Potencjał plonowania rzepaku jest kształtowany przez okres niemal dwunastu miesięcy. Ostatnim zabiegiem wieńczącym całą strategię jest ochrona okołokwitnieniowa, która powinna zostać wykonana z najwyższą dokładnością, precyzją, i co najważniejsze – jakością.
Walka o każdą łuszczynę trwa do samego końca – nie warto iść na skróty, ryzykując utratę cennego plonu. Fot. M. PiśnyKwitnienie rzepaku – najważniejszy etap budowania plonu
Żółte morze kwitnącego rzepaku to dla rolnika nie tylko powód do dumy, ale przede wszystkim czas najwyższej mobilizacji. Choć potencjał plonotwórczy został zbudowany jesienią i wczesną wiosną, to właśnie w tym momencie rozstrzyga się, ile z tego potencjału trafi do zbiornika kombajnu.
Każdy opadający płatek, który przyklei się do łodygi, to ewentualna brama dla zgnilizny twardzikowej, a każdy otwór wygryziony przez szkodniki to „zaproszenie” dla czerni krzyżowych czy szarej pleśni. Utrata pojedynczych kwiatów, najmniejsze uszkodzenie młodych łuszczyn lub zahamowanie procesu zapylania bezpośrednio przekładają się na plon końcowy.
W tej strategicznej bitwie o każdą łuszczynę nie ma miejsca na improwizację – liczy się precyzyjny dobór substancji czynnych, monitoring pogody i zrozumienie, iż w nowoczesnej technologii ochrona fungicydowa i insektycydowa to jeden nierozerwalny organizm. Podejmowane decyzje muszą być precyzyjne, przemyślane i oparte na biologii patogenów, a nie wyłącznie kalendarzu.
Zgnilizna twardzikowa – najgroźniejsza choroba rzepaku
Analizując przegląd chorób grzybowych występujących na plantacjach rzepaku w tym okresie, na pierwszy plan wysuwa się zgnilizna twardzikowa, wywoływana przez grzyb Sclerotinia sclerotiorum. Patogen ten zimuje w glebie w postaci sklerocjów, czyli twardych struktur przetrwalnikowych, które mogą zachować żywotność choćby przez dekadę. Oznacza to, iż presja choroby w danym sezonie zależy nie tylko od aktualnych warunków pogodowych, ale także od historii pola oraz częstotliwości uprawy rzepaku w płodozmianie. Dynamika występowania zgnilizny twardzikowej jest nierozerwalnie związana z przebiegiem pogody oraz mikroklimatem panującym w łanie.
Kluczowym czynnikiem jest wilgotność gleby w okresie poprzedzającym kwitnienie oraz wilgotność powietrza w trakcie opadania płatków. Zarodniki workowe są uwalniane z apotecjów ukrytych w glebie pod wpływem zmian ciśnienia atmosferycznego i wilgoci. jeżeli w fazie pełni kwitnienia występują częste, drobne opady deszczu lub długo utrzymujące się rosy, presja patogena staje się ekstremalna. Należy zauważyć, iż temperatura również odgrywa rolę – optymalny zakres dla rozwoju zgnilizny twardzikowej to 15–20oC. Jednak przy wysokiej wilgotności grzyb ten potrafi infekować choćby w niższych temperaturach.
Sama obecność zarodników nie powoduje jeszcze infekcji. Krytyczny moment to czas opadania płatków kwiatowych. Płatki, przyklejone do łodyg i miejsc rozgałęzień, stanowią źródło substancji odżywczych dla kiełkujących zarodników i umożliwiają wniknięcie grzyba do tkanek rośliny. Bez odpowiedniego zabezpieczenia fungicydowego proces ten przebiega niemal niezauważalnie w początkowej fazie.
