
Jak powiedział na spotkaniu resortów ekonomicznych na Kremlu prezydent Władimir Putin, wzrost ekonomiczny Rosji w 2025 roku wyniósł 1%, zaś w 2026 roku „sytuacja zacznie się stopniowo poprawiać”. Jednak nie wierzą w to ani analitycy ekonomiczni, ani zwykli Rosjanie, których nastroje są gorsze choćby niż były w czasie „dzikiej mobilizacji” 2022 roku.
Jak zauważył Putin na spotkaniu ministrami „to niższa dynamika niż obserwowana wcześniej… w latach 2023 i 2024 wzrost wyniósł 4,1%, 4,3%”. Jak jednak od razu dodał, owo spowolnienie było „sztuczne” i związane z „działaniami na rzecz obniżenia inflacji”, która według statystyk rządowych w 2025 roku wyniosła 5,9% w porównaniu z 9,5% w roku poprzednim. Putin jednak musiał tu przyznać, iż na początku obecnego roku „inflacja nieznacznie przyspieszyła”, bo po podwyżce VAT choćby według rządowego ośrodka statystycznego, jakim jest Rosstat, tygodniowy wzrost cen osiągnął rekordowy poziom od 2022 roku odpowiadający rocznej inflacji rzędu co najmniej 6,4%.
Rząd i Bank Centralny uspakajająco stwierdziły, iż wzrost ten „będzie krótkotrwały” i uruchomiono „uzgodniony z prezydentem” pakiet reform gospodarczych zakładający poprawę klimatu biznesowego, wzrost inwestycji i skupienie się na wydajności pracy.
„Wzywam do jego wdrażania rytmicznie, zgodnie z zaplanowanym harmonogramem, aby pierwsze znaczące rezultaty były widoczne już w tym roku” – stwierdził Putin na spotkaniu rządem.
Ale jak powiedział Siergiej Aleksaszenko, były wiceprezes Banku Centralnego i starszy pracownik naukowy w Centrum NEST w Londynie, gospodarka rosyjska podlega presji z trzech stron. Pierwszą są sankcje dające ograniczenia dostępie do technologii, co powoduje, iż wydajności nie można zwiększyć, drugą są wysokie stopy procentowe i cięcia w wydatkach budżetowych zmniejszające zdolność przedsiębiorstw do przystosowania się do rynku oraz popyt i trzecią – wojna na Ukrainie faworyzująca przemysł zbrojeniowy i armię a drenująca zasoby finansowe, materialne i ludzkie.
„Bardzo trudno sobie wyobrazić, aby gospodarka mogła się rozwijać w takiej sytuacji” – powiedział Aleksaszenko agencji Reuters.
W 2026 roku Władimir Putin i rząd prognozują wzrost PKB na poziomie 1,3%, ale poza nimi mało kto w te liczby wierzy. Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) stwierdził, iż przy globalnej stopie wzrostu PKB na świecie w 2026 wynoszącej 3,3%, stopa wzrostu w Rosji wyniesie najwyżej 0,8%. Z kolei analityk Dmitrij Polewoj, dyrektor ds. inwestycji w Astra Asset Management, stwierdza, iż wzrost gospodarczy w 2026 roku nie przekroczy 0,3%.
Centrum Analiz Makroekonomicznych i Prognoz Krótkoterminowych (CMASF) oraz Centrum Badań Strategicznych (CSR,) obie organizacje bliskie Putinowi i rządowi, widzą choćby w obecnym roku „wysokie prawdopodobieństwo wystąpienia recesji”, bo wsparcie ze strony przemysłu zbrojeniowego poprzez wydatki rządowe i słabnący popyt konsumencki „nie wystarczają przy przezwyciężyć bezwładność”.
Co ciekawe, podobne zdanie jak ekonomiści mają zwykli Rosjanie. Styczniowe badanie nastrojów przeprowadzone przez Bank Rosji wykazało, iż wskaźnik oczekiwań obywateli co do perspektyw rozwoju gospodarczego kraju spadł do 107 punktów – najniższego poziomu od końca 2022 roku. Jest to zarazem wskaźnik gorszy niż najniższy jak dotąd wskaźnik z jesieni 2022, kiedy to szok spowodowała „dzika mobilizacja” wojskowa. Podobnie stało się ze wskaźnikami oczekiwań co do perspektyw gospodarczych Rosji w ciągu najbliższych 5 lat oraz oczekiwań dotyczących osobistej sytuacji finansowej. Oba spadły do najniższego poziomu od 3 lat wynosząc odpowiednio 109 i 104 punkty.
Do najniższych poziomów od marca i listopada 2022 roku spadły wskaźniki dotyczące oczekiwań co do poziomu produkcji gospodarczej kraju wynosząc 125 punktów i standardu życia z 81 punktami; widać wyraźnie, iż Rosjanie przewidują jego pogorszenie.
Leonid Ardalionow, dyrektor ds. analityki w NTech zauważa, iż „Rosjanie kupują na przeżycie, nie można już tego nazwać konsumpcją” – oszczędzają na zakupach spożywczych, kupują niedrogie i proste jedzenie, sami gotują, nie chodzą do barów i restauracji, choćby ci z klasy średniej. Moskwa i St. Petersburg przeżywają falę zamknięć barów i restauracji nieobserwowaną od czasów pandemii COVID-19. Z kolei regiony graniczne, zwłaszcza syberyjskie, jak Chakasja, Zabajkał, obwód nowosybirski i Kuzbas, z falą zaległości płacowych nie obserwowaną od lat 90. XX wieku powracają do znanej z tamtych czasów „gospodarki wymiany” pomiędzy gospodarstwami domowymi.
Koresponduje to z innym sondażem Banku Centralnego Rosji oraz sondażem Centrum Lewady. W pierwszym z nich 28% Rosjan narzeka na pogarszającą się sytuację finansową, a 53% na „bardzo silny” wzrost cen. Jako największy problem widzą oni rosnące ceny mięsa i drobiu (48%), ryb i owoców morza (38%), owoców i warzyw (35%) oraz wzrost rachunków za media (36%). W sondażu Centrum Lewady z kolei 42% uważa, iż kryzys gospodarczy jest możliwy w obecnym roku. Jest to o 10 punktów procentowych więcej niż wynosiły szacunki na 2024 rok, jak do tej pory najgorsze.

3 godzin temu














