Przez dziesięć miesięcy po pojmaniu Nicolása Maduro polityka Waszyngtonu wobec Wenezueli była prosta. Liczyła się ropa, stabilność i kooperacja z tymczasowym rządem Delcy Rodríguez. Ostatni tydzień tę prostotę zakończył. María Corina Machado, liderka opozycji i laureatka Pokojowej Nagrody Nobla, wróciła z wygnania i domaga się wyborów. Admirał James Stavridis, były dowódca sił NATO, pisze w komentarzu dla Bloomberg Opinion, iż jej powrót, choć wart świętowania, może poważnie skomplikować ambitny plan administracji Trumpa: przebudowę polityki, gospodarki i infrastruktury kraju z największymi potwierdzonymi złożami ropy na świecie.
Do tego dochodzi Brazylia. Luiz Inácio Lula da Silva wygrał 25 października czwartą kadencję, zdobywając 51,79% głosów w drugiej turze przeciw Flávio Bolsonaro. Największa gospodarka Ameryki Południowej zostaje więc na lewicowym kursie, mimo iż reszta regionu wyraźnie skręca w prawo. Stavridis uważa, iż dla Waszyngtonu ważniejsze od wyborów w Brazylii mogą się jednak okazać wydarzenia w Caracas.
Od operacji wojskowej do koncesji na sto lat
Kontekst jest wyjątkowy. 3 stycznia amerykańscy żołnierze schwytali Maduro i przewieźli go do Nowego Jorku. Tam odpowiada m.in. za handel narkotykami i broń, a od października także za spisek w celu stosowania tortur. Waszyngton nie postawił wtedy na opozycję, tylko na dotychczasową wiceprezydent Delcy Rodríguez. Spełniła ona praktycznie wszystkie amerykańskie żądania: wypuściła setki więźniów politycznych, pozwoliła części emigrantów wrócić do kraju i otworzyła sektor energetyczny dla zagranicznego kapitału.
Najważniejszym efektem tej współpracy jest umowa z końca sierpnia. Rodríguez przyznała spółce North American Blue Energy Partners (NABEP), kontrolowanej przez wenezuelskiego miliardera Alejandro Betancourta, stuletnią koncesję na 17 złóż o rezerwach ok. 65 mld baryłek, czyli ok. jednej piątej zasobów kraju. W zamian Biuro Kapitału Strategicznego Pentagonu dostało 35% udziałów w spółce, a USA zyskały prawo zakupu 20% produkcji. Szczegóły i kontrowersje wokół Betancourta opisaliśmy w tekście o historycznej umowie naftowej USA-Wenezuela.
17 października Rodríguez poinformowała, iż w ramach podpisanych porozumień Wenezuela spodziewa się w ciągu pięciu lat inwestycji naftowych o wartości prawie 76 mld USD. Dwustronne porozumienie z USA obejmuje 17 złóż i odwiercenia 250 otworów. Jest częścią szerszego pakietu 61 umów.
„Nadchodzą duże inwestycje. Mówimy o niemal 76 mld USD w ciągu pięciu lat” – powiedziała Rodríguez w państwowej telewizji.
„Prezent”, za który zapłacono
Trump przedstawia wenezuelską ropę jako polityczny sukces, zwłaszcza w kampanii przed wyborami do Kongresu, które realizowane są w czasie wysokich cen paliw. We wtorek w Teksasie mówił o milionie baryłek, które Wenezuela miała mu przysłać „w prezencie”. Jak ustalił „Washington Post”, nie był to jednak prezent. To pierwsza dostawa w ramach umowy z NABEP, a cena była mocno obniżona: ok. 30 USD za baryłkę, czyli mniej niż jedna trzecia ceny rynkowej. Eksperci podkreślają, iż ta ilość nie wpłynie odczuwalnie na ceny benzyny w USA.
„Przejęliśmy Wenezuelę z wielkim sukcesem, a oni przysłali mi w prezencie statek z milionem baryłek ropy„ – mówił Trump dziennikarzom.
Te słowa dobrze pokazują problem, o którym pisze Stavridis. Administracja traktuje Wenezuelę przede wszystkim jako źródło surowca i narzędzie w polityce wewnętrznej. Ropa jest tymczasem tylko jednym z wielu elementów potrzebnych do odbudowy kraju.