Co istotne – pierwsze widoczne objawy zgnilizny twardzikowej najczęściej pojawiają się wtedy, gdy młode łuszczyny są już zawiązane. Na łodygach możemy obserwować jasne, wodniste plamy, które z czasem stają się białoszare i pokrywają się białą grzybnią. Wewnątrz tkanek tworzą się czarne sklerocja. W tym stadium rozwój choroby jest już zaawansowany, dlatego zabiegi interwencyjne mają ograniczoną skuteczność. Trzeba więc pamiętać, iż ochrona musi mieć charakter zapobiegawczy.
Choroby łuszczyn rzepaku – co zagraża plonowi?
Oprócz zgnilizny twardzikowej rzepak w fazie kwitnienia jest atakowany przez grzyby rodzaju Alternaria, które są sprawcą czerni krzyżowych. Choć patogeny te występują na roślinach niemal przez cały sezon, to właśnie infekcje łuszczyn są najgroźniejsze. Choroba ta ma największe znaczenie w latach ciepłych i wilgotnych, szczególnie gdy łan jest gęsty i słabo przewiewny. Najbardziej charakterystyczne symptomy chorobowe to ciemne plamy, często o koncentrycznym układzie. Porażone łuszczyny przedwcześnie dojrzewają, tracą elastyczność i mogą pękać, co prowadzi do osypywania nasion.
Kolejnym zagrożeniem jest szara pleśń wywołana przez grzyb Botrytis cinerea. W normalnych warunkach jej znaczenie jest mniejsze, jednak w latach chłodnych o długotrwałych opadach, przy wysokiej wilgotności oraz w bardzo gęstych, silnie nawożonych łanach może stanowić realny problem. Szara pleśń rozwija się szczególnie łatwo na tkankach uszkodzonych – przez grad, silny wiatr czy żerowanie szkodników. Charakterystycznym objawem jest szary, pylący nalot zarodników na porażonych częściach roślin.
Odmiana rzepaku jako element strategii ochrony
Odmiana rzepaku odgrywa coraz większą rolę w strategii ochrony roślin. Jednak w przypadku zgnilizny twardzikowej i chorób łuszczyn nie ma odmian całkowicie odpornych. Istnieją natomiast odmiany o podwyższonej tolerancji, które spowalniają rozwój patogenów i ograniczają rozprzestrzenianie się nekroz. Tolerancja ta jest cechą ilościową, wynikającą z cech morfologicznych i fizjologicznych, takich jak grubość ściany komórkowej, zawartość ligniny, pokrój łanu czy odporność tkanek przewodzących.
Decydując się na odmianę o podwyższonej tolerancji należy pamiętać o tym, iż wybór ten nie eliminuje konieczności zabiegu fungicydowego w warunkach sprzyjających rozwojowi chorób. Można go jednak traktować jak pewnego rodzaju polisę ubezpieczeniową, dzięki której mamy szersze okno zabiegowe i wyższe plony w sezonach o dużej presji patogenów. Natomiast przy mniejszym nasileniu chorób umożliwia rezygnację z najdroższych technologii ochrony lub ograniczenie liczby zabiegów, co bezpośrednio obniża koszt produkcji tony rzepaku.
Jak zaplanować ochronę rzepaku w okresie kwitnienia?
Strategia walki z chorobami grzybowymi w okresie kwitnienia dzieli się na podejście jedno- i dwuzabiegowe. Wybór powinien być podyktowany monitoringiem polowym i prognozami pogody. Przy podejmowaniu decyzji należy wziąć pod uwagę historię pola i potencjał plonowania.
Strategia pojedynczej aplikacji jest uzasadniona w latach o suchym przebiegu pogody i krótkim, intensywnym kwitnieniu oraz w systemach ekstensywnych. Optymalnym terminem jest wówczas faza pełni kwitnienia (BBCH 65), gdy opadają pierwsze płatki kwiatowe.
