
„Rosja nie ma siły, żeby zaatakować, ale ma jej stosunkowo dużo, żeby się bronić konwencjonalnie. Z kolei NATO nie ma sił zdolnych do tego, żeby atakować Rosję konwencjonalnie. Może atakować rakietowo, ale wtedy Rosja przedstawi argument nuklearny” – mówi w pierwszej części wywiadu ppłk. Maciej Korowaj, analityk wywiadu.
Marek Meissner, ISBiznes.pl (MM): Zacznijmy od jednej z najważniejszych rzeczy. Jak wygląda ewolucja rosyjskiego wywiadu od początku inwazji w 2022 roku do dziś. Co się zmieniło? Jakie powstały nowe struktury? Skąd się wzięła ta ewolucja i jakie teraz te wywiady, bo tu nie możemy mówić o jednym wywiadzie, mają zadania?
Maciej Korowaj, analityk wywiadu (MK): Trzeba mówić o kilku instytucjach. Na początek o tej największej – Federalnej Służbie Bezpieczeństwa, która oprócz elementów wywiadowczych i analitycznych ma w sobie także wszystkie elementy związane z kontrwywiadem, ze zwalczaniem przestępczości i korupcji.
Jest to jedna z najpotężniejszych służb, która ma bardzo duże znaczenie. Przypomnę, iż FSB odpowiada również za kontrolowanie wojska. Jest to też to wywiad, ja to nazywam selektywny, ponieważ FSB zajmuje się tylko wyłącznie obszarem post-sowieckim – choćby nie obszarem post-Układu Warszawskiego, chociaż może kiedyś się nim zajmowała. Niekiedy, przynajmniej współcześnie, zasoby FSB działają na terenie europejskim. Później wyjaśnię, dlaczego tak się dzieje.
Kolejną służbą jest SWR, czyli Służba Wywiadu Zagranicznego, która jest jak gdyby forpocztą i działa bardziej strategicznie. To jest wywiad cywilny i działa w zasadzie na terenach państw NATO-wskich, zwykle Europy. W mniejszym zakresie działa w obszarach wywiadowczych obsadzonych przez FSB, czyli post-sowieckich, chociaż tam też się zjawia, ale bardziej nastawia się na zachodni obszar wywiadowczy.
No i kolejną służbą wywiadowczą jest Główny Zarząd, dawniej GRU, a od 2010 roku jest to Główny Zarząd Sztabu Generalnego. Jest to wywiad wojskowy pracujący zarówno na obszarze post-sowieckim, jak i w głębokich działaniach na ternie państw zachodnich. Wszystko to jest związane z bardzo specyficznym uwarunkowaniem wojskowym.
Trzeba zapamiętać, iż jest to duża różnica w stosunku do naszych, polskich służb wywiadowczych, gdzie mamy dwa obszary, które realizujemy, czyli działania operacyjno-rozpoznawcze i analityczno-informacyjne. Co oznacza, iż nasze służby są tylko, powiedzmy, obserwatorami rzeczywistości – analizują tę rzeczywistość i przekazują to decydentom. Tak to określiła ustawa dotycząca zarówno Agencji Wywiadu, jak i służby wywiadu wojskowego.
Oczywiście, biorąc pod uwagę specyfiki wywiadu wojskowego i specyfikę wywiadu cywilnego, w rosyjskich strukturach występuje bardzo szerokie spektrum operacyjne: od działań wywiadowczych, typowych także dla tych, których my realizujemy, czyli operacyjno-rozpoznawcze i analityczne oraz informacyjne, ale też działania propagandowe czy działania związane z dezinformacją.
Dodatkowo też wchodzą działania kinetyczne, czyli wszystkie elementy związane z działaniami cybernetycznymi – nie tylko pozyskiwanie informacji, ale też działania fizyczne, czyli jakieś sabotaże, zabójstwa i tak dalej.
Podsumowując, to wszystko jest w obszarze realizacyjnym tych służb wywiadowczych, o której tutaj powiedziałem, czyli zarówno Głównego Zarządu, zarówno SWR-u, jak i FSB.
MM: Czy to już wszystko?
MK: Następnym bardzo ważnym elementem są siły operacji specjalnych, które generalnie same są bardziej kinetyczne, czyli są młotem do uderzania w pewnych obszarach. Można je podzielić na trzy kategorie.
