Ropa ponownie tanieje. Donald Trump zapowiedział, iż Stany Zjednoczone nie zaatakują Iranu przed wyborami do Kongresu 3 listopada. Baryłka Brent kosztuje ok. 103 USD, a amerykańska WTI ok. 90 USD.
Spadek jest jednak niewielki w porównaniu z czwartkowym skokiem. Brent kosztował wtedy w szczycie prawie 106 USD i zamknął sesję na poziomie 104,28 USD, ponad 4 proc. wyżej niż dzień wcześniej. WTI podrożała o 3,6 proc., do 91,49 USD.
Truth Social kontra „The Atlantic”
Czwartkowy wzrost zapoczątkował magazyn „The Atlantic”. Napisał, iż Biały Dom zlecił Pentagonowi przygotowanie wariantów uderzenia na Iran jeszcze przed wyborami. Kilka godzin później Trump odpowiedział na Truth Social:
„Nie zaatakujemy Iranu w żadnym momencie przed wyborami do Kongresu, które odbędą się w Stanach Zjednoczonych 3 listopada.”
Prezydent dodał, iż rozmowy z Teheranem są „produktywne”, blokada Iranu pozostaje w mocy, a przez Cieśninę Ormuz płynie „rekordowa” ilość ropy. Według niego jednej nocy przepłynęło nią 22 mln baryłek.
Jak zauważa NBC News, jeszcze kilka miesięcy temu taki wpis wywołałby wyraźny spadek cen ropy i wzrosty na giełdach. Tym razem ropa potaniała tylko na krótko, a S&P 500 zakończył czwartek 0,5 proc. pod kreską. W europejskim handlu diesel podrożał o 6 proc.
Iran to nie jedyne źródło ryzyka
Inwestorzy nie są spokojni z kilku powodów. Według CBS News jemeńscy Huti w tym tygodniu czterokrotnie atakowali lotnisko w Rijadzie. Zginęły trzy osoby. Bojówka wezwała też pracowników saudyjskich instalacji naftowych do ich opuszczenia. W Cieśninie Ormuz przez cały czas dochodzi do ataków na tankowce, a przez Zatokę Meksykańską przechodzi huragan Isaias. Chevron i inne koncerny ewakuują część załóg z platform.
Napięta jest też sytuacja w logistyce. Według danych Baltic Exchange, na które powołuje się Bloomberg, przewiezienie ładunku ropy z USA do Azji supertankowcem kosztuje dziś 77 mln USD. Rok temu było to średnio 9,2 mln USD. Nie pomaga choćby zapowiedź Międzynarodowej Agencji Energetycznej, która jest gotowa uwolnić kolejne rezerwy. Kraje G7 zgodziły się niedawno na natychmiastowe uruchomienie 100 mln baryłek ropy i diesla.
Francisco Blanch z Bank of America już we wrześniu ocenił, iż jeżeli zakłócenia potrwają do końca roku, Brent może się wahać między 95 a 120 USD. W scenariuszu poważnych zniszczeń infrastruktury energetycznej cena mogłaby skoczyć do 150 USD. To wciąż poniżej marcowego szczytu, kiedy Brent przekroczył 116 USD po faktycznym zamknięciu Cieśniny Ormuz.
Obietnica z datą ważności
Deklaracja Trumpa obowiązuje tylko do wyborów. Prezydent wielokrotnie sugerował, iż po głosowaniu może wznowić uderzenia, a w rozmowie z magazynem „Time” zapowiadał zwycięstwo „zaraz po wyborach”. Polityczny kontekst jest jasny: benzyna w USA kosztuje średnio 4,36 USD za galon, o ponad 45 proc. więcej niż przed wybuchem wojny 28 lutego. Ceny paliw stały się jednym z głównych tematów kampanii.
Rynek dostał więc nieco ponad trzy tygodnie względnego spokoju, ale nie rozwiązanie konfliktu. Premia za ryzyko geopolityczne w cenie ropy się zmniejszyła, ale nie zniknęła.

5 godzin temu