W warunkach intensywnej produkcji, przy wysokim zagęszczenia łanu oraz kiedy kwitnienie jest rozciągnięte w czasie z powodu niskich temperatur, a wilgotność pozostaje wysoka, warto rozważyć podejście dwuzabiegowe. Pierwszą aplikację wykonuje się na początku kwitnienia (BBCH 61–63), aby zabezpieczyć najniższe partie roślin. Natomiast drugą – po około dwóch tygodniach, by chronić również nowo przyrastające tkanki i formujące się łuszczyny przed czernią krzyżowych oraz szarą pleśnią.
Chowacz podobnik i pryszczarek kapustnik – dlaczego zwiększają presję chorób?
Ochrona rzepaku w okresie kwitnienia to jednak nie tylko fungicydy, ale również walka ze szkodnikami łuszczynowymi. Wielu plantatorów rzepaku wciąż rozdziela ochronę insektycydową od fungicydowej, traktując je jako dwa niezależne zadania. Tymczasem biologia rzepaku uczy nas, iż walka z czernią krzyżowych czy szarą pleśnią nieodzownie łączy się z nalotami szkodników na łuszczyny. Zależność ta jest bezpośrednia i bezlitosna: im więcej otworów w łuszczynach zrobią owady, tym mniejsza będzie skuteczność choćby najdroższego fungicydu.
Kluczowym momentem jest aktywność chowacza podobnika. Ten niewielki chrząszcz wygryzając otwory pod swoje jaja, niszczy naturalną barierę ochronną rośliny – kutykulę i nalot woskowy. Dla zarodników grzybów te mikroskopijne ranki są jak zaproszenie. Patogen nie musi tracić czasu w trawienie twardej skórki łuszczyny. Wystarczy kropla rosy lub deszczu, by zarodniki „wpłynęły” bezpośrednio do soczystego wnętrza, gdzie mają idealne warunki do rozwoju. To właśnie dlatego czerń krzyżowych czy szara pleśń pojawiają się najpierw tam, gdzie żerowały szkodniki.
Prawdziwa eskalacja problemu następuje jednak przy udziale pryszczarka kapustnika. Ta delikatna muchówka często nie potrafi sama przebić zdrowej łuszczyny, więc szuka otworów zrobionych wcześniej przez chowacza podobnika. Gdy pryszczarek kapustnik złoży tam swoje jaja, larwy żerujące wewnątrz łuszczyny zamieniają ją w inkubator dla chorób. Odchody larw oraz sok wyciekający z uszkodzonych nasion tworzą gęstą, wilgotną pożywkę, na której grzybnia rozwija się błyskawicznie. Co gorsza, grzyb rosnący wewnątrz łuszczyny jest całkowicie bezpieczny przed działaniem fungicydów kontaktowych. Efekt końcowy tej współpracy szkodnika z grzybem to przedwczesne, gwałtowne dojrzewanie łuszczyn. Dlatego skuteczna technologia ochrony w fazie kwitnienia musi być uderzeniem dwukierunkowym.
Jak skutecznie chronić rzepak w kwitnieniu?
Skuteczna ochrona rzepaku w fazie kwitnienia to precyzyjna operacja, której celem jest zabezpieczenie łuszczyn przed całym kompleksem zagrożeń – od grzybów po szkodniki. Aby zabieg był opłacalny, należy zastosować substancje czynne, które nie tylko zwalczają patogeny, ale również chronią roślinę „od środka” i poprawiają jej kondycję w trudnym okresie dojrzewania. Kluczem do sukcesu jest tutaj połączenie trzech różnych grup fungicydów z systemicznie działającym insektycydem.
Najskuteczniejsze substancje w ochronie rzepaku
Fundamentem ochrony przed najgroźniejszą chorobą – zgnilizną twardzikową – są w tej chwili substancje z grupy SDHI, jak boskalid czy fluopyram. Ich unikalność polega na niezwykle silnym i długotrwałym działaniu zapobiegawczym. Tworzą one na powierzchni rośliny stabilną barierę, która uniemożliwia zarodnikom grzyba wykiełkowanie. Jednak sama substancja czynna z grupy SDHI to za mało, by chronić łuszczyny przed czernią krzyżowych czy szarą pleśnią.