Po pierwsze, do ciężkiego specnazu frontowego, który jest przypisany do armii i jest tutaj zgrupowany. Później jest ta część specnazu, która realizuje zadania głębokie na rzecz armii albo na rzecz jakiś jednostek strategicznych. Na koniec jest obszar specnazu z definicji strategicznego, który jest bezpośrednio podległy pod Putina i on też dzieli się na dwie części.
Jedna część, która współpracuje mocno ze służbami wywiadowczymi, ma przeprowadzać operacje wywiadowczo-informacyjne, działa głównie na informacjach i poleceniach głównego zarządu, ale nie tylko. I w końcu specnaz czysto strategiczny, który ma swoją samodzielność zarówno wywiadowczą, jak i analityczną. Oczywiście nie w takim szerokim zakresie jak służby, ale ma możliwość prowadzenia samodzielnych operacji i jest bezpośrednio podległy pod Putina.
To są tak zwane słoneczniki. Kto się zna na służbach specjalnych, to będzie wiedział kim są słoneczniki. Inna ich popularna nazwa to senesz, chociaż senesz to także centrum szkolenia sił operacji specjalnych. Po prostu, często senesz mówi się zwyczajnie na wszystkie jednostki operacji specjalnych nie biorąc pod uwagę, iż prawdziwy senesz, czyli te słoneczniki, to jest zupełnie inna jednostka.
I teraz mamy reformę. Do tej pory każda z tych służb prowadziła oddzielnie działania, bo to pozostało stary sowiecki model, gdzie konkurencja i wzajemne znoszenie się powodowało budowanie jakości, ale też stabilność tych służb. Była pewna równowaga, brak dominacji i tak, i tak dalej.
To oczywiście bardzo dobrze sprawdzało się w minionych czasach, ale w tej chwili mamy czasy, w których dostęp do informacji jest dosyć szeroki, a problemem jest tak naprawdę interpretacja rzeczywistości i w tej rzeczywistości działania trzeba przeprowadzać w różnych aspektach, szczególnie w ramach wojny zrównoważonej, u nas znanej jako wojna hybrydowa. Ja nazywam to wojną zrównoważoną, bo Rosjanie nazywają ją wojną nowego typu albo nową wojną, która wymaga oddziaływania we wszystkich czterech domenach działania służb.
Prawdopodobnie ten model został stworzony przez generała Igora Sierguna, jednego z pierwszych dobrych szefów GRU, który zginął w niejasnych okolicznościach w 2016 roku. Giergun razem z generałami Aleksiejem Diuminem i Aleksiejem Kimem stworzyli tę doktrynę wojny i model działania służb. To wszystko było opisane w artykule generała Gerasimowa, niektórzy choćby nazwali to doktryną Gerasimowa, co jest zupełną nieprawdą.
Doktryna ta polegała na oddziaływaniu w czterech domenach. Polityczno-gospodarczej, czyli korupcja polityczna – przykładem jest to, co mogliśmy oglądać, co się działo w Niemczech z Nordstreamem, itd. Drugi to obszar wywiadowczy, czyli wszystkich tych elementów, o których wcześniej mówiłem. Trzeci obszar jest hybrydowy, czyli to oddziaływanie hybrydowe, a czwarty obszar to jest obszar militarny.
We wszystkich tych czterech obszarach powinny być działania równoległe dotyczące właśnie budowania pewnych działań, które powodują obniżenie odporności danego państwa, aby te państwa, chcą czy nie chcą, realizowały cele polityczne Federacji Rosyjskiej. Oczywiście Rosjanom to różnie wychodziło.
Najlepszym przykładem wykorzystania tej strategii był rok 2014 i operacja na Krymie. To jest taki modelowy przykład wykorzystania zarówno zewnętrznych i wewnętrznych działań hybrydowych. I w tym przypadku służby działały pod ręką Diumina.
Diumin stworzył doraźny centralny ośrodek, który koordynował działanie wszystkich służb, przez co nie występowała konkurencja, ale była synergia w realizacji konkretnego celu w ramach tej strategii. Oczywiście to się udało. Ale Diuminowi nie pozwolono prowadzić tego typu operacji na Donbasie, bo to już przejęła bardziej FSB i tutaj wspomniana konkurencja już się pojawiła.
