Notowania ropy rozpoczęły wtorek od silnej zwyżki, ale wystarczyły kolejne sygnały o postępie rozmów dotyczących Cieśniny Ormuz, aby inwestorzy zaczęli realizować zyski. Rynek pozostaje skrajnie wrażliwy na informacje polityczne: każda zapowiedź porozumienia obniża premię geopolityczną, a każdy incydent z udziałem statków błyskawicznie ją odbudowuje.
We wtorek cena amerykańskiej ropy WTI przekroczyła 84,60 dol. za baryłkę. Zwyżka nie utrzymała się jednak długo. Krótko po godz. 14 polskiego czasu notowania cofnęły się w okolice 82 dol., a więc oddały znaczną część wcześniejszego ruchu. Podobnie zachowywała się ropa Brent, która w pierwszej części dnia zbliżyła się do 90 dol. za baryłkę, ale później zeszła z dziennych maksimów.
Dane rynkowe nieznacznie różnią się w zależności od dostawcy i rodzaju instrumentu, wniosek pozostaje jednak czytelny: po mocnym otwarciu rynek wyraźnie ograniczył wzrosty. Jeszcze w poniedziałek Brent podrożała o niemal 5 proc., kończąc sesję na poziomie 87,72 dol. za baryłkę.
Tak gwałtowna zmiana kierunku pokazuje, iż w tej chwili o wycenie surowca decyduje przede wszystkim premia za ryzyko zakłóceń dostaw, a nie klasyczne dane o popycie czy pracy rafinerii.
Katar dostarczył pretekstu do realizacji zysków
Impulsem do cofnięcia cen były informacje, iż negocjacje prowadzone przez Oman i Iran weszły w zaawansowaną fazę. Katar, który obok Omanu i Pakistanu uczestniczy w działaniach mediacyjnych, sygnalizuje możliwość dalszego postępu w rozmowach dotyczących zakończenia konfliktu i zasad żeglugi przez Cieśninę Ormuz.
Ewentualne porozumienie miałoby umożliwić zwiększenie ruchu tankowców przez szlak, którym przed wojną transportowano około jednej piątej światowych dostaw ropy i gazu będących przedmiotem handlu międzynarodowego. Samo pojawienie się wiarygodnej perspektywy ponownego otwarcia cieśniny wystarcza więc do obniżenia cen, choćby o ile fizyczne przepływy pozostają ograniczone.
Nie oznacza to jednak, iż porozumienie jest przesądzone. Teheran uzależnia pełne otwarcie szlaku między innymi od zniesienia blokady irańskich portów, złagodzenia sankcji, odmrożenia aktywów oraz wypłaty odszkodowań za zniszczenia wojenne. Prezydent USA Donald Trump odrzucił irańskie żądania reparacji i przedstawił własne roszczenia wobec Teheranu. Wciąż sporna pozostaje też kwestia kontroli nad statkami wpływającymi do Zatoki Perskiej.
Fundamenty przez cały czas nie pozwalają lekceważyć ryzyka podażowego
Mimo dyplomatycznych sygnałów rynek fizyczny pozostaje napięty. Ruch przez Ormuz jest przez cały czas znacznie mniejszy niż przed rozpoczęciem konfliktu, a część producentów z regionu nie odbudowała pełnego wydobycia. Dodatkowym zagrożeniem są ataki na żeglugę w rejonie Morza Czerwonego i Zatoki Adeńskiej. W ostatnich dniach dochodziły informacje o kolejnych incydentach oraz zmianach tras saudyjskich tankowców.
Bufor bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych także wyraźnie się skurczył. Według danych Departamentu Energii amerykańskie strategiczne rezerwy ropy spadły w ubiegłym tygodniu o 6,1 mln baryłek, do 298,7 mln baryłek. To najniższy poziom od 1983 r. Ogranicza on możliwość długotrwałego stabilizowania rynku kolejnymi interwencyjnymi uwolnieniami zapasów.
EIA widzi spadek cen, ale dopiero po odbudowie podaży
Najnowsza dostępna prognoza amerykańskiej Energy Information Administration zakłada, iż w trzecim kwartale światowe zapasy ropy będą przez cały czas spadać – średnio o około 2,2 mln baryłek dziennie. Dopiero w czwartym kwartale EIA oczekuje powrotu nadwyżki i wzrostu zapasów o około 2,7 mln baryłek dziennie. Agencja prognozuje jednocześnie obniżenie średniej ceny Brent do około 70 dol. w końcówce roku, pod warunkiem stopniowego przywracania produkcji i szlaków eksportowych.
Taki scenariusz tłumaczy nerwowość inwestorów. Krótkoterminowo ropa pozostaje wspierana przez ograniczone dostawy, niskie zapasy i ryzyko kolejnych ataków. W dłuższej perspektywie trwałe porozumienie dotyczące Ormuz mogłoby jednak gwałtownie usunąć dużą część premii geopolitycznej.
Rynek pozostaje zakładnikiem nagłówków
Wtorkowy zwrot na rynku nie oznacza jeszcze początku trwałej przeceny. Jest raczej dowodem, iż przy obecnej skali niepewności pozycje spekulacyjne są zamykane natychmiast po pojawieniu się informacji o możliwej deeskalacji.
Dla notowań najważniejsze będą teraz trzy kwestie: rzeczywisty wzrost liczby tankowców przepływających przez Ormuz, stanowisko USA wobec warunków stawianych przez Iran oraz bezpieczeństwo alternatywnych tras przez Morze Czerwone. Dopóki nie pojawi się podpisane i wykonywane porozumienie, ropa może pozostawać bardzo zmienna, a kilkuprocentowe ruchy w ciągu jednej sesji nie powinny dziwić. Dla europejskich odbiorców równie istotny będzie kurs dolara oraz marże rafineryjne, dlatego spadek cen baryłki nie musi natychmiast przełożyć się w identycznej skali na ceny paliw.

3 godzin temu