Dlatego niezbędnym dodatkiem są strobiluryny (np. azoksystrobina czy piraklostrobina). Substancje te pełnią podwójną rolę: z jednej strony niszczą grzyby, a z drugiej dzięki nim łuszczyny dłużej pozostają aktywne, wolniej zasychają i lepiej „pompują” olej do nasion, co bezpośrednio przekłada się na wyższy plon i mniejsze ryzyko przedwczesnego pękania.
Trzecim, niezwykle ważnym ogniwem są triazole: tebukonazol, metkonazol, protiokonazol oraz nowatorski mefentriflukonazol, które wnikają głęboko do tkanek rzepaku i krążą w nich wraz z sokami. Dzięki temu potrafią zwalczyć infekcje, które już zdążyły się zacząć, a których nie widać jeszcze gołym okiem.
Insektycydy w rzepaku – jak skutecznie zwalczać szkodniki?
Ostatnim, ale krytycznym elementem układanki jest ochrona przed szkodnikami. Do zwalczania szkodników łuszczynowych zarejestrowane są pyretroidy: deltametryna, esfenwalerat, lambda-cyhalotryna i tau-fluwalinat. Trzeba jednak pamiętać, iż mają one działanie kontaktowe, więc będą skuteczne jedynie w stosunku do owadów dorosłych.
W fazie kwitnienia „złotym standardem” jest acetamipryd. Jest to substancja czynna z grupy neonikotynoidów, która jako jedna z nielicznych jest bezpieczna dla pszczół, a jednocześnie zabójcza dla szkodników łuszczynowych. Co najważniejsze, acetamipryd działa systemicznie – wnika do wnętrza młodych łuszczyn i tam eliminuje larwy pryszczarka kapustnika, których żaden inny środek kontaktowy nie jest w stanie dosięgnąć. Dzięki temu zamykamy wrota infekcji, przez które mogłyby wniknąć zarodniki grzybów
Zapylacze a zabiegi w rzepaku – o czym pamiętać?
Profesjonalna ochrona rzepaku w okresie kwitnienia wymaga ścisłej integracji skuteczności zwalczania szkodników z bezpieczeństwem owadów pożytecznych – zapylaczy, których praca realnie podnosi plonowanie choćby o 30%. Fundamentem odpowiedzialnej strategii jest wybór selektywnych insektycydów o krótkim okresie prewencji oraz wykonywanie zabiegów wyłącznie wieczorem, po całkowitym ustaniu lotów pszczół.
Kluczowe znaczenie ma również precyzyjny monitoring plantacji dzięki żółtych naczyń, co pozwala na interwencję tylko po przekroczeniu progów ekonomicznej szkodliwości, ograniczając zbędną ekspozycję środowiska na insektycydy. Takie podejście, łączące nowoczesną agrotechnikę z dbałością o ekosystem, nie tylko spełnia wymogi prawne integrowanej ochrony roślin, ale przede wszystkim stanowi inwestycję w stabilność i opłacalność produkcji nasion.
Precyzja decyzji – klucz do wysokiego plonu rzepaku
Okres kwitnienia rzepaku ozimego to zatem moment, w którym krzyżują się interesy biologii roślin, patogenów, owadów i człowieka. Umiejętne zarządzanie tym procesem decyduje nie tylko o wysokości plonu, ale także o długofalowej stabilności produkcji. Rolnik staje się tu nie tylko producentem surowca, ale także zarządcą ekosystemu, w którym każda decyzja ma swoje konsekwencje.
Skuteczna technologia ochrony w fazie kwitnienia musi być uderzeniem zintegrowanym. Nie można traktować zwalczania chowacza podobnika czy pryszczarka kapustnika jako „dodatku” do fungicydu – to kluczowy element szczelności całej bariery ochronnej.
