Rekordowa liczba pojawia się na amerykańskim rynku nieruchomości. W sierpniu sprzedających było o 57,9% więcej niż kupujących – to największa różnica w danych Redfina od 2013 roku.
Może się wydawać, iż w USA jest zalew ofert sprzedaży domów. Jednak większość nie znajduje kupca. Redfin szacuje, iż na rynku pozostało około 972 300 kupujących.
BREAKING 🚨: Housing Market
Home Sellers outnumber Home Buyers by 58%, the largest gap ever recorded 🤯 👀 pic.twitter.com/KyN9HHZefF
Ameryka ma problem z kupującymi
Redfin naliczył 1,53 mln sprzedających w sierpniu, najwięcej od początku 2020 roku. Liczba ofert wzrosła o 3,9% w miesiąc. Liczba kupujących wzrosła tylko o 0,1% od lipca, gdy osiągnęła najniższy poziom w tej serii.
Podaż zaczyna się odbudowywać. Popyt przez cały czas pozostaje historycznie niski.
„Gdy sprzedający zalewają rynek, a popyt stoi w miejscu, dzisiejsi kupujący mogą być bardzo wybredni.”
Różnica jest szczególnie ostra na południu USA. W Nashville było o 139% więcej sprzedających niż kupujących. W Miami ten wskaźnik wyniósł 138%, w Houston 131%.
San Francisco idzie w przeciwną stronę. To jedno z zaledwie pięciu rynków sprzedawcy, co ułatwia ograniczona podaż i majątki powstałe dzięki boomowi AI.
Podział ten wpływa na ceny. Domy na rynkach sprzedawców zyskały w sierpniu 5,5% rok do roku. Na rynkach kupujących wzrost wyniósł tylko 1,6%.
US homebuyers are quitting.
There were an estimated +51.3% more home sellers than buyers in July, the 2nd highest level on record.
This percentage has doubled over the last 2 years.
By comparison, an all-time high of +51.8% was recorded in December 2025.
This comes as the… pic.twitter.com/x0sZ51NXPx
Dlaczego rynki powinny to śledzić
Ten rekord ma znaczenie, bo pokazuje, co wysokie stopy procentowe robią w tle amerykańskiej gospodarki.
Średnia stopa oprocentowania kredytu hipotecznego na 30 lat wynosi teraz 6,76%. Przy takim poziomie kupujących zaczyna brakować na jednym z najbardziej wrażliwych na stopy rynków USA.
Jeśli to się utrzyma, szkody mogą rozlać się na budownictwo, konsumpcję i w końcu na zyski firm.
To tworzy niewygodną sytuację dla akcji. Rynek nieruchomości od dawna jest jednym z kanałów, przez które zacieśnianie monetarne uderza w całą gospodarkę.
Ceny domów nie muszą się załamać, by presja była odczuwalna. Wystarczy, by aktywność pozostała słaba przez odpowiednio długi czas.
Bitcoin doświadcza podobnych makroekonomicznych zależności. Wyższe rentowności obligacji skarbowych ograniczają płynność i zniechęcają do ryzyka. Badania MFW pokazują, iż silniejsze zacieśnienie polityki pieniężnej w USA szkodzi zarówno kryptowalutom, jak i akcjom.
Jest jednak wyjątek. Poważne osłabienie rynku nieruchomości może ostatecznie wymusić spadek rentowności i wzmocnić argument za łagodniejszą polityką pieniężną. To poprawiłoby warunki płynności zarówno dla akcji, jak i Bitcoina.
Rekordowa nadwyżka sprzedawców sama w sobie nie oznacza krachu. Stanowi jednak kolejny dowód na rzecz teorii 18-letniego cyklu nieruchomości: jeżeli rynek zaczyna się odwracać, najważniejsze jest, czy słabość nie rozleje się na resztę gospodarki.
BeInCrypto Polska - Rynek nieruchomości w USA się załamuje. Czy wpłynie to na ceny akcji i Bitcoin?

3 godzin temu
















