Sadownicy dostaną odszkodowania za przymrozki. Będą pieniądze z UE?

4 godzin temu

Producenci szczególnie poszkodowani przez wiosenne przymrozki dostaną odszkodowania, zapowiedział minister rolnictwa Stefan Krajewski. Nie wiadomo jednak, co ze wsparciem z UE.

Sadownicy dostaną odszkodowania za przymrozki. Będą pieniądze z UE?

Minister rolnictwa Stefan Krajewski zadeklarował rano w RMF FM, iż sadownicy, którzy wiosną ponieśli duże straty z powodu przymrozków, otrzymają rekompensaty.

– Płacimy dla tych rolników odszkodowania, mamy specjalną pomoc, zwłaszcza dla tych, którzy właśnie utracili prawie 100 proc. swoich plonów – wskazał.

Z jego słów wynika, iż wsparcie ma objąć przede wszystkim gospodarstwa, w których straty są bardzo wysokie. – Już od 50 proc. w górę trzeba mocno wspierać tych rolników, bo oni nie mają tak naprawdę środków, żeby zabezpieczyć swoją przyszłość – mówił Krajewski.

Minister nie podał jednak w rozmowie konkretnych stawek pomocy ani zasad wyliczania należnych rolnikom kwot. Poinformował tylko, iż według wstępnych danych wiosenne przymrozki dotknęły około 1,2 mln ha gruntów.

– Taki budżet jest, zbieramy te wszystkie dane, spływają kolejne protokoły. Mamy już wstępnie oszacowane, jaka to jest ilość – to jest milion dwieście tysięcy hektarów – mówił Krajewski.

Prowadzący rozmowę dziennikarz Tomasz Terlikowski zwrócił uwagę na obawy sadowników, iż odszkodowania spłyną dopiero pod koniec roku. Minister nie powiedział, kiedy rozpoczną się wypłaty, stwierdzając tylko, iż pieniądze będą wypłacane sukcesywnie, w miarę napływania protokołów strat.

Największe straty od lat

Pod koniec kwietnia przez Polskę przeszła fala silnych przymrozków. Największe szkody odnotowano m.in. na Mazowszu, a także w województwach łódzkim, lubelskim i świętokrzyskim. Temperatury przy gruncie lokalnie spadały do około -10°C, a w niektórych relacjach pojawiają się wartości sięgające -12°C. Problem dotyczył szczególnie drzew owocowych, które znajdowały się już w fazie kwitnienia lub zawiązywania owoców.

Przymrozki uszkodziły m.in. jabłonie, wiśnie, czereśnie, maliny, truskawki i porzeczki. W części gospodarstw szacunkowe zniszczenia kwiatów i zawiązków sięgały 100 proc. Producenci określali tegoroczne przymrozki jako jedną z najpoważniejszych klęsk, z jakimi polskie sadownictwo mierzyło się od dziesięcioleci.

Wojewódzkie komisje szacują rzeczywiste straty w gospodarstwach. Ich powoływanie rozpoczęto już 4 maja. Na Mazowszu wojewoda powołał aż 296 komisji do szacowania szkód. Według danych przytaczanych w maju zgłoszono tam już 1713 przypadków znacznych strat w uprawach, m.in. jabłek, truskawek, wiśni i innych owoców miękkich.

Decyzja Komisji Europejskiej już niedługo

Wciąż nie wiadomo jednak, czy pomoc dla sadowników obejmie pieniądze z UE. W maju minister rolnictwa Stefan Krajewski poinformował o wysłaniu do Komisji Europejskiej wstępnego wniosku o uruchomienie nadzwyczajnego wsparcia dla gospodarstw poszkodowanych przez przymrozki.

Chodzi o wykorzystanie unijnych mechanizmów kryzysowych, tak aby część pomocy mogła pochodzić z budżetu UE, a nie wyłącznie ze środków krajowych.

– Podejmujemy działania niezbędne do skutecznego wspierania producentów rolnych, sadowników, ogrodników oraz przetwórców, którzy poniosą konsekwencje niekorzystnych warunków atmosferycznych. To trudna sytuacja dla całego sektora. Dlatego przygotowujemy odpowiednie mechanizmy pomocy i jesteśmy w kontakcie z Komisją Europejską w tej sprawie – zapewnił.

