Skarbiec TFI: Ceny metali przez cały czas będą wysokie w 2026 r.

3 dni temu

Warszawa, 08.01.2026 (ISBnews) – Wysokie ceny metali – złota, srebra i miedzi – powinny utrzymywać się w tym roku, uważa zarządzający funduszami Skarbiec Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych (TFI) Adam Czorniej.

„Oceniamy, iż w 2026 roku dolar może przez cały czas pozostawać pod presją. Spodziewamy się, iż metale pozostaną w ogniu wojen handlowych, a ich dostęp dla poszczególnych gospodarek będzie najważniejszy w wyścigu technologicznym. Uważamy, iż ewentualne korekty cen na rynku będą wykorzystywane do zwiększania zapasów. Naszym zdaniem wysokie ceny metali powinny utrzymać się w trakcie 2026 roku. Jednocześnie pozostajemy sceptyczni co do wzrostu cen ropy naftowej z uwagi na rynkową nadpodaż. Ewentualny wzrost cen ropy musiałby mieć swoje uzasadnienie w mocniejszym od oczekiwań wzroście światowej gospodarki” – napisał Czorniej w komentarzu.

W grudniu złoto (GC1 4,0% m/m) zyskiwało w otoczeniu gołębiej narracji z FED w związku z utrzymującą się słabszą kondycją amerykańskiego rynku pracy. Globalny stan posiadania złota w funduszach pasywnych ETF na koniec grudnia uległ zwiększeniu i wyniósł ok. 99 mln uncji trojańskich (1,5% m/m). Napływy odnotowały fundusze amerykańskie, a odpływy zarejestrowano w krajach europejskich (Wielka Brytania i Francja). Wszystkie znaczące banki inwestycyjne pozostają pozytywne na dalsze wzrosty ceny złota, z prognozowaną średnią ceną około 5000 USD/oz na koniec roku, wskazał zarządzający.

Według niego wśród metali szlachetnych warte uwagi są ponadto nowe regulacje w Chinach dotyczące srebra. W otoczeniu wieloletnich deficytów i rekordowo niskich zapasów Chiny zapowiedziały kontrolę eksportu surowca, nakładając istotne ograniczenia dla małych i średnich producentów. O prawo do eksportu będą mogły się ubiegać podmioty państwowe o rocznej wielkości produkcji nie mniejszej niż 80 ton kruszcu. Z uwagi na rosnące ceny surowca z problemami kosztowymi zaczyna mierzyć się przemysł fotowoltaiczny, gdzie udział srebra w całości kosztów materiałowych przekroczył w tej chwili 30%. Nadpodaż produktów, a więc trudności w przerzucaniu kosztów na konsumentów, a także niskie marże w branży mogą wywołać pogorszyć warunki ekonomiczne dla sektora.

Grudzień był bardzo korzystnym miesiącem dla inwestorów na rynku miedzi (LME Copper +12,8% m/m). W minionym miesiącu miedź notowana w Londynie po raz pierwszy osiągnęła historyczne maksimum w cenach zamknięcia powyżej 12 500 USD/t. Cały 2025 rok przyniósł stopę zwrotu 40%.

„Na silny popyt na rynkach złożyło się kilka elementów. Po pierwsze, ponownie powróciły obawy o możliwe cła w USA dotyczące importu rafinowanej miedzi. Szczegóły będą znane w połowie 2026 roku. Znowu traderzy importowali duże ilości surowca, powodując wyraźny spadek zapasów i niedobory w Londynie. Jednocześnie zapasy w Chinach pozostają na relatywnie niskich poziomach, w rejonie dwuletnich minimów. Po drugie, w Chinach zapowiedziano kontynuację dużych inwestycji w infrastrukturę i sieci przesyłowe, a także inwestycje w 'jakość’ rozumianą jako wsparcie dla technologii i projektów sztucznej inteligencji. W tym roku światowe inwestycje w infrastrukturę energetyczną przekroczą 30% globalnego popytu na miedź. Po trzecie, rynek wkracza w fazę wieloletnich deficytów, z uwagi na silny popyt w szczególności w sektorze OZE, któremu towarzyszą dobrze znane problemy podażowe. Wysokie ceny metali podniosą koszty transformacji energetycznej, mogą spowolnić jej przebieg, wywołać znaczące pogorszenie rentowności producentów i ostatecznie doprowadzić do pozytywnego szoku inflacyjnego lub negatywnego szoku dla wzrostu gospodarczego. Te ostatnie czynniki będą stwarzać korzystne otoczenie dla metali” – napisał Czorniej.

Z kolei ropa naftowa (WTI -5% m/m) w grudniu notowana była w rejonie tegorocznych minimów. Na ceny najmocniej oddziałuje utrzymująca się presja podażowa producentów i perspektywa nadprodukcji w przyszłym roku. Zgodnie z danymi z końca miesiąca tegoroczna nadpodaż na rynkach paliw szacowana jest na 3-4 mln bbl ropy dziennie.

„Dodatkowo wydarzenia z Wenezueli otwierają przestrzeń do dalszych zwyżek produkcji. Jednak nowa ropa z Karaibów popłynie najszybciej za około dwa lata. Analitycy szacują, iż Wenezuela jest w posiadaniu największych na świecie złóż ropy wynoszących 300 mld bbl, znacznie więcej niż druga pod tym względem Arabia Saudyjska. w tej chwili produkcja ropy w Wenezueli wynosi tylko około 800k bbl dziennie i była najniższa od dekad. Jej eksport był w większości objęty sankcjami. Głównym klientem były Chiny, tak zwane teaspot, czyli prywatne rafinerie działające na mniejszą skalę zlokalizowane w prowincji Shendong. Marynarce USA udało się zatrzymać część statków z floty cieni pływających pod banderą Omanu lub Malezji. Na ich miejsce z USA wypłynęły tankowce Chevronu, które przejmą około 30-50 mln bbl ropy (około 2-miesięczną produkcję) i przetransportują surowiec do USA. Chiny, które niedawno informowały o tworzeniu nowych magazynów ropy, mogą teraz mieć problem z ich zapełnieniem” – zakończył zarządzający w Skarbiec TFI.

(ISBnews)

Idź do oryginalnego materiału