Ochrona rzepaku w kwitnieniu – co decyduje o sukcesie?
Walka o plon w okresie kwitnienia to wyścig z czasem i biologią. Sukces zależy od połączenia trzech elementów: czujnego monitoringu nalotów szkodników, trafnej prognozy zagrożenia chorobowego oraz bezwzględnej dyscypliny w zachowaniu terminów zabiegów. Tylko takie podejście pozwala zamienić widowiskowe kwitnienie w rekordowy wynik na wadze w czasie żniw.
Łan rzepaku podczas żniw oraz pozostawione po nim ściernisko obrazują efekty strategii ochrony prowadzonej przez cały okres wegetacji. Fot. M. PiśnyGłos z branży

Michał Filipowski
menedżer ds. upraw rolniczych
Innvigo Sp. z o.o
Najskuteczniejszą strategią ochrony rzepaku w okresie okołokwitnieniowym jest technologia dwuzabiegowa. Wynika to z rosnącej presji szkodników i chorób oraz długiego okresu kwitnienia, przez co pojedynczy zabieg, wykonywany w okresie opadania pierwszych płatków kwiatowych, często okazuje się niewystarczający. W technologii dwuzabiegowej pierwszy zabieg przeprowadza się w fazie zielonego pąka lub na początku kwitnienia. Jego celem jest zwalczanie słodyszka rzepakowego oraz pierwszych objawów chorób grzybowych. Drugi zabieg wykonuje się pod koniec kwitnienia, aby zapewnić dalszą ochronę fungicydową oraz zwalczać chowacza podobnika i pryszczarka kapustnika.
Wśród insektycydów najczęściej stosuje się acetamipryd (np. Los Ovados 200 SE, Aceptir 200 SE, Apis 200 SE) oraz pyretroidy, takie jak deltametryna (Delmetros 100 SC), alfa-cypermetryna i tau-fluwalinat. Zaleca się stosowanie mieszanin dwóch substancji czynnych o odmiennym mechanizmie działania, np. acetamiprydu z pyretroidem, co ogranicza ryzyko rozwoju odporności szkodników.
W przypadku fungicydów do pierwszego lub jedynego zabiegu warto stosować preparaty wieloskładnikowe oparte na strobilurynach (np. azoksystrobina) i triazolach (np. tebukonazol, protiokonazol, difenokonazol). Przykładem takiego środka jest Kier 450 SC, który zawiera trzy substancje czynne, w tym azoksystrobinę. Do drugiego zabiegu najlepiej wybierać preparaty oparte wyłącznie na triazolach, np. tebukonazol z protiokonazolem (Aspik 250 EC). Stosowania strobiluryn pod koniec kwitnienia należy unikać, ponieważ mogą one przedłużać wegetację roślin i opóźniać dojrzewanie rzepaku.
Duży areał uprawy rzepaku w Polsce – średnio około 1 mln ha rocznie – oraz jego koncentracja w kilku regionach sprzyjają presji szkodników i patogenów. Dodatkowo ograniczenia w stosowaniu niektórych substancji czynnych, w tym wycofanie zapraw neonikotynoidowych i strategicznych insektycydów, zwiększają wyzwania związane z ochroną rzepaku. Mimo to pozostaje on jedną z bardziej dochodowych upraw, a jego areał utrzymuje się na stabilnym poziomie. Inwestycje w ochronę roślin są opłacalne – np. dodatkowy zabieg wart 100 zł może zwiększyć plon o 200 kg, co nie tylko pokrywa koszty, ale również generuje dodatkowy zysk.

10 godzin temu





![Protest rolników 17 kwietnia w Warszawie! Jutro traktory opanują stolicę [SZCZEGÓŁY]](https://agroprofil.b-cdn.net/wp-content/uploads/2024/04/protest-1024x768.jpeg)







