzenia doszło w sierpniu. Józef Magiera wjechał Ursusem na teren budowy ul. Rybackiej i zaczął orać położony wcześniej asfalt. Policjanci zatrzymali go na gorącym uczynku.
Według prokuratury rolnik przyznał się do czynu, ale jednocześnie utrzymywał, iż działał na własnym gruncie i uważał prowadzone tam roboty za bezprawne. Śledczy podawali również, iż mężczyzna miał zapowiadać ponowne uszkodzenie nawierzchni.
Sednem sprawy pozostaje więc spór o własność nieruchomości.
Rolnik przekonuje, iż droga została wybudowana na jego ziemi. Prokuratura wskazuje natomiast, iż z posiadanej dokumentacji wynika, iż teren jest własnością samorządu.
Rolnik: broniłem własnej ziemi
60-latek nie ukrywa, iż uważa działania organów ścigania za nieuzasadnione. Przed posiedzeniem sądu mówił dziennikarzom, iż jego zdaniem cała sprawa opiera się przede wszystkim na zeznaniach świadków, podczas gdy najważniejsze powinny być dokumenty dotyczące własności gruntu.
Twierdzi również, iż jego działanie było formą obrony własnej nieruchomości. Te stanowiska pozostają jednak elementem linii obrony podejrzanego i będą podlegały dalszej ocenie w toku postępowania.
Spór o asfalt to dziś przede wszystkim spór o własność
Choć medialnie sprawa zaczęła się od obrazu ciągnika rozrywającego świeżo ułożony asfalt, jej prawne znaczenie jest znacznie szersze. najważniejsze będzie ustalenie, kto faktycznie jest właścicielem gruntu, na którym wykonano drogę, oraz czy rolnik miał jakiekolwiek podstawy do ingerencji w prowadzoną tam inwestycję.
Oddzielnym problemem pozostaje zasadność dalszego zatrzymywania ciągnika. Obrona chce wykazać, iż maszyna jest konieczna do prowadzenia gospodarstwa i dlatego powinna zostać zwrócona.
Na razie sąd nie podzielił tego stanowiska w zakresie wystarczającym do wydania ciągnika. Sprawa Ursusa nie jest jednak ostatecznie zamknięta – po przedstawieniu dodatkowych dowodów prokuratura będzie musiała jeszcze raz ocenić zasadność jego zatrzymania.

2 godzin temu
















