Początek 2026 roku na rynku nabiału upływa pod znakiem niepewności. Po drastycznych spadkach cen z drugiej połowy ubiegłego roku, hodowcy z nadzieją wypatrują trwałych wzrostów. Choć światowe giełdy dają pierwsze sygnały poprawy, nadpodaż surowca w Europie wciąż trzyma cenniki w ryzach. Sprawdzamy, jakie są realne perspektywy poprawy sytuacji w trzecim kwartale 2026 roku.
Giełdy dają sygnał, ale magazyny są pełne
Ostatnie miesiące były wyjątkowo trudne dla producentów mleka. Choć styczeń i luty przyniosły lekkie odbicie, ceny produktów mleczarskich wciąż szorują po dnie w porównaniu z ubiegłym rokiem. Najmocniej odczuły to zakłady nastawione na produkcję masła i proszków.
- Masło: spadek o blisko 43% rok do roku.
- Pełne mleko w proszku: spadek o 29% rok do roku.
- Sery i chude mleko w proszku: obniżki rzędu 18–21%.
Nadzieję wlewa jednak sytuacja na giełdzie w Nowej Zelandii, która jest uznawana za wyznacznik trendów dla całego świata. Od początku roku odnotowano tam pięć wzrostowych aukcji z rzędu. Skumulowany wzrost cen o blisko 20% to wyraźny dowód na to, iż rynek próbuje się odbić od dna. zwykle zmiany te docierają do polskich skupów z kilkumiesięcznym opóźnieniem.
Dlaczego cena w Polsce wciąż stoi w miejscu?
Głównym hamulcem dla szybkich wzrostów jest ogromna ilość mleka na rynku. Pod koniec ubiegłego roku światowi eksporterzy dostarczyli o 4,2% więcej surowca niż rok wcześniej – to dynamika niespotykana od lat.
Co ciekawe, produkcja wystrzeliła w krajach, które dotychczas ją ograniczały, czyli w Niemczech, Francji i Holandii. Pomogła im w tym pogoda: łagodne lato i jesień sprzyjały wypasowi oraz produkcji taniej i dobrej jakościowo paszy. Jednocześnie silna złotówka i mocne euro sprawiają, iż eksport naszych produktów poza Unię Europejską jest mniej opłacalny, co powoduje zapychanie się rynku wewnętrznego.
Prognoza na wrzesień: Ile zapłacą mleczarnie?
Przewidujemy, iż wysoka produkcja mleka utrzyma się do końca drugiego kwartału 2026 roku. Prawdziwy przełom może nastąpić dopiero po żniwach i w trakcie jesiennego zbioru kukurydzy.
- Mniejsza podaż surowca: Zakładamy, iż tegoroczne warunki pogodowe nie będą już tak rekordowo dobre jak w roku ubiegłym. Powrót do przeciętnych plonów pasz spowoduje naturalne wyhamowanie produkcji mleka.
- Wzrost cen skupu: jeżeli ilość mleka na rynku spadnie, a popyt w Chinach i krajach arabskich się utrzyma, pod koniec trzeciego kwartału polskie mleczarnie zaczną podnosić stawki.
- Szacowane stawki: Nasze analizy wskazują, iż na koniec 2026 roku średnia cena skupu w Polsce może wynieść około 2,10 zł za litr, a w 2027 roku wzrosnąć do poziomu 2,30 zł za litr.
Najbliższe miesiące będą czasem próby. Hodowcy muszą skupić się na pilnowaniu kosztów żywienia, czekając na rozładowanie nadwyżek surowca w Europie. Sygnały płynące z rynków światowych są optymistyczne, ale ich przełożenie na polskie podwórko zajmie jeszcze kilka miesięcy.
A jak oceniacie sytuację w swoich regionach? Czy widać już pierwsze ruchy w cennikach lokalnych mleczarni, czy na razie dominują obniżki i korekty? Zapraszamy do dyskusji pod artykułem!

4 godzin temu

