Komisja Europejska nie zdecydowała się na natychmiastowe rozpatrzenie polskiego wniosku. Sprawa została przesunięta do tzw. pakietu jesiennego, a Warszawa ma przedstawić Brukseli dokładniejsze dane dotyczące strat. Decyzja powinna więc zapaść w najbliższych tygodniach.

Dlaczego Bruksela się waha?

Problemem dla Polski okazała się również ograniczona pula pieniędzy w unijnej rezerwie rolnej. W 2026 r. jej pierwotny budżet wynosił 450 mln euro, jednak w momencie, gdy Polska zabiegała o wsparcie dla gospodarstw poszkodowanych przez wiosenne przymrozki, do rozdysponowania pozostawała już tylko część tej kwoty.

Sytuację dodatkowo skomplikował unijny pakiet pomocy dla rolników zmagających się z wysokimi cenami nawozów. Komisja Europejska zdecydowała o przeznaczeniu 540 mln euro na ten cel, z czego około 66 mln euro przypadło Polsce. Pieniądze pochodziły z unijnej rezerwy rolnej.

W praktyce oznaczało to, iż pula, z której można było finansować nadzwyczajną pomoc dla gospodarstw dotkniętych klęskami pogodowymi, została mocno ograniczona. Dlatego Komisja Europejska nie zdecydowała się od razu na rozpatrzenie polskiego wniosku dotyczącego strat po przymrozkach.

KE zapowiedziała, iż wnioski poszkodowanych państw oceni zbiorczo jesienią, co ma pozwolić na bardziej równomierny podział pozostałych środków.

Komisja zwiększyła wprawdzie później rezerwę rolną o dodatkowe 300 mln euro, ale nie oznacza to automatycznego przyznania Polsce pieniędzy na rekompensaty za straty w sadach.„Być albo nie być” dla polskich sadowników

Prezes Związku Sadowników RP Mirosław Maliszewski przyznaje w rozmowie z FocusEurope.pl, iż sadownicy nie wyobrażają sobie, by Komisja Europejska odmówiła wypłaty środków na odszkodowania dla sadowników.

– Straty są rzeczywiście ogromne i pomoc jest pilnie potrzebna. Dlatego Komisja Europejska po prostu musi te środki znaleźć – podkreśla.

Dodaje, iż mimo wcześniejszego pakietu nawozowego KE powinna zorganizować także pieniądze na pomoc producentom poszkodowanym na skutek przymrozków, „bo to wsparcie jest po prostu konieczne”.

– Mam nadzieję na odszkodowania, bo sytuacja w sadownictwie ogólnie jest trudna, opłacalność i tak jest niska, a przymrozki dodatkowo pogorszyły sytuację. Każda pomoc się liczy i każde pieniądze pomogą sadownictwu przetrwać, a bez dotacji części gospodarstw grozi upadek – mówi w rozmowie z FocusEurope.pl sadowniczka z województwa mazowieckiego.

– Można modernizować gospodarstwa, ale na to potrzeba środków, których w tej chwili nie ma. Zapobieganie przymrozkom jest możliwe, ale wymaga środków, a słaba koniunktura powoduje, iż tych środków brakuje – wyjaśnia nasza rozmówczyni, u której wojewódzka komisja oszacowała ok. 50-procentowe straty w zbiorach.

Największym problemem, na który zwraca uwagę, jest czas. Sadownik ponosi koszty nawożenia, ochrony roślin, pracy i utrzymania gospodarstwa niezależnie od tego, czy zbierze owoce. o ile przymrozek zniszczył większość plonu, gospodarstwo może zostać bez podstawowego źródła przychodów na cały sezon.

– Nie chodzi o nagrodę czy przywileje. Część rolników nie ma już środków, aby dokładać do swojej działalności. jeżeli nie ma się zapasów środków z ubiegłych lat, a o to w obecnej sytuacji jest coraz trudniej, to przy rosnących kosztach produkcji choćby samo utrzymywanie sadów bez owoców jest kosztowne. Trzeba ponosić nakłady bez zwrotu – tłumaczy.

– Dla wielu gospodarstw to być albo nie być – podkreśla.

Aleksandra Krzysztoszek FocusEurope.pl

Idź do oryginalnego materiału