Słaby dolar, dobre globalne nastroje, solidne lokalne dane, obiecujące wskaźniki z Azji – w tej chwili mamy do czynienia z idealną kombinacją dla polskiego złotego. Wybicie ważnych wsparć w grudniu ubiegłego roku nie przyczyniło się do silniejszego ruchu na PLN, ale tamten potencjał jest teraz wykorzystywany.
Oczywiście na pierwszym planie w tym tygodniu na rynkach była Grenlandia i wystąpienie Trumpa w Davos. Taktyka prezydenta USA absolutnie nie jest nowa, ale wiele osób przez cały czas się na nią nabiera – licytować wysoko i wycofać się potem starając się ugrać maksymalnie dużo. Tym razem Trump zrobił krok (na razie) wstecz chyba bardziej pod presją własnego otoczenia niż jęków i stęków europejskich przywódców, natomiast warto odnotować reakcję rynków. Giełdy momentalnie odbiły, wychodząc z założenia, iż skoro temat ceł spadł z agendy, to w zasadzie nie ma się już czym przejmować. Natomiast jednocześnie reakcja na walutach i metalach szlachetnych była prawie niezauważalna. Osłabienie dolara z początku tygodnia nie zostało odwrócone, a wzrosty cen metali szlachetnych jedynie na moment się zatrzymały, po czym kontynuowały wzrosty. Można mieć wrażenie, iż rynek uznał, iż dokonała się kolejna erozja wiarygodności systemu dolarowego.
Słabość dolara pomaga złotemu
Taki układ natomiast pasuje złotemu jak ulał. zwykle osłabienie dolara pomaga rynkom wschodzącym i tak jest tym razem. Do tego rosnące globalne indeksy i jednocześnie rosnące ceny surowców pomagają GPW. Wreszcie, dane makroekonomiczne również są pozytywne. Wczorajsze publikacje grudniowych danych okazały się dużym zaskoczeniem – wyraźnie wzrosły produkcja przemysłowa (7,3%), produkcja budowlano-montażowa (4,5%), a dynamika wynagrodzeń okazała się dużo wyższa od oczekiwań (8,6%). To może utrwalić Radę w przekonaniu, iż z następną obniżką stóp procentowych nie ma co się spieszyć i odsunie ten ruch przynajmniej do marca. Również globalne dane są sprzyjające. Po serii pozytywnych zaskoczeń ze strony regionalnych indeksów z USA dziś dostaliśmy naprawdę mocne dane o aktywności z Azji (przemysłowy PMI wzrósł dla Australii i Japonii odpowiednio do 52,4 i 51,5 pkt.).
Dziś przed nami dość interesujący dzień od strony publikacji, gdyż poznamy wstępne PMI z Europy (9:15 do 10:30) i USA, a także nastroje konsumentów i oczekiwania inflacyjne w USA. O godzinie 8:35 euro kosztuje 4,20 złotego, dolar 3,58 złotego, funt 4,83 złotego, zaś frank 4,53 złotego.
Źródło: dr Przemysław Kwiecień CFA, XTB

12 godzin temu