FSB się udało, ale Ukraińcom kilka brakowało do tego, żeby to całe powstanie, głównie oparte o donbaskie ośrodki przemytnicze czy kryminalne, na które FSB miało duży wpływ, zostało obalone. Musiały wejść de facto wojska rosyjskie z całym zapleczem GRU i między innymi Diuminem, żeby tę sytuację jakoś zabezpieczyć i zamrozić, żeby przygotować ewentualne dalsze działania w przyszłości.
Za to wszystko Diumin został po rosyjsku nagrodzony, czyli ukarany, bo został pierwszym zastępcą ministra obrony. Wtedy był to Szojgu i Szojgu zamiast dać mu odpowiedzialne stanowisko dotyczące kompetencji, dotyczące tego co robił i dalej rozwijał mechanizmy i strategie nowej wojny, kazał mu się zajmować kwestiami budowlanymi i żywnościowymi w armii, a przy okazji uwikłał go jeszcze w różne afery.
Wtedy w niejasnych okolicznościach zmarł generał Siergun, mówimy tu już o 2016 roku. Diumin został – powiedzmy – zesłany na Tułę, czyli gubernatorstwo Tuły. To jest okręg niedaleko Moskwy, niecałe 200 km, także miał blisko do Kremla, czyli na tak zwane podmoskowie.
Od 2016 do 2023 r. był gubernatorem Tuły, ale był też takim strażakiem Putina, bo gdzie były jakieś problemy – czy z wyborami na Białorusi, czy bunt Prigożina, czy coś się stało w operacji kurskiej, czyli ofensywa ukraińska – to zawsze Dumin był namiestnikiem Putina, który organizował albo rozdzielał zasoby i decydował o tym, jak działać. Załatwił sprawę buntu Prigożina i kwestię Bialorusi, a potem został już awansowany na pierwszego asystenta prezydenta Federacji Rosyjskiej z bardzo szerokimi kompetencjami dotyczącymi przemysłu obronnego.
Ciekawe, iż nie sił specjalnych, ale przemysłu obronnego, ale przez to ma bardzo mocny lewar na kwestie związane z tym, co wcześniej robił. To on wymyślił koncepcję centralnego ośrodka, który koordynuje działania tych wszystkich służb. Ośrodek ten powstał w ramach, jak można to nazwać, naczelnego dowództwa operacji specjalnych.
Analitycy różnie to nazywają. Czasami pojawia się pod nazwą centrum, czasem departamentu albo wydziału i umieszczają to w FSB lub w Głównym Zarządzie, albo w ministerstwie obrony. Trudno jednak taką szeroką kompetencję dać generałowi Gierasimowowi czy ministrowi obrony.
To jest raczej ośrodek podwieszony gdzieś bezpośrednio pod Kremlem i pomiędzy wszystkimi instytucjami wywiadu, a bardzo ważnym elementem jest to, iż w tym centrum zasiadają ludzie ze wszystkich służb rosyjskich, z Głównego Zarządu, również służb białoruskich. W tym ostatnim przypadku myślę, iż albo to byli Rosjanie, którzy służyli w służbach białoruskich, ale tak naprawdę w Rosji, albo to byli Białorusini, którzy są delegowani do służby w tym centrum.
Centrum koordynuje działania operacyjno-wywiadowcze właśnie nie pod względem zdobywania informacji, chociaż samo też zdobywa informacje, ale działania specyficzne, potrzebne do realizacji zadań kinetycznych w wojnie zrównoważonej, czyli nowej wojnie czy wojnie hybrydowej w zależności od tego, jak te działania nazwiemy. Były rożne przecieki, które niejednoznacznie wskazują, gdzie to centrum jest dokładnie umieszczone i wskazują na różne osoby, które realizują jakieś zadania w ramach centrum. I co jest ciekawe? To iż nagle te służby, o których wspomniałem wcześniej, przestały funkcjonować jako konkurencja a zaczęły pracować jako synergia. Czyli można wziąć zasób operacyjny, np. jakiegoś agenta ze struktur zrobionych przez FSB i o ile jego kompetencje i zdolności są bardzo dobre to na zasadzie plug and play podłączyć w operację na przykład dla SWR-u czy Głównego Zarządu.
I tu nie tylko przechodzi zasób, ale przychodzi agent z jego oficerem prowadzącym, na przykład z oficerem prowadzącym z FSB i wtedy agent z FSB realizuje zadania na rzecz SWR-u albo Głównego Zarządu, albo sił specjalnych operacji.
