Komentarz Mariusza Zielonki, głównego ekonomisty Lewiatana
Jeszcze tydzień temu rynki finansowe zastanawiały się, jak długo potrwa konflikt na Bliskim Wschodzie. Mimo niepewności dominowało jednak przekonanie, iż starcia nie przeciągną się na wiele miesięcy. Początkowo reakcja rynków była umiarkowana. Inwestorzy w dużej mierze uwzględniali już w wycenach wcześniejsze doniesienia o dronach i rakietach spadających na Teheran.

To czego nie uwzględniono to fakt, iż Iran odpowie atakami i to nie w kierunku Izraela, ale państw ościennych. Jednocześnie zapanował chaos w hubie przesyłowym jakim jest cieśnina Ormuz. Bliski Wschód odpowiada za około 1/3 światowej produkcji ropy. Jednocześnie rafinerie tam pracujące muszą powoli stopować wydobycie w związku z zapełniającymi się w szybkim tempie magazynami. Ograniczenie podaży ma swoje implikacje na świecie. Państwa, które mają dostęp do ropy naftowej w obawie o bezpieczeństwo energetyczne zaczynają redukować sprzedaż poza rynki krajowe. Mamy zatem do czynienia z ograniczeniami dostaw ropy naftowej nie tylko z państw Bliskiego Wschodu.
Cena ropy w minionym tygodniu przekroczyła 80 dolarów za baryłkę. W niedzielną noc, wraz z eskalacją konfliktu oraz determinacją USA i Izraela cena baryłki ropy, niezależnie, gdzie notowanej urosła o blisko 30%. W szczycie notowania ropy Brent zbliżyły się do granicy 120 dolarów.
Wzrost cen surowca przekłada się bezpośrednio na ceny paliw w hurcie, a te w oczywisty sposób na ceny paliw na stacjach benzynowych, gdzie w ciągu kilku dni skoczyły choćby o 1,5 zł na litrze. Z pewnym strachem będziemy się przyglądać odczytowi inflacji w marcu i kolejnych miesiącach.
Wysokie ceny paliw to nie jest tylko problem dla zmotoryzowanych. Wpływają one bowiem na koszty niemal wszystkiego – transportu, logistyki, rolnictwa, ogrzewania.
O ile ceny paliw są elementem dość elastycznym i zmiennym, o tyle światowa panika na giełdach wywołuje dużo poważniejsze konsekwencje. Rentowności polskich 10-letnich obligacji poszybowały z poziomu 5,5% na 5,9% w zaledwie kilka minut. To znacząco wpływa na koszty obsługi długu. To co udało się Ministerstwu Finansów wypracować dla stabilności ceny papierów dłużnych przez ostatnie dwa lata, zostało mocno nadszarpnięte w jedną noc. Jednocześnie złoty traci na wartości i w stosunku do dolara jest już wyceniany na 3,7 zł. Gdyby się okazało, iż rząd musi wprowadzić działania osłonowe, cała misterna koncepcja z deficytem ma poziomie 6,5% PKB w 2026 r. zawali się jak domek z kart.
Warto pamiętać, iż w gospodarce zaczynają już działać obniżki stóp procentowych wprowadzone w ubiegłym roku. W obecnej sytuacji ostatnia, marcowa decyzja Rady Polityki Pieniężnej o dalszym cięciu stóp coraz częściej oceniana jest przez rynek jako ruch przedwczesny.
Więcej komentarzy ekonomicznych w serwisie społecznościowym X, na profilu naszego eksperta Mariusza Zielonki, https://x.com/MariuszZielon11
Konfederacja Lewiatan

















