Rynek ropy naftowej czeka na sygnały z Genewy. Trzecia runda rozmów USA-Iran

3 godzin temu

Dzisiaj w Genewie ma odbyć się trzecia runda pośrednich rozmów USA–Iran o programie nuklearnym, ponownie prowadzona w formule mediacji Omanu. Szef omańskiej dyplomacji Badr Albusaidi ma najpierw uzgodnić z Teheranem pakiet propozycji, a następnie przekazać go stronie amerykańskiej i zebrać jej odpowiedź, co w praktyce oznacza negocjacje wahadłowe. Kluczowym wyzwaniem pozostaje pogodzenie sprzecznych priorytetów. Waszyngton oczekuje twardych ograniczeń ryzyka odbudowy i rozbudowy irańskiego programu nuklearnego, natomiast Teheran stawia na realną ulgę sankcyjną i powrót do normalizacji gospodarczej.

Rozmowy w cieniu demonstracji siły

Rozbieżności widać już na poziomie definicji celu rozmów. USA podkreślają, iż nie dopuszczą do posiadania przez Iran broni jądrowej, a jednym z najtrudniejszych punktów jest kwestia wzbogacania uranu na terytorium Iranu. Równolegle administracja amerykańska sygnalizuje, iż problemem pozostaje też program rakietowy – szczególnie balistyczny – oraz szerzej rozumiana aktywność regionalna Iranu. Teheran odpowiada, iż rozmowy powinny dotyczyć wyłącznie spraw nuklearnych i iż utrzymanie wzbogacania uranu jest dla niego warunkiem nienegocjowalnym. Po stronie irańskiej nacisk ma przede wszystkim wymiar ekonomiczny. Priorytetem jest zniesienie lub złagodzenie sankcji, w tym dostęp do zamrożonych środków i łatwiejszy eksport, a dyplomacja przedstawia negocjacje jako szansę na „sprawiedliwe i szybkie porozumienie, przy jednoczesnym podtrzymaniu prawa do cywilnej technologii jądrowej. Dodatkowym obciążeniem jest kwestia materiału rozszczepialnego – w obiegu pozostaje temat losu ok. 400 kg uranu wzbogaconego do 60%, czyli poziomu relatywnie bliskiego progowi uznawanemu za „bojowy”.

Największe ryzyka wynikają z faktu, iż rozmowy toczą się w cieniu demonstracji siły. USA wzmacniają obecność wojskową w regionie, co zwiększa ryzyko eskalacji, a Iran ostrzega, iż w razie ataku amerykańskie bazy w regionie mogą stać się celem odwetu. Do tego dochodzi presja polityczna po stronie USA. Sondaże pokazują ograniczone poparcie społeczne dla uderzenia (w badaniu Economist/YouGov 49% respondentów było przeciw, a 27% za, przy silnym zróżnicowaniu partyjnym), co podnosi wrażliwość decydentów na dynamikę wydarzeń i na narrację o tym, „kto uderzył pierwszy”. W takim otoczeniu szczególnie destabilizujące są doniesienia sugerujące, iż część otoczenia Trumpa rozważałaby scenariusz, w którym Izrael inicjuje uderzenie, a USA włączają się później – bo łatwiej byłoby politycznie uzasadnić eskalację po irańskim odwecie.

Rynek ropy naftowej czeka na sygnały

Dla rynku ropy najważniejsze jest to, iż stawką rozmów nie jest wyłącznie architektura porozumienia nuklearnego, ale także ryzyko zakłóceń fizycznych dostaw i żeglugi. Inwestorzy oraz traderzy patrzą na Cieśninę Ormuz jako strategiczne wąskie gardło. Przez tę trasę przechodzi istotna część globalnych przepływów ropy, a sama wiarygodna groźba ograniczeń potrafi natychmiast podnieść premię za ryzyko w cenach. W lutym notowania Brent reagowały wzrostami już na sam strach przed eskalacją, a poziomy w okolicach 72,50 USD za baryłkę były tłumaczone napięciem geopolitycznym.

Reakcja Brent na wynik rozmów w Genewie może przebiegać dwutorowo. Jeżeli pojawi się wiarygodny postęp – choćby zarys mapy drogowej i deeskalacja retoryki – rynek może zacząć oddawać część premii ryzyka. o ile jednak negocjacje ugrzęzną, a zbliżający się termin wyznaczony przez Trumpa będzie mijał bez rezultatów, wzrośnie prawdopodobieństwo skoku cenowego napędzanego samą niepewnością, zwłaszcza gdyby doszło do incydentów morskich lub pojawiły się sygnały przygotowań do uderzenia.

W średnim horyzoncie pojawia się też ryzyko ewentualnego porozumienia połączonego z ulgą sankcyjną. Mogłoby to bowiem zwiększyć podaż poprzez wyższy irański eksport, co sprzyjałoby spadkowi Brent, podczas gdy eskalacja militarna działa w przeciwnym kierunku. Dlatego rynek będzie wyceniał nie tylko to, czy umowa w ogóle powstanie, ale także jej zakres, wiarygodność i tempo wdrażania. W tle widać przygotowania do scenariusza stresowego – według doniesień producenci w regionie, w tym Arabia Saudyjska, mieli zwiększać produkcję i eksport jako zabezpieczenie na wypadek zakłóceń po ewentualnym uderzeniu na Iran.

Źródło: Krzysztof Kamiński, OANDA TMS Brokers

Idź do oryginalnego materiału