Notowania ropy naftowej na początku tygodnia pozostają wypadkową dwóch przeciwstawnych sił: rosnącej premii geopolitycznej (Iran, ryzyko dla szlaków eksportowych) oraz szeroko opisywanej przez analityków „komfortowej” podaży w skali globalnej, która ogranicza przestrzeń do trwałego wybicia cen. W poniedziałek 12 stycznia baryłka Brent porusza się w rejonie 63 USD, a WTI w okolicach 59 USD, po mocniejszym wzroście z końcówki ubiegłego tygodnia.
Iran: rynek czeka na „twarde” zakłócenia, ale ryzyko dla Cieśniny Ormuz wraca do wycen
Głównym źródłem niepewności jest Iran – jeden z kluczowych producentów OPEC. Reuters wskazuje, iż po największych od lat protestach antyrządowych Teheran deklaruje „pełną kontrolę” nad sytuacją, co krótkoterminowo studzi obawy o natychmiastowe przerwy w dostawach. Jednocześnie inwestorzy obserwują ryzyko eskalacji i wpływ napięć na bezpieczeństwo transportu ropy w rejonie Zatoki Perskiej, w tym potencjalne implikacje dla Cieśniny Ormuz.
Tłem dla nerwowości są doniesienia o rosnącej liczbie ofiar i skali represji: według amerykańskiej organizacji HRANA liczba zabitych w trakcie protestów przekroczyła 500 osób.
Wenezuela: możliwy powrót baryłek na rynek jako hamulec dla wzrostów
Drugim istotnym wątkiem jest perspektywa wznowienia/normalizacji eksportu z Wenezueli. Reuters opisuje „wyścig” firm o logistykę i tankowce potrzebne do wznowienia wysyłek, a także deklaracje, iż pierwsze załadunki mogą nastąpić w najbliższych dniach.
W praktyce rynek czyta ten scenariusz jako potencjalne zwiększenie dostępności surowca w momencie, gdy globalna podaż i tak rośnie – co ogranicza trwałość rajdów cenowych wywołanych samymi nagłówkami geopolitycznymi.
Globalna podaż i prognozy na 2026: argumenty za presją na ceny
Wątek „stabilnej podaży” ma mocne oparcie w bieżących prognozach instytucjonalnych i bankowych. Goldman Sachs ocenia, iż w 2026 r. rynek może wejść w istotną nadwyżkę, a to sprzyjałoby raczej stopniowemu spadkowi cen w skali roku (przy jednoczesnej podwyższonej zmienności wywołanej polityką i konfliktami). Bank podtrzymuje średnie prognozy na 2026 r. na poziomie 56 USD/bbl dla Brent i 52 USD/bbl dla WTI.
Podobnie brzmią sygnały z Międzynarodowej Agencji Energetycznej: w grudniowym raporcie IEA wskazano, iż globalna podaż ropy ma wzrosnąć o ok. 2,4 mln baryłek dziennie w 2026 r., podczas gdy popyt ma rosnąć wyraźnie wolniej (rzędu setek tys. baryłek dziennie). Taka relacja – choćby przy korektach – wspiera narrację o rynku, który „ma z czego” reagować na szoki, o ile nie przerodzą się one w realne, długotrwałe ubytki podaży.
Co dalej: rynek w trybie „nagłówków”, ale z limitem wynikającym z fundamentów
W krótkim terminie kierunek notowań będzie zależał od tego, czy napięcia wokół Iranu przełożą się na faktyczne zakłócenia produkcji/eksportu lub wzrost ryzyka dla transportu w regionie. Na razie – jak podkreślają cytowani przez Reuters analitycy – rynek pozostaje sceptyczny i „żąda dowodu” w postaci przerwy w dostawach, zanim dopisze wyższą i trwalszą premię.
Jednocześnie rosnąca podaż (oraz scenariusz dokładania baryłek z Wenezueli) sprawia, iż choćby przy podwyższonym ryzyku geopolitycznym przestrzeń do długotrwałego trendu wzrostowego może być ograniczona – a bazowym scenariuszem pozostaje większa zmienność i wahania w szerokim przedziale, zamiast jednokierunkowego ruchu.
Źródła: IEA, Reuters, OANDA TMS Brokers

16 godzin temu