Przykładem jest zamach na nasze sieci kolejowe, gdzie agenci wykorzystywani przez FSB na kierunku ukraińskim byli przekazani do jednostki Senesz po to, żeby zrealizować działania na terenie Polski. Tak to wyglądało.
Cała operacja została później opisana przez dziennikarzy śledczych, a także przez ukraińskie służby kontrwywiadowcze i wywiadowcze, bo one miały dosyć dobrze rozpracowane dane agenta. choćby został zaocznie oskarżony i otrzymał wyrok. Dlatego już był spalony, ale można było go wykorzystać jako Ukraińca na terenie Polski, gdyby udało się zrobić wykolejenie i straty, to wyszłoby na to, iż Ukrainiec działał na terenie Polski. Można by to wykorzystać jeszcze informacyjnie, propagandowo i tak dalej, zresztą była tak próba. Tu widać jaką innowacją jest właśnie zbudowanie zwornika, który zarządza operacjami tych wszystkich służb.
One realizują oczywiście swoje ustawowe zadania, ale centrum może po prostu organizować interoperacyjność pomiędzy tymi służbami. Żadna służba nie rządzi, tylko zupełnie inny ośrodek, który zarządza i realizuje zadania.
To powoduje, iż ta wydajność operacyjna Rosjan bardzo mocno wzrosła. Wiadomo, iż każda służba chroni swoje zasoby, a tutaj jest taka można powiedzieć nadsłużba albo nadorgan, który sobie bierze co chce, realizuje co chce w ramach strategii, która była wcześniej ustalona. Czyli nasz przeciwnik zwielokrotnił wydajność swoich zasobów operacyjnych, a i tak były duże, a teraz wybiera to, co jemu jest najbardziej potrzebne do realizacji zadań i robi to w bardzo skuteczny sposób.
To są pierwsze wnioski z tych nowych zmian, o ile chodzi o działalność rosyjskich służb wywiadowczych, bo to teraz w ramach wojny zrównoważonej możliwe jest nie tylko zdobywanie informacji, ale całe spektrum innych działań.
MM: Przewidujesz jesienią operację podprogową Kremla. Mamy też ostrzeżenia amerykańskie przed rozległą operacją sabotażową. Jakie zagrożenia w tym momencie widzisz dla polskiej ekonomii? Jak taka operacja mogłaby wyglądać i dlaczego jesienią?
MK: Powiedziałem już o narzędziu, które mają Rosjanie. Nam się wydaje, iż zagrożenie rosyjskie to jest tylko kinetyczne, czyli wojna klasyczna, konwencjonalna. Prawdą jest, iż Rosjanie nie są w stanie przeprowadzić wojny konwencjonalnej z państwami NATO albo choćby z jakimś pojedynczym państwem NATO. Może z państwami bałtyckimi w jakichś sprzyjających okolicznościach, ale biorąc pod uwagę zaangażowanie na Ukrainie i problemy armii rosyjskiej, mimo iż ona się uczy i zdobywa pewne kompetencje, to jeszcze nie jest w stanie ich tak skumulować, żeby w czasie trwania wojny w Ukrainie być zagrożeniem dla NATO. Mówię o wojnie konwencjonalnej. Ale są kolejne dwa obszary, które są bardzo groźne.
Chodzi o obszary w ramach operacji hybrydowych, czyli pod progiem wojny oraz kwestię broni nuklearnej. I tutaj Rosjanie mają narzędzie, które jak już wcześniej wspominałem, naostrzyli sobie do tego, żeby rozszerzyć operacje wywiadowcze, hybrydowe, informacyjne i dywersyjne na terenie państw NATO-wskich.
Rosjanie mają jeden z największych na świecie arsenałów broni nuklearnej. I to przez niego i działania hybrydowe chcą stworzyć dylemat dla Zachodu, bo Rosja nie ma sił, żeby zaatakować konwencjonalnie, ale ma stosunkowo dużo siły, żeby się bronić konwencjonalnie, a z kolei NATO nie ma sił zdolnych do tego, żeby atakować Rosję konwencjonalnie. Może atakować rakietowo, ale wtedy Rosja przedstawi argument nuklearny.