Wydobycie stoi w miejscu
Twarde dane przemawiają przeciw optymistycznej retoryce. Według oficjalnych danych, które Caracas przekazuje do OPEC, Wenezuela wydobywała we wrześniu 1,206 mln baryłek dziennie. To tylko 6 tys. b/d więcej niż w lipcu. Niezależne szacunki (tzw. źródła wtórne) są niższe i wynoszą 1,15 mln b/d. Wenezuelski portal Monitoreamos nazwał to czwartym z rzędu miesiącem stagnacji. W porównaniu ze styczniem, gdy wydobycie spadło do 924 tys. b/d, wzrost wynosi ok. 30%. Pod koniec lat 90. Wenezuela wydobywała jednak ok. 3,1 mln b/d.
Spada też eksport. Jak podał Reuters na podstawie danych o ruchu tankowców, we wrześniu wyniósł 1,08 mln b/d, o prawie 9% mniej niż miesiąc wcześniej. Firmy handlowe, m.in. Vitol i Trafigura, domagały się od PDVSA większych rabatów, żeby zrekompensować wyższe stawki frachtowe. Do USA trafiło 629 tys. b/d, do Europy tylko ok. 86 tys. b/d, wobec 260 tys. b/d w sierpniu. Chevron, największy partner PDVSA, eksportował 283 tys. b/d.
Cena też nie jest okazyjna. Wojna z Iranem i blokada cieśniny Ormuz podniosły ceny wszystkich gatunków. Ciężka ropa Merey kosztowała we wrześniu średnio 93,75 USD za baryłkę, a w lipcu 67,36 USD. Brent wciąż kosztuje ponad 100 USD, choć w piątek wyraźnie tanieje. Wenezuelska ropa nie zastąpi też w pełni dostaw z Zatoki Perskiej. To ciężki, kwaśny surowiec, który przerabia ograniczona liczba rafinerii, głównie nad Zatoką Meksykańską, w Indiach i w Chinach.
Do tego infrastruktura jest w złym stanie: zdegradowane rurociągi, niestabilna sieć energetyczna i brak instalacji do uszlachetniania ciężkiej ropy. Analitycy od miesięcy powtarzają, iż zamiana rezerw na realne wydobycie zajmie lata. Rodríguez może się pochwalić wzrostem w stanie Zulia, gdzie produkcja ma wzrosnąć z 70 tys. do 370 tys. b/d, ale nie podała, w jakim czasie to nastąpiło.
Machado wraca i stawia warunki
Na ten obraz nakłada się polityka. Machado wróciła do kraju w niedzielę 25 października, po co najmniej ośmiu nieudanych próbach. Na trasie z Lary do Caracas witały ją tłumy. Jeszcze niedawno uchodziła za faworytkę Waszyngtonu do zastąpienia Maduro. Wróciła do sytuacji, w której administracja Trumpa jest w pełni zadowolona z Rodríguez. Prezydent USA nazywa ją „wspaniałą” i „świetną osobą”, a o Machado mówił wcześniej, iż nie ma w kraju wystarczającego poparcia ani szacunku, by rządzić.
Na pierwszej konferencji prasowej po powrocie, 29 października, Machado dziękowała Waszyngtonowi. Jednocześnie jasno przedstawiła swoje cele.
„Wróciłam, aby dokończyć zadanie i wypełnić mandat. Transformacja demokratyczna jest nieodwracalna” – powiedziała, cytowana przez CNN.
Według Machado sekretarz stanu Marco Rubio przedstawił harmonogram, który przewiduje wybory prezydenckie w 2027 roku. Departament Stanu chce, by do końca roku powstał nowy Sąd Najwyższy, a niedługo potem nowa Krajowa Rada Wyborcza. Następnie tymczasowa prezydent musiałaby ogłosić trwały wakat na urzędzie prezydenta, co otworzy sześciomiesięczny okres do wyborów. Na razie ani Waszyngton, ani Caracas nie podały konkretnej daty.
