Rosyjska dżuma i zakazane badania

1 godzina temu

Technik laboratoryjna z instytutu naukowego w Irkucku badająca próbki patogenów zmarła po zakażeniu na dżumę dymieniczą. Kwarantanna objęła 200 osób – obserwacja część obwodu. W tle ukrywane badania nad bronią biologiczną w Rosji.

Zmarłą była 27-letnia Daria Szypiłowa pracownica techniczna Irkuckiego Instytutu Chorób Zakaźnych i Przeciwdżumy. Według niezależnych źródeł rosyjskich pisała ona pracę naukową będącą pracą magisterską pt. „Badanie wrażliwości Yersinia pestis z naturalnych ognisk dżumy na Syberii na leki przeciwbakteryjne”. Miała w ramach pobierania materiału do tejże pracy pojechać w podróż służbową do Buriacji, gdzie na granicy z Mongolią odnotowano wybuch epidemii dżumy. 25 września miała w laboratorium rozbić probówkę z patogenem, zaś 29 września Szypiłowa trafiła do szpitala im. Szelechowa (w mieście położonym niedaleko stolicy regionu, Irkucka) z objawami zapalenia płuc i została podłączona do respiratora, ale zmarła kilka dni później.

Według niezależnych serwisów rosyjskich, jak „Ludzie Bajkału”, działających poza Rosją, Szypiłowa zajmowała się badaniami, którymi nie chcieli zajmować się starsi i bardziej doświadczeni naukowcy. Jako przedstawicielka Irkuckiego Instytutu Chorób Zakaźnych i Przeciwdżumy brała udział w konferencjach – w marcu na dorocznym Wszechrosyjskim Kongresie Chorób Zakaźnych oraz w sierpniu w Międzynarodowych Ćwiczeniach Zespołów Szybkiego Reagowania na Kryzysy Sanitarno-Epidemiologiczne.

Szpital rejonowy w Szelechowie objęto kwarantanną do czasu wydania opinii przez specjalną komisję. Osoby, które mogły mieć kontakt z Darią, są monitorowane przez lekarzy. Zidentyfikowano łącznie 197 takich osób, z czego 189 trafiło do szpitali: 114 przebywa w jednej placówce medycznej, 63 w innej, a 12 kolejnych zostało skierowanych do Instytutu Chorób Zakaźnych i Przeciwdżumy. 2 października gubernator obwodu irkuckiego Igor Kobzew poinformował, iż nie stwierdzono u nich żadnych objawów choroby, a wyniki badań laboratoryjnych były negatywne. Nieoficjalne informacje mówią jednak o „kilkunastu zakażonych”. Urzędnicy z Irkucka starali się jednak usunąć wszelkie informacje o dżumie twierdząc, iż Szypiłowa zmarła na „szczególnie niebezpieczną infekcję”.

Rano 3 października władze Bajkalska zaapelowały do ​​mieszkańców o tymczasowe unikanie podróży do Szelechowa i okolicznych miejscowości z powodu śmierci związanej z dżumą, ale później usunęły wpis. Nieco później Aleksiej Cydenow, szef sąsiedniej Republiki Buriacji, potwierdził, iż kobieta zmarła na bliżej nieokreśloną odmianę dżumy.

Jednak w tym momencie oficjalna narracja o zakażeniu w ognisku dżumy na granicy z Mongolią zaczęła być niespójna. Cydenow bowiem stwierdził, powołując się na informacje rosyjskiego organu nadzoru sanitarnego Rospotriebnadzor oraz władz Buriacji, iż techniczna z Irkucka nie odwiedzała jego republiki, a do zakażenia nie doszło w tym regionie.

„Na terenie republiki nie odnotowano ognisk dżumy, w tym na obszarach graniczących z Mongolią” – napisał w mediach społecznościowych.

