Spór o cła wprowadzane przez administrację Trumpa nie zakończył się wraz z unieważnieniem taryf opartych na IEEPA. Po przejściu na Sekcję 122 ustawy o handlu z 1974 r. pojawia się nowe ryzyko o charakterze prawnym, które może ponownie obciążyć dolara. Przepis ten pozwala prezydentowi na wprowadzenie tymczasowych dopłat importowych w sytuacji poważnych problemów w bilansie płatniczym lub w celu przeciwdziałania nieuchronnej i znaczacej deprecjacji dolara. W praktyce jednak trudno wykazać spełnienie którejkolwiek z tych przesłanek.
Argument o zagrożeniu gwałtowną deprecjacją dolara wydaje się słaby. Mimo iż w ostatnich dwunastu miesiącach dolar osłabił się o około 12 procent wobec euro i o 8 procent w ujęciu efektywnego kursu handlowego, w perspektywie dwudziestoletniej pozostaje relatywnie mocny, a według parytetu siły nabywczej przez cały czas jest wysoko wyceniony względem euro. Administracja opiera się więc głównie na tezie o dużym i poważnym deficycie bilansu płatniczego. Problem polega na tym, iż w sensie księgowym bilans płatniczy zawsze się równoważy, co tworzy pole do interpretacyjnej niejednoznaczności.
Spadek salda dochodów pierwotnych
Rząd wskazuje na deficyt na rachunku obrotów bieżących wynoszący około 4 procent PKB w 2024 r. oraz rosnącą ujemną pozycję inwestycyjną netto Stanów Zjednoczonych. O ile sam deficyt obrotów bieżących nie odbiega istotnie od poziomów z lat 2006 do 2012, o tyle struktura finansowania budzi większe obawy. Szczególnie niepokojący jest spadek salda dochodów pierwotnych. Po raz pierwszy od 1960 r. USA odnotowały w 2024 r. niewielki deficyt w tej kategorii. Jednocześnie zagraniczne aktywa netto w rękach cudzoziemców wzrosły do około 88 procent PKB, podczas gdy w 2006 r. USA były jeszcze wierzycielem netto. Odwrócenie pozycji w inwestycjach bezpośrednich i portfelowych tłumaczy pogorszenie dochodów z zagranicy i może w przyszłości generować napięcia.
Z punktu widzenia rynku najważniejsze jest to, iż nowa podstawa prawna ceł również może zostać zakwestionowana w sądach. Oznacza to nie tylko niepewność co do przyszłości taryf, ale także co do już wygenerowanych dochodów budżetowych w sytuacji i tak wysokiego deficytu fiskalnego USA. To podwójne ryzyko o charakterze politycznym i fiskalnym zwiększa podatność dolara na gwałtowne ruchy w momentach eskalacji napięć.
Doświadczenia z ostatnich miesięcy pokazują, iż dolar reaguje asymetrycznie. W okresach względnego spokoju stabilizuje się, natomiast w momentach politycznych wstrząsów potrafi tracić kilka procent w ciągu dni lub tygodni. W obecnym otoczeniu ryzyko nagłych, politycznie wywołanych osłabień pozostaje istotnym czynnikiem, który inwestorzy powinni uwzględniać w wycenie amerykańskiej waluty.
Raport Nvidii
Powrót względnego spokoju na spółkach technologicznych może okazać się jedynie przejściowy, ponieważ rynek czeka na publikację wyników Nvidii, które w obecnym otoczeniu mają znaczenie wykraczające poza samą spółkę. Przy utrzymującej się nerwowości wokół wycen związanych ze sztuczną inteligencją, same wyniki zgodne z konsensusem mogą nie wystarczyć. Aby wyraźnie uspokoić inwestorów, potrzebne byłoby zarówno przebicie oczekiwań, jak i mocne prognozy na kolejne kwartały. Na tym etapie potencjalne negatywne konsekwencje rozczarowania wydają się większe niż pozytywny efekt ewentualnego zaskoczenia in plus, zwłaszcza w kontekście globalnego apetytu na ryzyko.
Źródło: OANDA TMS Brokers

14 godzin temu







