Czy 100 złotych to już standard, a może wystarczy 50 złotych w kopercie? Gdy księża chodzą po kolędzie, takie i inne pytania zadają sobie wierni. Choć część duchownych podkreśla, iż nie o pieniądze w wizytach duszpasterskich chodzi. Wiadomo, jakie kwoty Polacy deklarują najczęściej.
Ruszył sezon kolęd. Ile dać księdzu do koperty?

Tradycja wizyty duszpasterskiej po świętach Bożego Narodzenia istnieje na ziemiach polskich od wieków. Zgodnie z prawem kanonicznym obowiązek ten dotyczy proboszcza, który "powinien starać się poznawać wiernych powierzonych jego pieczy" i "winien nawiedzać rodziny" w ich domach (kan. 529 §1). Wokół tych spotkań narosło wiele stereotypów, związanych m.in. z kopertą z ofiarą przekazywaną księdzu.
Ile w kopercie dla księdza po kolędzie? Oto najczęstsze kwoty
Zwyczaj ten budzi mieszane emocje wśród społeczeństwa, niemniej wielu wiernych chce wesprzeć Kościół i zastanawia się, jaką kwotę na ten cel przeznaczyć. Z sondażu SW Research przeprowadzonego w 2024 roku dla "Wprost" wynika, iż najczęściej deklarowana ofiara mieści się w przedziale od 50 do 200 zł. Takie "widełki" wskazało 34,4 proc. badanych.
- 12 proc. respondentów deklarowało kwotę poniżej 50 zł
- 0,5 proc. badanych wskazało kwoty przekraczające 1000 zł
- 18 proc. ankietowanych zadeklarowało, iż nie zamierza przekazywać żadnych pieniędzy
ZOBACZ: Dwóch papieży, dwa światy. Co naprawdę różni Jana Pawła II i Leona XIV?
Ks. Rafał Główczyński, youtuber znany jako "Ksiądz z osiedla", w jednym z nagrań opublikowanych w mediach społecznościowych pokazuje koperty otrzymane po kolędzie, z których wyjmuje m.in. banknoty o nominałach 50 i 100 zł. W rozmowie z Polską Agencją Prasową podkreślał jednak, iż pieniądze nie są istotą wizyty duszpasterskiej.
- To jest dobrowolna ofiara i absolutnie nie jest ona w kolędzie najważniejsza - zapewniał.
Nie każdy chce przyjąć pieniądze
Episkopat Polski nie wydaje ogólnokrajowych wytycznych dotyczących przebiegu wizyt duszpasterskich ani wysokości ewentualnych ofiar. Za organizację kolędy odpowiadają proboszczowie poszczególnych parafii lub (w określonych przypadkach) biskupi diecezjalni. W efekcie praktyki te bywają różne.
Nie brakuje duchownych, którzy z darów pieniężnych rezygnują całkowicie. Jednym z nich jest aktywny w internecie ks. Daniel Wachowiak, proboszcz parafii pw. św. Brata Alberta w Koziegłowach. W materiale opublikowanym na YouTube tłumaczył, iż przed laty wprowadził zasadę nieprzyjmowania datków podczas kolędy. Jego zdaniem wizyta duszpasterska "nie może kojarzyć się z pieniędzmi".
Skutek był o tyle zaskakujący, iż jak przyznaje ksiądz, decyzja ta nie spowodowała spadku wsparcia finansowego.
- Parafianie nie dają mi koperty na kolędzie, tylko swoimi sposobami przekazują ofiarę - opowiada. Nieprzyjmowanie gotówki w trakcie wizyt deklarują też inne parafie, np. pw. św. Apostołów Piotra i Pawła w Opolu.
ZOBACZ: Papież z apelem do Polaków. Mówił o księżach chodzących po kolędzie
W wielu wspólnotach dobrowolne ofiary są jednak przyjmowane, ponieważ stanowią wsparcie dla funkcjonowania parafii. Na profilach części kościołów w mediach społecznościowych pojawiają się podsumowania kolędy wraz z podziękowaniami za przekazane środki, a także informacje o ich przeznaczeniu. Najczęściej są to wydatki związane z remontami, ogrzewaniem budynków parafialnych czy zakupem wyposażenia.
Jedną z najgłośniejszych kolęd była ta w parafii Przemienienia Pańskiego w Łukowie, gdzie, jak poinformował Bizblog, zebrane środki przekroczyły 272 tys. zł.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni


16 godzin temu