Każda taka próba ze strony NATO może być odebrana przez Rosję jako argument do tego, żeby przeprowadzić uderzenie w tak zwanym ograniczonym konflikcie nuklearnym, które Rosja też rozważa. I tutaj Rosja chce wywołać coś takiego jak kryzys Kubański 2.0, ale oczywiście najpierw zaatakować hybrydowo, zmusić Zachód do odpowiedzi konwencjonalnej w ramach retorsji albo zabezpieczyć się przed tą konwencjonalną odpowiedzią zagrażając bronią nuklearną.
W tym wypadku Polska jest obszarem bardzo ważnym, ponieważ tutaj jest węzeł logistyczny i bezpieczeństwa dotyczący Europy i Ukrainy i państw bałtyckich, praktycznie całego Morza Bałtyckiego. Są tu bazy wojskowe bardzo ważne dla Amerykanów, ale też są inwestycje, które gdy zostaną zaatakowane i uszkodzone, co spowoduje bardzo duże straty, zmusi państwa NATO do podjęcia decyzji o uruchomieniu działań. Dla Rosji będzie to pretekst do zagrożenia atakiem nuklearnym.
Z drugiej strony, o ile Polska zostanie zaatakowana, a NATO nie ruszy, to Rosja też wygra. Czyli jakiego ruchu NATO by nie zrobiło, to dla Rosji jest to odpowiedni moment do tego, żeby wejść w ten konflikt quasi nuklearny, zrobić taki kryzys kubański 2.0. I to dla Rosji jest bardzo dobry scenariusz, bo wtedy Rosja będzie mogła rozmawiać, jak równy z równym.
Następnym krokiem są uderzenia nuklearne, więc „lepiej nie, nie róbmy tego, tylko usiądźmy i dogadajmy się”, bo już jesteśmy na progu decyzji dotyczącej broni nuklearnej, czyli to samo, co było w kryzysie kubańskim, gdzie już byliśmy w zasadzie na krawędzi.
Chodzi o to, by każda ze stron się cofnęła, żeby nie było tak, iż każda ze stron została uznana za pokonaną. Kryzys kubański został tak rozwiązany i Rosja liczy na podobne rozwiązanie. I tu nam się pojawia kolejny czynnik wewnętrzny, ponieważ Putin przekonuje swoje środowisko, iż Zachód chce rozmawiać tylko z nim. Co nie wygląda najlepiej, bo Zachód różnie postępuje z Putinem i faktycznie kilka osób chce z nim rozmawiać. Putin chce zbudować taki układ, iż znowu tylko on sam rozmawia z wielkimi tego świata i ustala pewne zasady dotyczące bezpieczeństwa interesów Federacji Rosyjskiej. Czy to mu się uda to zobaczymy, ale do tego są potrzebne gwałtowne działania, które mogą właśnie wystąpić na terenie Polski, bo Polska jest największym ośrodkiem w obszarze Europy Środkowej. Trudno bowiem, żeby jakieś działania na Litwie czy w Estonii zmusiły NATO do jakichś większych ruchów.
A musi to być coś, co wpłynie bardzo szokująco na całą zachodnią opinię publiczną. Do tego stopnia, żeby zmusić Zachód do pewnej reakcji na działania Rosji. Najlepiej właśnie zbrojną, bo wtedy ten straszak nuklearny miałby sens.
To ma też drugie dno, ponieważ wewnątrz rosyjskiej polityki jest też coś takiego jak opozycja, może nie taka głośna, ale jest opozycja wobec Putina. I to pcha Putina do skrajnych rozwiązań, bo jeżeli z Putinem nikt nie będzie chciał rozmawiać, jeżeli Putin dojdzie do takiego etapu, iż tylko guzik atomowy rozwiązuje sprawę, to może będzie trzeba zmienić Putina na kogoś innego i wtedy też będzie można rozmawiać z Zachodem na innych warunkach.
Więc zarówno dla środowiska proputinowskiego lub tego powiedzmy umownego środowiska, które jest przeciw Putinowi, dobrze by było, żeby dojść do krawędzi. Jedni widzą szansę na to, iż „się dogadamy z Zachodem”, a drudzy na to, iż zmusi się Putina do odejścia i zmiany na innego frontmana, który będzie też do dogadania.
Sam Zachód na pewno chętnie by przyjął do rozmów inną osobę niż Putin, ale to nie znaczy, iż się zmienią cele Federacji Rosyjskiej, bo cele Federacji Rosyjskiej cały czas będą takie same, zmieni się tylko frontman.
