Jeszcze kilka miesięcy temu rynki finansowe zakładały, iż kolejnym etapem cyklu monetarnego będą stopniowe obniżki stóp procentowych. Dziś taki scenariusz nie jest już tak oczywisty. Wzrost cen ropy naftowej, gazu i części surowców energetycznych oraz rolnych ponownie rozbudził obawy o inflację, a inwestorzy zaczęli przesuwać w górę oczekiwaną ścieżkę stóp procentowych na najbliższe kwartały.
Zmiana nastawienia jest widoczna zarówno w wycenach kontraktów FRA, jak i na rynku obligacji skarbowych. W efekcie rentowności długu wzrosły w tym roku w Stanach Zjednoczonych, strefie euro czy w Polsce. To zjawisko ma znaczenie nie tylko dla inwestorów posiadających obligacje, ale również dla kosztu finansowania państw, przedsiębiorstw i gospodarstw domowych, ale nie ma to nic wspólnego z tym, iż nagle nikt nie chce kupować obligacji, ponieważ aukcje w ostatnim czasie kończyły się sporym sukcesem, choćby w USA.
W połowie września rentowność 10-letnich obligacji amerykańskich była wyższa o około 77 punktów bazowych niż na początku roku. W przypadku niemieckich Bundów wzrost wynosił około 65 pb, francuskich obligacji około 97 pb, natomiast rentowność polskich 10-latek znajdowała się około 1,3 pkt proc. powyżej poziomu notowanego na początku stycznia.

Rynek coraz mniej wierzy w szybkie obniżki stóp, a podwyżki leżą na stole
Najważniejszą zmianą ostatnich miesięcy nie jest sam wzrost rentowności obligacji, ale zmiana oczekiwań dotyczących przyszłej polityki banków centralnych.
Inwestorzy coraz częściej zakładają, iż wyższe ceny energii mogą utrudnić dalszy spadek inflacji. O ile jeszcze latem dominował scenariusz stabilizacji lub stopniowego obniżania stóp procentowych, o tyle w tej chwili rynek zaczyna uwzględniać możliwość ich utrzymania na podwyższonych poziomach przez dłuższy czas lub wzrostu.
Najlepiej widać to na rynku kontraktów FRA. Są to instrumenty pokazujące, jak uczestnicy rynku wyceniają przyszły koszt pieniądza. Można je traktować jako swoisty barometr oczekiwań wobec stóp procentowych.

Od początku lipca szczególnie mocno wzrosły stawki odnoszące się do okresu przypadającego za około rok. W strefie euro wzrost sięgnął około 96 punktów bazowych, w Stanach Zjednoczonych około 58 pb, a w Polsce około 111 pb.
Co istotne, polskie stawki dotyczące najbliższych kilku miesięcy zmieniły się znacznie mniej. Może to oznaczać, iż rynek nie spodziewa się gwałtownych decyzji już teraz, ale coraz częściej zakłada wyższy koszt pieniądza w horyzoncie kilku kolejnych kwartałów.
Dlaczego wyższe stopy oznaczają wyższe rentowności?
Wzrost rentowności obligacji jest naturalną konsekwencją zmieniających się oczekiwań wobec stóp procentowych.
Można to porównać do lokaty bankowej. jeżeli kilka lat temu bank oferował 3 proc. odsetek, a dziś nowi klienci mogą otrzymać 5 proc., starsza lokata staje się mniej atrakcyjna. Dokładnie ten sam mechanizm działa na rynku obligacji.
Inwestor, który kupuje obligację, otrzymuje określone odsetki oraz zwrot kapitału w dniu wykupu. jeżeli jednak rynek zaczyna oczekiwać wyższych stóp procentowych, nowe emisje obligacji będą oferować wyższą rentowność. Aby starsze papiery mogły konkurować z nowymi, ich cena musi spaść.
Dlatego rentowności i ceny obligacji poruszają się w przeciwnych kierunkach. Gdy rentowność rośnie, cena wcześniej wyemitowanych papierów zwykle spada. Im dłuższy termin do wykupu obligacji, tym silniejsza jest taka reakcja.
To właśnie dlatego fundusze obligacyjne potrafią okresowo notować straty mimo regularnych wypłat odsetek przez emitentów. Wycena portfela reaguje bowiem na zmiany rynkowych rentowności.
Dziesięcioletnie obligacje pokazują więcej niż tylko najbliższą decyzję banku centralnego
Rentowność 10-letnich obligacji jest często traktowana jako jeden z najważniejszych wskaźników na rynku finansowym. Nie odzwierciedla on jednak wyłącznie oczekiwań wobec najbliższego posiedzenia Fedu, EBC czy NBP.
Kupując obligację na dziesięć lat, inwestor bierze pod uwagę całą przyszłą ścieżkę stóp procentowych, perspektywy inflacji, tempo wzrostu gospodarczego oraz kondycję finansów publicznych.
Oznacza to, iż wzrost rentowności może wynikać z dwóch różnych powodów. Po pierwsze, rynek może oczekiwać wyższych stóp procentowych w kolejnych latach. Po drugie, inwestorzy mogą żądać dodatkowej premii za zamrożenie kapitału na długi okres w warunkach większej niepewności. W praktyce oba te czynniki często występują jednocześnie.
Co będzie dalej?
Kluczowe znaczenie dla rynku długu będą miały teraz oczekiwania wobec stóp procentowych. o ile ceny energii ustabilizują się, a presja inflacyjna zacznie słabnąć, inwestorzy mogą ponownie zacząć wyceniać łagodniejszą politykę banków centralnych. W takim scenariuszu rentowności obligacji mogłyby przestać rosnąć lub choćby częściowo skorygować tegoroczne zwyżki.
Jeżeli jednak ceny surowców energetycznych pozostaną wysokie, a rynek będzie coraz mocniej przesuwał w górę oczekiwaną ścieżkę stóp procentowych, presja na wzrost rentowności może się utrzymać. Dziś inwestorzy coraz mniej wierzą w szybki powrót do niższych stóp procentowych, a właśnie ta zmiana oczekiwań stała się głównym powodem wzrostu rentowności obligacji po obu stronach Atlantyku.

4 godzin temu