Gubernator obwodu irkuckiego Igor Kobziew zaapelował do mieszkańców o spokój po spotkaniu z szefową Rospotriebnadzoru Anną Popową, podczas którego koordynowano nadzwyczajne działania mające na celu opanowanie sytuacji. Władze odwołały planowane imprezy masowe w Irkucku, a organy ścigania wszczęły – według doniesień – dochodzenie w sprawie ewentualnego naruszenia przepisów bezpieczeństwa sanitarnego, które doprowadziło do zgonu.

„Wszystkie osoby, u których stwierdzono kontakt (z zakażoną – red.), zostały objęte obserwacją medyczną. Na chwilę obecną u osób tych nie występują objawy choroby, a wyniki badań laboratoryjnych są negatywne” – napisał Kobziew w piątek na Telegramie.

Panika zaczęła się rozprzestrzeniać, kiedy ze szpitala w Szelechowie wyciekły informacje od lekarzy, iż chorobą, na którą zmarła Daria Szypiłowa była dżuma dymienicza, czyli płucna, przenosząca się drogą kropelkową. Infekcji dżumą tego typu nie obserwowano w Rosji.

Jak stwierdził serwis „Ludzie Bajkału”, trzy miejskie szpitale w Irkucku, nr 1, 3 i 10, a także Szpital Dziecięcy i Szpital Położniczy im. Iwanomatrienińskiej, zostały objęte kwarantanną. Nieoficjalnie lekarze „otwarcie zaczęli mówić o dżumie dymieniczej”, ale ta choroba nie jest wymieniona w oficjalnych dokumentach. Jednak „selektywne kwarantanny nie są stosowane w przypadku dżumy płucnej – a tu ograniczenia są wprowadzane jednocześnie we wszystkich placówkach medycznych”, co potwierdza tezę o tej właśnie. Krewni jednej z rodzących kobiet poinformowali serwis, iż lekarze, powołując się na dżumę, odmówili jej mężowi wejścia na oddział, pomimo umowy o płatne porody partnerskie.

Tymczasem według nieoficjalnych informacji emigracyjnych serwisów rosyjskich, Irkucki Instytut Chorób Zakaźnych i Przeciwdżumy od kilku lat zajmował się patogenami dżumy w ramach tajnego programu wojskowego i służb wywiadu związanego z bronią biologiczną i ochroną przed nią. Szypiłowa prawdopodobnie brała udział w niebezpiecznej fazie tych badań, za co obiecano jej przyspieszone uzyskanie stopnia naukowego. Stwierdzenia te uprawdopodabnia fakt, iż wszystkim osobom podejrzanym o zakażenie dżumą przewożonym na badania towarzyszyła „eskorta” z FSB, zaś funkcjonariusze tej służby razem z funkcjonariuszami Rosgwardii, ale nie milicji, co byłoby w takim wypadku naturalne, pilnują przestrzegania reżimu kwarantanny i tego by ze szpitali nie wydostawały się żadne informacje.

Co ciekawe, po otrzymaniu „sprzecznych informacji związanych z dżumą” Huta Aluminium w Irkucku (IrkAZ) w Szelechowie wprowadziła obowiązek noszenia maseczek – jak poinformował Artem Fominych, dyrektor zakładu, dodając, iż jest to „środek zapobiegawczy”.

„Lepiej dmuchać na zimne” – napisał Fominych wzywając pracowników zakładu do natychmiastowego zwrócenia się o pomoc lekarską w przypadku wystąpienia objawów choroby dróg oddechowych.

Rosja, jeszcze jako ZSRR, zobowiązała się w 1972 roku po podpisaniu i ratyfikowaniu Konwencji o Broni Biologicznej BWC do nieprowadzenia takich badań i zniszczenia posiadanego zapasu tej broni.

Według dokumentów NATO użycie broni biologicznej przeciw członkowi NATO jest równoznaczne z użyciem „każdej innej broni masowego rażenia” i może spotkać się z odwetowym uderzeniem bronią jądrową.

Idź do oryginalnego materiału