W zagrożeniu konfliktem nuklearnym Rosjanie widzą możliwość postawienia Zachodowi ostatecznego rozwiązania, tak jak zrobił to na przykład Iran zamykając Cieśninę Ormuz. A ponieważ Rosja nie ma co zamykać, a ma broń nuklearną, to ona może być dla Rosji takim ostatecznym rozwiązaniem.
Tam było zamknięcie Ormuz i braki paliwa, a tutaj o wiele większe zagrożenie eskalacyjnym konfliktem nuklearnym czy też użyciem broni nuklearnej, więc Rosjanie rozpatrują to jako coś, co może im się udać. Tym bardziej, iż na Zachodzie są pewne zmiany, szczególnie na jesień. Mamy wybory w Stanach Zjednoczonych.
Mamy też wybory do Dumy, które mogą być bardzo krytyczne, o ile chodzi właśnie o kwestie wewnętrzne, na przykład o ustalenie kto ma być frontmanem politycznym.
Jest też rozważana możliwość przeniesienia tych wyborów do Dumy na inny termin, bo już kilka regionów jest w stanie podwyższonego bezpieczeństwa i o ile będzie ich więcej, to można będzie wybory do Dumy przesunąć. Istnieje taka możliwość w prawie Federacji Rosyjskiej.
Do takiej sytuacji mogą doprowadzić, np.: problemy na froncie, ewentualna mobilizacja, zwiększenie możliwości operacyjnych wojsk strategicznych. w tej chwili większość pułków przestała dyżurować w miejscu stałej dyslokacji, czyli w takich specjalnych hangarach, gdzie wyrzutnie były nieruchome. Teraz wyjechały na trasy patrolowe. Prawie o 200%-300% zwiększono częstotliwość takich dyżurów.
Z drugiej strony inna cześć triady strategicznej – Flota Północna – jest mocno zaangażowana w działania w obszarze Morza Północnego, bo tam są rejony skąd wystrzeliwane są rosyjskie pociski balistyczne, szczególnie z tych starszych okrętów, kierowane zwykle na Amerykę Północną. Więcej okrętów podwodnych jest na patrolach, łącznie z tymi okrętami, które zabezpieczają funkcjonowanie OPARB-ów, czyli okrętów z bronią strategiczną.
Niewiele z OPARBów ma bowiem pociski typu Buława, które umożliwiają ataki a Europę Zachodnią i mogą być wystrzeliwane dosyć blisko celów, jako iż pocisk balistyczny ma i zasięg maksymalny i zasięg minimalny bez utraty celności. To nie jest tak, iż można sobie trafić pociskiem balistycznym kilkaset kilometrów dalej. Ten obszar celności liczy się w kilometrach, szczególnie jak ma się na przykład pocisk zasięgu kilku tysięcy kilometrów.
Oba te działania znaczą tyle, iż odpadła Zachodowi możliwość wcześniejszego ostrzeżenia przed atakiem, ta w której widzimy, iż jednostki wychodzą ze stałych baz i trafiają do rejonów patrolowych i rozśrodkowania i można na to zareagować.
To wszystko buduje okoliczności, które mogą doprowadzić do tego, iż rozwiązanie konfliktu poprzez budowę Kryzysu Kubańskiego 2.0 zbliża się coraz bardziej i ta jesień lub zima jest do tego najlepszym terminem. Widać, iż zachodnie agencje wywiadowcze zostały zaalarmowane takim splotem działań, bo mają szersze i bardziej dokładne informacje na ten temat. Zaczęło się więc rozbrajanie tego działania poprzez informowanie, iż my wiemy, co możecie robić, co planujecie i iż społeczeństwo jest już przygotowywane na to, iż Rosja może coś zrobić właśnie w końcówce roku.
MM: Dziękuje bardzo za rozmowę.
Na drugą część rozmowy z ppłk. Korowajem zapraszamy jutro!

1 godzina temu










![Pierwsze miesiące po reformie PIP. Czy wpłynie na koszty współpracy B2B? Jak odróżnić freelancing od ukrytego etatu? [WYWIAD]](https://g.infor.pl/p/_files/39209000/kontrola-pip-reforma-inspekcja-pracy-39209021.jpg)