Rzepaki uschły, plantacje zaorano, a w raporcie suszy nie ma. Rolnicy pytają: jak to możliwe?

2 godzin temu

Dlaczego rzepak nie znalazł się w pierwszym raporcie suszowym?

Po tygodniach alarmów ze strony rolników Instytut Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa
opublikował pierwszy raport suszowy obejmujący okres od 21 marca do 20 maja 2026 roku. Instytut potwierdził występowanie suszy rolniczej jedynie w części upraw – m.in. w zbożach jarych, ozimych oraz truskawkach – pomijając jednak rzepak ozimy, mimo iż w wielu regionach kraju rolnicy od miesięcy alarmują o dramatycznym niedoborze wody i konieczności likwidacji plantacji. Najtrudniejsza sytuacja ma dotyczyć województw kujawsko-pomorskiego, mazowieckiego i łódzkiego, gdzie opady wiosną były znacznie niższe od normy.

Publikacja raportu wywołała falę krytyki w środowisku rolniczym, o czym pisaliśmy TUTAJ. Gospodarze podkreślali, iż rzeczywista skala strat jest znacznie większa niż wynika z danych IUNG, a brak uznania suszy w rzepaku może pozbawić wielu producentów prawa do ewentualnej pomocy finansowej.

Rolnicy pokazują pola i pytają, skąd taka ocena sytuacji

Sprawę skomentował Hubert Ojdana, hodowca świń z woj. podlaskiego, który wprost stwierdził, iż wiele osób zastanawia się, dlaczego Instytut Upraw, Nawożenia i Gleboznawstwa nie chce opublikować suszy w Polsce, choć ta wystąpiła w większości kraju i przede wszystkim doprowadziła do redukcji plantacji rzepaku. W ocenie Ojdany, odpowiedź jest bardzo prosta.

– IUNG nie jest niezależną instytucją tylko podlega pod Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, które płaci pieniądze za ich badania. Nie oczekujmy od IUNG, iż będąc pod parasolem finansowym MRiRW, będzie ogłaszać suszę – stwierdził.

Hubert Ojdana ostro o raporcie i aplikacji suszowej

Zdaniem Ojdany w tej sytuacji chodzi o pieniądze, których, jak twierdzi, w resorcie rolnictwa brakuje.

– Ministerstwo rolnictwa nie ma pieniędzy na rekompensaty za wysokie ceny nawozów i paliw, które są spowodowane wojną na Bliskim Wschodzie. Nie ma również pieniędzy na rekompensaty za zaniżone ceny świń. Nie ma pieniędzy na strategię odbudowy pogłowia świń w Polsce, o którą upominam się od nie wiadomo jakiego czasu – ocenił.

Jak stwierdził, rolnicy nie powinni oczekiwać od IUNG, iż będzie publikował w Polsce suszę.

– Co im szef powie? „Zróbcie tak, żeby im nie dać. Zróbcie tak, żeby suszy w Polsce nie było. Poczekajcie na jakieś opady, opublikujcie dane po obfitych opadach, umieśćcie swoje stacje na takich terenach, gdzie jest wilgotność gleby na odpowiednim miejscu i częściej pada. Coś wymyślicie”. I tak to, niestety, działa – stwierdził.

Ojdana zwrócił uwagę również na to, iż aplikacja suszowa, która po raz pierwszy została uruchomiona w 2020 r., jest niesprawna.

– Ona w ogóle nie działa. Ile rolnicy się proszą różnych ministrów i różnych osób z ministerstwa, żeby tą aplikację suszową wywalić do kosza, bo do niczego się nie nadaje, ale oni brną w to, iż aplikacja działa i będą ją poprawiać i naprawiać, bo w końcu wypali. No, wypali. Wiecie kiedy? Wtedy, kiedy przyjdzie do nas 7 mokrych lat i będą mówić, iż nie ma suszy, iż są powodzie i rolnicy znowu narzekają – stwierdził.

Z relacji Ojdany wynika, iż rolnicy spotkali się online z kierownikiem Zakładu Biogospodarki i Agrometeorologii w Instytucie Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa – PIB w Puławach Jerzym Kozyrą, jednak prowadzona dyskusja nie należała do najłatwiejszych.

– Na pytanie o to, dlaczego nie publikują suszy, odpowiedział, iż nie mogą, bo to będzie kosztować bardzo dużo pieniędzy. Nie chciał tego powiedzieć dosłownie i wił się w swojej odpowiedzi, ale każdy uczestnik tego spotkania na pewno wyczuł, iż pan Jerzy nie może tego powiedzieć publicznie – relacjonował.

Zboże na II klasie suche, ale suszy nie ma

Ojdana odniósł się również do nagrania Mirosława Ignaszaka, rolnika z woj. zachodniopomorskiego, na którego polu znajduje się stacja badawcza IUNG. Są to grunty II klasy, na których zboże uschło, a stacja nie pokazuje suszy.

W ocenie Ojdany, budżet resortu rolnictwa się wyczerpał i nie łudziłby się, iż będą rekompensaty za suszę.

– W ministerstwie nie ma pieniędzy na nic. Cały budżet z ministerstwa został wykorzystany. Jako hodowca świń wiele razy apelowałem o pomoc do trzody chlewnej i skończyło się na obiecankach. Nie łudziłbym się, iż będzie jakakolwiek pomoc dla terenów dotkniętych suszą taką, jaka jest na przykład u mnie. Już się z tym pogodziłem – podsumował.

oprac. Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz na podst. FB/GR Ojdana, TPR

Idź do oryginalnego materiału