Dla rynku najważniejsze jest, iż Machado otwarcie krytykuje umowę z NABEP. Według BBC kieruje te zarzuty do rządu w Caracas i do Betancourta, a nie do samego Trumpa, którego poparcia przez cały czas potrzebuje. Nie jest jedyną krytyczką. Ponad stu wenezuelskich ekspertów, naukowców i polityków nazwało porozumienie nieprzejrzystym i prawnie wątpliwym, wskazując m.in., iż 35% udziałów NABEP trafiło do amerykańskiej instytucji rządowej za darmo. Domagają się zawieszenia umowy.
Ryzyko dla stuletnich kontraktów
Na tym polega problem, który zauważa Stavridis. Umowy naftowe, w tym koncesja na sto lat, zostały zawarte z rządem tymczasowym, który nie ma demokratycznego mandatu. jeżeli w 2027 roku wybory wygra obóz Machado, nowa władza może podważyć ich warunki albo wynegocjować je od nowa. Dla firm, które mają zainwestować dziesiątki miliardów dolarów w kraju z historią nacjonalizacji, to ryzyko trudno pominąć. Za rządów Hugo Cháveza przejęcia majątku zakończyły się kilkunastoma sporami arbitrażowymi, z których większość wciąż nie jest rozstrzygnięta.
Rodríguez też to rozumie. W czwartek, tuż przed konferencją Machado, przemawiała pojednawczo. Zapowiedziała, iż nikt nie będzie zatrzymywany bez nakazu sądowego, zagwarantowała prawo do pokojowych protestów i potwierdziła, iż wybory „odbędą się zgodnie z konstytucją”. Ogłosiła też, iż część państwowego majątku zostanie zaoferowana prywatnym inwestorom albo zwrócona dawnym właścicielom. realizowane są negocjacje 44 kontraktów energetycznych oraz rozmowy w sektorze wydobycia złota, aluminium i żelaza.
„Tym, którzy myślą inaczej niż ja, nie każę zmieniać zdania. Proszę, by oceniali po faktach. Mniej walki, więcej rozwiązań” – mówiła Rodríguez.
Machado odczytała te słowa jako znak, iż rząd odczuwa presję po jej powrocie. Społeczeństwo też coraz śmielej zabiera głos. Według badania ośrodków Polis i Nexo, na które powołuje się BBC, w pierwszych dziewięciu miesiącach roku w Wenezueli odbyło się trzy razy więcej protestów niż w całym 2025 roku, a represje wobec nich zmniejszyły się o ponad połowę.
Gospodarka wciąż w kryzysie
Stavridis podkreśla, iż najpilniejsze jest pełne wyprowadzenie wenezuelskiej ropy i gazu spod sankcji i wprowadzenie ich na rynek. Sama ropa nie rozwiąże jednak problemów zwykłych Wenezuelczyków. Inflacja spadła we wrześniu do 465,6% r/r z 534,2% w sierpniu. To najniższy odczyt od listopada ubiegłego roku, ale wciąż poziom, przy którym płace gwałtownie tracą wartość. Rodríguez zapowiedziała na 2027 rok cztery kwartalne podwyżki płacy minimalnej. Kraj odbudowuje się też po czerwcowych trzęsieniach ziemi.
Według Stavridisa strategia Waszyngtonu potrzebuje więcej niż umów naftowych. Powinna obejmować wiarygodną ścieżkę wyborczą, odbudowę instytucji, wsparcie gospodarcze, które poczują zwykli obywatele, oraz uwzględnienie interesów sąsiadów, przede wszystkim Brazylii pod rządami Luli.
Dla rynku ropy wnioski są dziś dość jasne. Krótkoterminowo Wenezuela nie zmieni globalnego bilansu, a jej udział w wydobyciu OPEC to niecałe 5%. Kierunek cen przez cały czas wyznaczają cieśnina Ormuz i decyzje Trumpa w sprawie Iranu. Wenezuela pozostaje projektem długoterminowym, którego wartość zależy od tego, czy umowy przetrwają zmianę władzy w Caracas. Polityczne ryzyko tego projektu rośnie od niedzieli, gdy Machado wróciła do kraju.

9 godzin temu







